Podsumowanie 15 kolejek: Sinusoida Śląska
Sinusoida. Tak jednym słowem można podsumować pierwsze 15 kolejek w wykonaniu wrocławskiego Śląska.
Przed startem rozgrywek wszyscy zastanawialiśmy się, czy piłkarze z zagranicy to dobry pomysł. Optymizmem napawała jednak postawa w końcówce poprzedniego sezonu, gdzie kompletnie rozbity zespół potrafił poskładać nowo wybrany trener, Mariusz Rumak.
Pierwsze spotkanie i od razu jeden z faworytów rozgrywek. Mecz z Lechem Poznań, który do Wrocławia przyjeżdżał jako zdobywca Superpucharu Polski. Zielono-biało-czerwonym udało się zatrzymać poznańskiego Kolejorza, chociaż tak naprawdę to Lech ułatwił im to zadanie. Strzały poznaniaków zatrzymywały się albo na słupku, albo daleko obok niego. Bombardowana bramka wrocławian zdołała jednak ocaleć bezboleśnie i po inauguracyjnym spotkaniu Śląsk mógł zapisać sobie 1 punkt w ligowej tabeli.
Druga kolejka to wyjazd chyba na najtrudniejszy teren w Polsce, czyli mecz z Legią w Warszawie. Tam kolejny bezbramkowy remis, ale tym razem sumiennie wywalczony. Śląsk nie odstępował nogi Legionistom, co zaowocowało też zagrożeniem pod bramką Arkadiusza Malarza. Łącznie padło aż 14 strzałów!
W trzeciej kolejce Śląsk mógł się cieszyć z pierwszej i drugiej bramki w LOTTO Ekstraklasie w sezonie 2016/2017. Autorami goli przeciwko Pogoni byli kolejno Adam Kokosza i Filipe Goncalves. 3 mecze, 5 punktów i 6 miejsce w tabeli. We Wrocławiu mimo mało efektownej gry nikt nie mógł narzekać.
Na własnym stadionie niemoc strzelecka trwała dalej i w meczu przyjaźni z Lechią kibice znowu nie oglądali goli. Nie wpadało nic z przodu, ale z tyłu już tak - następne spotkanie z Arką w Gdyni przerwało długą passę czystych kont Mariusza Pawełka. Grający bez kontuzjowanego Augusto Śląsk stracił dwie bramki po indywidualnych błędach, a w ofensywie po raz kolejny był bezbarwny. Obrazować grę Śląska mogą tylko 4 oddane strzały.
Pojedynek z Wisłą Płock podtrzymał jakby małą tradycję na stadionie miejskim. Po nudnym 0:0 pojawiły się małe gwizdy. Nastroje wrocławian miał poprawić pierwszy mecz nieprzyjaźni z Wisłą Kraków, która do meczu ze Śląskiem podchodziła z niechlubną serią 5 porażek z rzędu. Humory po meczu dopisywały jednak tylko przyjezdnym, bowiem Śląsk zwyciężył aż 5:1. Rzucać w oczy mogła się przede wszystkim skuteczność wrocławian, którzy zakończyli spotkanie na poziomie 42%! Cały mecz trener Wdowczyk podsumował słowem: "przepraszam".
To, co stało się potem, było kompletnie zdumiewające. Po przerwie na reprezentację wrocławianie na fali zwycięstwa w Krakowie... przegrali oba domowe spotkania, z Ruchem i Jagiellonią. O ile w przypadku rywalizacji z Niebieskimi można doszukiwać się jeszcze jakichś pozytywów, o tyle mecz z Jagą był prawdziwą deklasacją. Śląsk w starciu z liderem wyglądał jak trzecioligowiec. Zielono-biało-czerwoni zdominowali zostali w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła nie oddając przy tym ani jednego celnego strzału.
Gdy wydawało się, że mecz z Piastem zakończy się kolejnym 0:0, najpierw w 90. minucie rzut karny wykorzystał dla Śląska Kamil Biliński, po czym wrzutkę rozpaczy Sedlara na wagę remisu wykorzystał Hebert. Był to już 5 remis w 10 rozegranych meczach Śląska.
W 11. kolejce Śląsk wybierał się na obiekt sensacyjnego wicelidera LOTTO Ekstraklasy - Bruk-Betu Termaliki Niecieczy. Wrocławianie na obiekcie gości nie zdołali poprawić swej formy z ostatnich kilku tygodni, kolejny raz przegrywając, tym razem 1:2.
Prawdziwe przełamanie miało nadejść na Kolporter Arenie w Kielcach. Na przedmeczowej konferencji prasowej trener zielono-biało-czerwonych stawiał sprawę jasno: "Jedziemy tam walczyć o zwycięstwo, bo bardzo potrzebujemy trzech punktów". Pierwszym znakiem zmian w zespole była obsada bramki. Mariusza Pawełka zastąpił Lubos Kamenar. Jak się później okazało, nie była to tylko jedna zmiana jaka dokonała się w zespole ze stolicy Dolnego Śląska. Wprowadzony na boisko Peter Grajciar w drugiej połowie znacznie ożywił grę gości, co poskutkowało upragnionym zwycięstwem 2:1.
Najbliżej zwycięstwa na własnym stadionie wrocławianie byli w 13. kolejce w meczu z Cracovią. Choć prowadzili już 2:0, to ostatecznie jedynie zremisowali 2:2. Krakowianie doprowadzili do wyrównania w doliczonym czasie gry po kontrowersyjnym rzucie karnym. Kibice i zawodnicy Śląska długo nie mogli pogodzić się z decyzją arbitra.
14 i 15 kolejka to wreszcie hossa dla wrocławskiego Śląska. Po zwycięstwie 3:0 w Łęcznej z Górnikiem do Wrocławia przyjechała ekipa "Miedziowych" i w dolnośląskich derbach musieli uznać wyższość rywala. Była to pierwsza seria zwycięstw (na razie dwóch) w sezonie 2016/17. Okazja na podtrzymanie jej już 20 listopada w Poznaniu.
Forma WKS-u w obecnym sezonie jest jak sinusoida. Po serii remisów na przełamanie przyszedł mecz z Wisłą w Krakowie, który po efektownym zwycięstwie 5:1 przyniósł niespodziewaną serię porażek. Obecnie trudno jest wywróżyć pozycję Śląska na koniec sezonu, jednak miejmy nadzieje, że ostatnie dwa zwycięstwa poniosą ich jak najwyżej.
Bilans spotkań: 5-6-4
Bramki: 19-16
Wyniki:
1. kolejka 15.07.2016 Śląsk Wrocław - Lech Poznań 0:0
2. kolejka 23.07.2016 Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 0:0
3. kolejka 01.08.2016 Pogoń Szczecin - Śląsk Wrocław 0:2
4. kolejka 06.08.2016 Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 0:0
5. kolejka 13.08.2016 Arka Gdynia - Śląsk Wrocław 2:0
6. kolejka 19.08.2016 Śląsk Wrocław - Wisła Płock 0:0
7. kolejka 26.08.2016 Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 1:5
8. kolejka 12.09.2016 Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:2
9. kolejka 16.09.2016 Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 0:4
10. kolejka 26.09.2016 Piast Gliwice - Śląsk Wrocław 1:1
11. kolejka 02.10.2016 Śląsk Wrocław - Nieciecza 1:2
12. kolejka 17.10 Korona Kielce - Śląsk Wrocław 1:2
13. kolejka 22.10 Śląsk Wrocław - Cracovia Kraków 2:2
14. kolejka 29.10 Górnik Łęczna - Śląsk Wrocław 0:3
15. kolejka 6.10 Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin 2:1
Strzelcy: Ryota Morioka (4), Kamil Biliński (3), Peter Grajciar (3), Filipe Goncalves (2), Adam Kokoszka (2), Ostoja Stjepanović (1) Kamil Dankowski (1) Lasza Dwali (1) Alvarinho (1)
Wystąpili:
15 - Piotr Celeban, Filipe Gonçalves, Alvarinho, Ryota Morioka
14 - Lasza Dwali, Adam Kokoszka,
13 - Kamil Biliński
12 - Ostoja Stjepanović,
11- Mariusz Pawełek, Łukasz Madej
10 - Augusto, Kamil Dankowski
9 - Mariusz Pawelec, Peter Grajciar
8 - Bence Mervo
7 - Sito Riera
5 - Mariusz Idzik,
4 - Lubos Kamenar
3 - Paweł Zieliński, Joan Angel Roman,
2 - Mario Engels
1 - Andreas Gosztonyi
Średnia frekwencja u siebie: 9567 (7. miejsce wśród klubów Ekstraklasy)