Joan Román: Jestem szczęśliwy, że przedstawiłem się kibicom
To był trudny mecz. Wiedzieliśmy, że taki będzie, bo Wisła jest dobrym zespołem, robią progres odkąd zmienili trenera. Ale pracowaliśmy ciężko i moim zdaniem w przekroju całego meczu byliśmy lepsi. Ja zawsze wierzę w to, co robię, pracuję na każdym treningu. Wiedziałem, że prędzej czy później mój czas nadejdzie i strzelę gola, stało się to dzisiaj. Bardzo się cieszę, że w ten sposób mogłem pomóc zespołowi wygrać. To najważniejsze.
- Twój gol był tym ważniejszy, bo strzelony przed własną publicznością.
- Oczywiście. Fajnie jest zdobyć bramkę na własnym stadionie. Czujemy wsparcie kibiców, oni swoim dopingiem dają nam siłę. Jako zespół cieszymy się, że mogliśmy dać im dzisiaj zwycięstwo. Ja też cieszę się z tego gola, bo ostatnie sześć miesięcy było dla mnie ciężkie, było kilka rzeczy, których nie rozumiałem. Teraz jestem szczęśliwy. Mogłem pokazać wam kim jestem i co potrafię.
- Kilka minut później miałeś kolejną dobrą szansę, ale nie udało ci się pokonać bramkarza Wisły. Miałeś myśl, że ta zmarnowana szansa może kosztować was punkty, jeśli Wiśle udałoby się w końcówce wyrównać?
- To jest część gry. Miałem kolejną okazję, ale myślę, że dobrze spisał się ich bramkarz, chyba udało mu się wybić piłkę nogą. W tamtym momencie o tym nie myślałem. Chcieliśmy tylko dalej solidnie pracować zespołowo, żeby wywalczyć wygraną, bo to jest najważniejsze.
- Ostatniego gola w oficjalnym meczu strzeliłeś w sierpniu 2015 roku. Dlaczego tak długo nie mogłeś trafić do bramki?
- W poprzednim sezonie miałem kontuzję, która zabrała mi około 4-5 miesięcy. Grałem z bólem, dlatego w marcu wypadłem. Potem przyszedłem tutaj, ale sprawy za poprzedniego trenera nie ułożyły się dla mnie tak, jak się spodziewałem. Ale teraz czuję się bardzo dobrze, pewnie i dalej będę starał się dawać z siebie wszystko. Jan Urban bardzo pomógł mi, pomógł nam. Myślę, że sami widzicie to na boisku, wyglądamy dużo lepiej. Gramy zespołowo.