Piotr Mandrysz: Mecz z silną drużyną to okazja do nauki
Szkoleniowiec Zagłębia Sosnowiec po sparingu ze Śląskiem Wrocław.
Jak ocenia pan dzisiejszy sparing? Niby to tylko towarzyski mecz, ale również dobry sprawdzian przed Chojniczanką.
Tak. Udało nam się w tej przerwie nie wypaść z rytmu meczowego, o co nam bardzo chodziło i bardzo się cieszymy, że mogliśmy przyjechać w gościnę do Śląska. Dobry mecz, mimo zimna, w dobrych warunkach, boisko było bardzo dobrze przygotowane i jestem zadowolony, że mogliśmy zmierzyć się z silną drużyną. To dla zespołu z niższej ligi zawsze jest okazja do nauki.
Udało wam się wyrównać, mimo, że nie weszliście dobrze w spotkanie.
No można powiedzieć, że nie dotknęliśmy piłki i już przegrywaliśmy. Gapiostwo straszne jednego z moich obrońców, na poziomie szczebla centralnego nie może się przytrafić, a niestety się przytrafiło. Ale zespół pokazał charakter, bo mimo, że od pierwszych minut przegrywał dążył do odwrócenia losów spotkania. Ten wysiłek został nagrodzony tym wyrównującym golem, bo chyba na niego zasłużyliśmy.
Sprawdził pan wielu piłkarzy, było wiele zmian. Taki test przyda się drużynie.
Przede wszystkim jestem nową osobą w Sosnowcu. W związku z tym, że objąłem drużynę w trakcie sezonu ciężko o jakieś eksperymenty, wpuszczanie piłkarzy o których miałem marną wiedzę, bo dopiero poznaję drużynę. Taki sparing jest też dla mnie przeglądem kadr, weszło dużo młodych chłopców z 98’ rocznika. Myślę, że to będzie dla nich duże przeżycie i wyciągną z niego wnioski zarówno dla siebie, jak i dla naszego klubu.
Przeżycie tym bardziej, że Zagłębie zmierza do najwyższej ligi rozgrywkowej.
Szczerze mówiąc, nie mamy takiego celu postawionego. Natomiast zespół rozgrywki rozpoczął tak dobrze, że umiejscowił się na górze tabeli. Wszyscy nas o to pytają, ale tak naprawdę to dopiero wiosna zadecyduje. Będziemy widzieć w jakiej dyspozycji będziemy na wiosnę, czy nam się uda. Jeżeli tak, to zastanowimy się kogo ewentualnie będzie można pozyskać żeby wzmocnić lub uzupełnić kadrę. Zobaczymy, jak będzie to wyglądać w innych klubach. Moim zdaniem rozgrywki w 1. Lidze w tym sezonie nie mają zdecydowanego faworyta. Jest 7-8 zespołów, które z powodzeniem mogą bić się o czołowe lokaty. My również jesteśmy w tej grupie. Dusza sportowca jest taka, że wychodzi się na spotkanie, żeby wygrać. A suma zwycięstw powoduje określone miejsce na koniec sezonu. Które będzie – zobaczymy. Na pewno nie będzie tragedii, jeślibyśmy nie awansowali, bo, tak jak powiedziałem, takiego celu nikt przed nami nie postawił.
Sebastiana Dudka znamy bardzo dobrze z boiska, ale marzy mu się praca trenera. Czy pana zdaniem jest to człowiek z zadatkami na trenera?
Wiem, że Sebastian zapisał się na kurs, czyli myśli o tym. To pokazuje, że chce iść w tym kierunku. Ja za krótko znam Sebastiana, żeby powiedzieć, czy takie cechy posiada.