Jan Urban: Ten wynik wkurza nas wszystkich
Wypowiedź trenera Jana Urbana po meczu z Górnikiem Łęczna.
Trzeba trochę ochłonąć. Wydaje mi się, że to był mecz na 4:1. Pod kontrolą. Ta drużyna naprawdę zostawia wszystko na boisku. Jesteśmy w stanie stworzyć sobie wiele sytuacji, strzelać bramki nawet. Natomiast przeciwnik niewiele robiąc, potrafi odrobić te straty. I to boli. Niestety w wielu momentach, czy w ofensywie, czy w defensywie, brakuje nam po prostu jakości. O to nie możemy mieć pretensji do tej drużyny, bo moim zdaniem Śląsk gra dobrze w piłkę. Nie jest łatwo stwarzać sobie sytuacje, my takowe sobie stwarzamy w wielu spotkaniach. Mamy jakość, jaką mamy i z tym wszystkim musimy sobie radzić. Dzisiaj wiemy, jak się czuje Górnik Łęczna w meczu, gdzie prowadzili 2:0 i przegrali. Nic nam nie pozostaje, tylko pozbierać się i grać dalej.
Który to był moment taki krytyczny? Sytuacja Picha, po której mogło być 3:0?
Ale to by była piękna sprawa, co nie? Strzelić na 3:0 i wtedy kontrolujemy. Już 2:0 to jest znakomity wynik u siebie. Do momentu strzelenia bramki Górnik bodajże miał tylko jedną okazję, Pitry strzelał głową. Natomiast za proste te bramki tracimy. Druga bramka moim zdaniem po prostu zeszła mu piłka z nogi, chciał wrzucać i piłka wpadła po długim do bramki. Był taki moment, gdy widziałem Ostoję bardzo zmęczonego, on dawno nie grał i trzeba było coś zmienić. Nie był to moment, żeby wpuścić młodego Adriana Łyszczarza. Dlatego tam musieliśmy trochę pozmieniać, stąd też wejście Augusto.
Czy ma Pan jeszcze cierpliwość do Łukasza Zwolińskiego?
My mamy to, co mamy. Ja jestem z drużyny naprawdę bardzo zadowolony. To nie jest jakaś kopaninka, że przychodzą kibice na mecz Śląska Wrocław i oglądają jakieś bramki po stałych fragmentach gry. My kreujemy wiele sytuacji i za dużo musimy ich mieć, żeby strzelić więcej bramek. Druga strona to to, że zbyt łatwo pozwalamy rywalom i nie potrafimy się ustrzec bramek po akcjach, które można zażegnać bez żadnego problemu.
Czy pokusi się Pan o ocenę bramkarza?
Będziemy analizować, czy mógł zrobić więcej. Ale nie w tej chwili, na gorąco. To też jest jakość. My jesteśmy w takiej sytuacji. Był taki moment, gdzie grał Luboš i też to wyglądało tak, jak wyglądało. Nie możemy jeden na drugiego narzekać, szukać winnych. Jesteśmy drużyną i ta drużyna naprawdę daje wszystko. Nie sugerujmy się tylko i wyłącznie wynikiem. Ten wynik wkurza nas wszystkich, bo to był mecz wygrany, wiemy o tym dobrze. Bardziej bym się przejmował, gdybym widział, że to się wszystko nie klei, że nie stwarzamy sytuacji, że to jest jakaś kopanina. Wydaje mi się, że Śląsk gra dobrze w piłkę, w ostatnich spotkaniach strzelamy bramki, a przecież mieliśmy z tym mnóstwo problemy. Wiedzieliśmy, że tym pierwszym krokiem musi być liczba stwarzanych sytuacji i to robimy w wielu spotkaniach. Ale to jest jakość. To nie jest tak, że z dnia na dzień kogoś się nauczy. Są sytuacje, że ja sam do zawodnika mówię: chłopie, ja nie mam do Ciebie pretensji. Masz tyle jakości, ile nam dajesz, bo więcej nie masz. Jeśli widzę, że ktoś gdzieś się oszczędza, to wtedy wkraczam. Nie wyobrażam sobie, że ktoś idzie sam na sam czy do pustej bramki nie strzela, bo nie chce.
A może powtórzyć numer z Abramowiczem, wstawić do bramki kogoś nieznanego?
Na pewno nie zrobimy tego, żeby zwalić sytuację na jedną pozycję. Wielokrotnie rozmawialiśmy po meczach i mówiliśmy, że przy straconych bramkach nie brakuje nam ludzi. To znaczy, że ta organizacja w defensywie jest dobra. Natomiast są indywidualne błędy i nie możemy na razie ich się ustrzec, stąd też takie, a nie inne wyniki.
Nie obawia się trener, że w grupie spadkowej będzie trzeba do jakości dodać walkę, cechy wolicjonalne, a zagramy z drużynami, z którymi notujemy złe wyniki.
Tego się nie obawiam. Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Obawiam się tego, w jaki sposób będziemy grali w tej drugiej ósemce. Na dzisiaj nie wiem, jak drużyna zareaguje pod względem mentalnym. Bo tam jest straszne obciążenie mentalne, odpowiedzialność za wynik. Ja tego nie wiem. Często tak jest, że niektórzy zawodnicy nie są w stanie jej udźwignąć. Nie wiem, kto, nie znam tej drużyny aż tak dobrze.