Piotr Celeban: Przed nami jeszcze dużo pracy
- Ma dla mnie znaczenie, że ten gol wreszcie padł, bo przez bardzo długi czas piłka mnie nie szukała. Tak naprawdę nawet nie dochodziłem do sytuacji i to mnie denerwowało. Ale widać, że to, co ćwiczymy na treningu, powoli zaczyna wychodzić.
- Na początku mieliśmy zaraz się rzucić, ale wiadomo, gdzieś tam z tyłu głowy było to co wydarzyło się z Legią, czyli szósta minuta i można powiedzieć koniec meczu. Przed nami jeszcze bardzo dużo roboty, pokora i determinacja w tym co robimy, każdy musi się poświęcić dla tego klubu. Teraz jedziemy na ciężki teren do Gdańska i stamtąd trzeba coś wywieźć.
- Często strzelasz po rzutach rożnych, ale chyba rzadko tak ładnego gola jak dzisiaj?
- Tak naprawdę dotknąłem piłkę, ale jak ona poleciała to nie wiem. Najważniejsze, że coś wpadło. Później też – nie wiem, czy był spalony, czy nie, ciężko ocenić. Dzisiaj zremisowaliśmy i to jest denerwujące. Nie wygraliśmy w kolejnym meczu i straciliśmy dwa punkty.
- Na powtórkach było widać, że przy twojej drugiej bramce nie było jednak spalonego.
- Takie życie. Akurat sędzia podjął decyzję, nie ma tu co dyskutować. Tak samo nie wiem czy był później karny dla nas, w drugiej połówce podobno był. To jest tylko sędzia, ma prawo się pomylić, ale my musimy strzelić.
- Nie celebrowałeś gola.
- Jestem wychowankiem Pogoni. Wiadomo, że kibice są przeciwko mnie, wyzywają, ale ja mam szacunek do tego miasta i klubu gdzie się wychowałem i mam rodzinę, gdzie wracam na święta.
- Dzisiaj zrobiłeś więcej niż wszyscy ofensywni zawodnicy razem wzięci. Dlaczego ty, a nie np. Kamil Biliński?
- Akurat może taki mecz. Piłka mnie szukała, może dodatkowym bodźcem było to, że gramy przeciwko Pogoni. Dla mnie to też był szczególny mecz.