Kamil Dankowski: Wydaje mi się, że nie było spalonego
- W drugiej połowie z obu stron było kilka ciekawych akcji. Dla nikogo nie skończyło się to bramką. Szkoda, że my nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji.
- Bramka ze stałego fragmentu, potem rzut karny, szkoda, że go nie wykorzystaliśmy. Taka jest piłka, tak się zdarza. Później Pogoń strzeliła nam bramkę na 1:1 i jest niedosyt, bo mielibyśmy 3 punkty, a jest tylko 1. Bardzo potrzebowaliśmy tych punktów, nie ukrywając. Teraz czekamy na kolejny mecz.
- Wydawało mi się, że spalonego w ogóle nie było. Sędzia dopiero dziesięć sekund po bramce podniósł chorągiewkę. Nie widziałem, ale słyszałem, że nie było spalonego. Trudno, tak bywa, dzisiaj sędziowie znowu nam coś zabrali, ale nie ma się co załamywać.
- Bramka z twoim udziałem. Idealnie zgraliście się z Piotrkiem Celebanem przy tym rzucie rożnym.
- Tak, cały tydzień ćwiczyliśmy na treningach stałe fragmenty. Fajnie, bo cieszy asysta i gol Piotrka.
- Jak grało ci się przeciwko Gyursco?
- W pierwszej sytuacji dostałem groźne podanie za plecy, ale później, tak na gorąco po meczu wydaje mi się, że nie stworzył żadnej groźnej akcji. Miałem takie założenie, żeby go wyłączyć. Miałem mniej włączać się w akcje ofensywne, bo wiadomo, że to jest szybki zawodnik. Myślę, że mogę być z tego zadowolony, ale to ocenią trenerzy, będziemy mieć analizę.
- Przed wami mecz z Lechią. Jedziecie do Gdańska z obawami?
- Nie, myślę, że nie. Na pewno to jest czołowy rywal i musimy się jak najlepiej do tego spotkania przygotować, bo wiemy, że to będzie takie ciężkie spotkanie jak z Lechem czy Legią. Tak jak dzisiaj musimy wyjść od początku skoncentrowani, dobrze byłoby strzelić szybko bramkę i na pewno jedziemy tam wygrać, nie bronić się, nie na remis, tylko po trzy punkty, których bardzo potrzebujemy.