Jan Urban: Biorę Zwolińskiego pod uwagę
slaskwroclaw.pl | skomentuj (2)
Zapis konferencji z Janem Urbanem przed meczem z Ruchem Chorzów.
- Czy bierze pan Łukasza Zwolińskiego pod uwagę już w kontekście poniedziałkowego meczu?
- Tak. Jeśli tylko wszystkie sprawy papierkowe będą załatwione, biorę go pod uwagę.
- Co zadecydowało o ściągnięciu akurat Łukasza Zwolińskiego?
- Mieliśmy bardzo wąski wachlarz możliwości. Chcieliśmy zawodnika polskiego – znalezienie takiego nie było łatwe. Dwóch nam uciekło, a byliśmy przygotowani, że może któryś z nich nas wzmocni. Byliśmy zainteresowani Barisiciem i Sekulskim. To się nie powiodło. Spróbowaliśmy z Łukaszem i jest z nami. Nie było za dużo możliwości, jeśli chodzi o nasz rynek. Oczywiście w sytuacji, kiedy mówiliśmy otwarcie, że szukamy napastnika, pojawiało się bardzo wiele propozycji z zagranicy. Ale większość była taka, że sami nie chcieliśmy z nich skorzystać.
- Łukasz ostatnio mało grał. Trener myśli, że to wyłącznie kwestia formy sportowej?
- Wydaje mi się, że tak, tylko forma sportowa. Bo pod względem fizycznym on normalnie przepracował cały okres przygotowawczy, grał w trzech sparingach, tak jak pozostali zawodnicy. W pierwszym spotkaniu na wiosnę też dostał parę minut. Łukasz był za tym, żeby pójść gdzieś, gdzie będzie mógł więcej grać. W Śląsku ma o wiele większe szanse na grę, ale nikt mu tego z miejsca nie da. Musi swoją pozycję wywalczyć.
- Był trener zaskoczony wynikiem ostatniego spotkania Legia-Ruch?
- Wydaje mi się, że wszyscy byliśmy zaskoczeni, ja również. Wiedziałem, że Legia może być zmęczona po spotkaniu pucharowym z Ajaksem. I rzeczywiście w wielu sytuacjach było to widać – brakowało im precyzji, zdarzały się straty, które normalnie im się nie przytrafiają. A Ruch skrzętnie to wykorzystywał. Zepchnięty do defensywy bronił się bardzo dobrze, grali blisko siebie, wiedzieli, czego chcą. Ruch ma zawodników przede wszystkim do kontrataku. Gra Mazka, Przybeckiego czy Monety to duży atut. Oczywiście w Chorzowie będzie zupełnie inny mecz niż ten, który oni grali w Warszawie. Jednak na pewno zwycięstwo dodało im dużo pewności siebie. Wygrać 3:1 w Warszawie to jest dość mocny zastrzyk pewności siebie, zwłaszcza w sytuacji, w jakiej ta drużyna się znajdowała.
- Joan Roman ma szanse na wyjściowy skład?
- Ma duże szanse, żeby zagrać, bo Sito nie trenuje. Poza tym Joan był tym zawodnikiem który ostatnio wszedł, strzelił bramkę i wniósł dużo ożywienia w grę.
- Coś poważnego dzieje się z Sito Rierą?
- Ma zawroty głowy po zderzeniu w ostatnim spotkaniu. Wydawało się, że to drobnostka, jednak nie przechodzą mu, cały czas coś się dzieje i nie czuje się dobrze. Lekarze chcieli, żeby nie trenował i wciąż robi badania.
- Wyjaśnił sobie trener z nim jego zachowanie kiedy schodził z boiska w ostatnim meczu?
- Nie musieliśmy sobie nic wyjaśniać. On nic nie mówił, ja też nic nie mówiłem. Rzeczywiście był wkurzony zmianą i praktycznie tyle. Zresztą ja nie muszę tłumaczyć się żadnemu zawodnikowi, że go zmieniam.
- Występ kogo, oprócz Sito i prawdopodobnie Augusto, jest jeszcze pod znakiem zapytania?
- Wszyscy pozostali są zdrowi. Poza tym chcemy, żeby jutro Augusto zagrał z drugą drużyną i złapał trochę rytmu meczowego. Jego przerwa była dosyć długa.
- Jak to jest z Romanem, że z jego umiejętnościami, tak długo zajęło mu przebudzenie się?
- Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo on niewiele tutaj grał. Podobnie Sito, rozegrali jakieś 300 minut i to w dodatku wchodząc z ławki, a nie pełne spotkania. To nie pomaga w utrzymaniu dobrej dyspozycji, formy sportowej. Sam fakt, że Joan grał w Barcelonie, gdzie zresztą dwa razy wystąpił przeciwko prowadzonej przeze mnie Osasunie, oznacza, że ma umiejętności. Bo nie jest łatwo dostać się do drugiej drużyny Barcelony. Ja rozmawiałem z Joanem i on dość dużo mówił mi o kontuzji, którą miał w Portugalii. Chciał za szybko wejść znowu do drużyny, kontuzja się odnowiła i miał dużo problemów ze stawem skokowym. Ostatnio cały czas jest w dobrej formie fizycznej, nic mu nie przeszkodziło w tym, żeby przejść przez okres przygotowawczy. Wydaje mi się, że teraz będzie miał szansę, żeby grać coraz więcej. Od niego zależy jak ją wykorzysta. Ja oceniając Joana widzę dwie fazy w jego grze – początek akcji, kiedy ma piłkę i jest w stanie łatwo uwolnić się od przeciwnika i tę drugą fazę, kiedy chodzi o wykończenie, strzał na bramkę, podanie do partnera. I ta druga faza go zawodzi. On ma dobry drybling, wyjście z miejsca, prowadzenie piłki i balans ciała. Natomiast musi popracować nad ostatnim podaniem, strzałem, wrzutką, żeby to wyglądało lepiej. Żeby był bardziej efektywny.
- Pod względem techniki to jest najlepszy piłkarz w pana zespole?
- Moim zdaniem oni są podobni do siebie z Alvarinho jeśli chodzi o technikę, drybling, szybkość . Ale Alvarinho ma coś podobnego co Joan. Fajnie wygląda jego zwód czy klepka, ale patrząc na statystyki, powstaje pytanie: co dalej? Ma nawet dobre uderzenie z lewej nogi, jednak na bramki czy asysty to się nie przekłada. Obaj muszą nad tym popracować, bo muszą być tego efekty. Czasem taka gra może wyglądać widowiskowo, ale liczy się to, co z niej mamy.