Stokowiec: Dzisiaj cierpimy
Piotr Stokowiec: Byliśmy świadkami dobrego widowiska, trzymającego w napięciu do końca. Staraliśmy się wygrać to spotkanie, niestety czegoś zabrakło. Zawodnicy zostawili dużo serca i woli walki, nie mogę mieć do nich pretensji.
Wszystko poukładało się dla nas nieszczęśliwie, ale sezon jeszcze się nie skończył. Trzeba to przyjąć na klatę i grać dalej. Nie mam poczucia, że popełniamy jakieś błędy lub drużyna gra źle. Na pewno brakuje nam pewnych elementów, ale nasza sytuacja ma szerszy kontekst. Nie da się jednym zdaniem powiedzieć – dlaczego, co i jak. Jestem odpowiedzialny za wynik i przyjmuję tę odpowiedzialność.
Po kolejnych słabych meczach – czy dzisiaj jest pan zadowolony z gry?
Słuchał pan uważnie? Dzisiaj były niedociągnięcia, była walka, ale gra wymaga poprawy. Graliśmy za wolno, to jedna z przyczyn braku wyników. Jestem częściowo zadowolony z gry, ale nie ze wszystkich aspektów. Chcielibyśmy na pewno wygrać. W piłce na tym poziomie decydują detale i one dzisiaj zaistniały, jak choćby niepodyktowany rzut karny na Woźniaku. Te detale ze strony sędziowskiej nam nie sprzyjały, ale nie chcę się tym zajmować, chcę się skupić na drużynie. Piłka nożna jest sportem niewymiernym, o doskonałość jest trudno. Zdaję sobie sprawę, że w tym sezonie gramy słabiej, ale trzeba pamiętać o ubytkach.
Czy te niuanse da się wyeliminować na kolejne spotkania?
Oczywiście, że będziemy nad tym pracować. Nad utrzymaniem stabilności, która była, za łatwo tracimy bramki. To są elementy, które musimy poprawić. Dzisiaj fajnie pokazał się Mazek. Jestem daleki od lamentowania, piłka uczy pokory i dzisiaj dostaliśmy bolesne doświadczenie. Mam nadzieję, że ta lekcja pokory odniesie dobry skutek i Zagłębie będzie budować drużynę na mocnych fundamentach. Trochę inaczej niż inne kluby budujemy zespół. Taką politykę przyjęliśmy, nie wstydzę się swojej pracy i swojej drużyny, która notuje ostatnio słabe wyniki, ale nie gra słabo.
Co trener powiedział sędziemu Gilowi po meczu?
Podziękował mu za pracę i tyle. Sędziowie też są ludźmi i popełniają błędy. Nie jest łatwo w takich chwilach sędziemu, bo wie, że zawalił. Podaliśmy sobie rękę.
Jak ocenia pan ten system rozgrywek?
Powinien być taki, jaki odpowiada kibicom. Ma być widowiskowo. Ten podział punktów nie jest najszczęśliwszy, ale uważam, że to jest temat zastępczy. Powinniśmy się skupiać nie na systemie rozgrywek, ale na budowaniu mocnych klubów. Dzisiaj cierpimy, ale obraliśmy taką drogę. Mam czyste sumienie. Zagłębie nie jest klubem budowanym spontanicznie.
Czemu tak długo czekał pan z wpuszczeniem Mazka do pierwszego składu?
Zawodnik musi przejść aklimatyzację. Przyszedł do nas „znienacka”, Kamil nie był w normalnym treningu wcześniej. Jest u nas pewna hierarchia. Trzeba być cierpliwym. Nie wiadomo, jak by to się skończyło gdyby wszedł do składu wcześniej, może jakąś kontuzję. Taki model przyjąłem – Kamil spokojnie wprowadzany ma szansę załapać się jeszcze na EURO U21.
Gdyby stworzyć tabelę z ostatnich 20 kolejek – Zagłębie byłoby na 15. miejscu.
Był pan pewnie na zdecydowanej większości meczów. Są pewne detale do poprawienia, jesteśmy blisko. To będzie trudne mentalnie, to jest sport, to jest wyzwanie. Mi jest przykro i kibice są zawiedzeni. Przydałoby nam się trochę świeżej krwi, na niektóre transfery się nie zdecydowaliśmy, niektóre nie wypaliły i trzeba tę sytuację zaakceptować. Jak się chce wskazać winnych, to można
Oczekiwania zarządu po poprzednim sezonie były większe, jest pan spokojny o swoją pracę?
Ja jestem do dyspozycji zarządu 24h na dobę, jestem w klubie od 8 rano do 22. Zdaję sobie sprawę, jaka jest sytuacja.Za oczekiwaniami muszą iść konkretne decyzje, transfery. Stawiamy na młodych zawodników i ja staram się realizować te wymagania. Kibice są niecierpliwi i oczekują szybko efektów, ja to rozumiem. Ja jako trener daję z siebie maksa, nie mam poczucia, że coś mógłbym robić lepiej. Myślę, że zapracowaliśmy sobie na szacunek. Nie jestem z ludzi, którzy się łatwo poddają. Przed nami niełatwe zadanie podniesienia zawodników, trzeba sportowo się wkurzyć i samemu się podnieść. Ta drużyna wstanie.