Oceny za mecz z Koroną Kielce
Śląsk Wrocław pewnie wygrał z Koroną Kielce 3:0 i wykonał pierwszy krok w walce o górną ósemkę. Poniżej prezentujemy oceny zawodników Śląska za ten mecz.
Mariusz Pawełek (8/10) – bardzo przyzwoity mecz golkipera Śląska. Nie popełniał błędów, dobrze wznawiał grę odnajdując Romana lub Picha w szybkich kontratakach. Przez blisko 40 minut grał z opuchniętą dłonią po starciu w polu karnym.
Kamil Dankowski (6/10) – zagrał przeciętne spotkanie na tle reszty zespołu, co nie oznacza, że wypadł źle. Często podłączał się do akcji ofensywnych, kilka razy dobrze dośrodkowując piłkę na pole karne. Dołożył do tego solidną grę w obronie, dzięki czemu nie drżeliśmy o wynik spotkania.
Piotr Celeban (9/10) – ten mecz wygraliśmy dzięki naszemu kapitanowi. Nikt nie wie jak potoczyłoby się spotkanie gdyby w 5 minucie Micański wpakował piłkę do siatki. Celeban do końca spotkania zagrał jak profesor własnego pola karnego.
Adam Kokoszka (5/10) – często chwalę tego zawodnika, szczególnie jeśli występuje na pozycji defensywnego pomocnika. Osobiście nie do końca widzę go w roli stopera. W meczu przeciwko Koronie nie zdołał dogonić Micańskiego i jak już wiemy całą sytuację ratował Celeban.
Mateusz Lewandowski (5/10) – to był jego najlepszy mecz jak na razie w barwach Śląska, choć wcale nie porywający. Kilka razy wrzucił piłkę w pole karne. Poza tym raczej nie błyszczał.
Aleksandar Kovacević (6/10) – po fali krytyki jaka spadła na wypożyczonego zawodnika Lechii Gdańsk trzeba przyznać, że zagrał jedno z lepszych spotkań. Nie popełniał wielu błędów, dobrze operował piłką w środku pola i wspierał parę stoperów.
Joan Roman (8/10) – wrocławski Messi? Jak najbardziej. Młody Hiszpan minął trzech zawodników Korony niczym pachołki na treningu i zdołał skierować piłkę w stronę bramki. Żeby jednak nie było tak kolorowo przypisałbym mu mały minus za podejmowanie złych decyzji. Często oddawał strzał lub wchodził w drybling, choć miał partnera ustawionego na lepszej pozycji. Nie zapomnijmy też o niewykorzystanej sytuacji z pierwszej połowy.
Robert Pich (6/10) – widać było, że bardzo chciał strzelić bramkę. Miał jedną stuprocentową sytuację, ale zbyt lekko podciął piłkę. Kilka razy zachował się samolubnie w polu karnym rywala.
Sito Riera (6.5/10) – to jeszcze nie był jego mecz. Miał kilka przebłysków, ciągnął akcje do przodu i raz niemal zaliczył asystę po wrzutce do Zwolińskiego. Trochę gorzej było w obronie.
Ryota Morioka (6.5/10) – dał się sfaulować w polu karnym i pewnie wykorzystał jedenastkę. Ale czy to był dobry mecz Japończyka? Na pewno lepszy niż co najmniej dziesięć poprzednich. Wrocławski Tsubasa musi wreszcie zacząć grać na większym luzie. Może ta bramka go odblokuje.
Łukasz Zwoliński (4/10) – starał się znaleźć dla siebie miejsce w polu karnym. Oddał jeden dobry strzał na bramkę głową, ale niestety prosto w bramkarza. Zwróciłbym jednak uwagę na jego umiejętność opanowania i utrzymania się przy piłce, choć kontaktów z nią miał jak na lekarstwo.
Kamil Biliński – grał zbyt krótko, żeby wystawić jakąkolwiek ocenę. Na prośbę trenera wykonywał jedenastkę wywalczoną przez Romana. Podejrzewam, że gdyby Zwoliński nie został kilka chwil wcześniej zmieniony, to on podszedłby do piłki. Jan Urban próbuje za wszelką cenę przypomnieć jednemu i drugiemu na czym polega bycie napastnikiem.
Ostoja Stjepanović – grał zbyt krótko.
Mario Engels – grał zbyt krótko, ale jedną siatkę zdążył założyć.