J. Masiota: Klubem, na którym można w Polsce zarobić najwięcej, jest teraz Śląsk
Gazeta Wrocławska | skomentuj (6)

W Gazecie Wrocławskiej znajdziemy m.in. wywiad z mecenasem Jackiem Masiotą, który zasiada w Radzie Nadzorczej Śląska Wrocław. Przygotowuje on właśnie klub do sprzedaży miejskich akcji. W wywiadzie opowiedział, jak przebiega cały proces, i wyjaśnił, dlaczego - jego zdaniem - Śląsk jest atrakcyjną formą dla potencjalnych inwestorów.
Mecenas Masiota uważa, że Śląsk obecnie jest klubem, na którym najwięcej można zarobić. "Bo o wartości klubu - poza zdolnościami zarządzających - świadczy też potencjał miasta. Nie ma w Polsce większego miasta, które ma klub na sprzedaż".
Idealnym przykładem według niego, który świadczy o tym, że polska piłka może być opłacalna jest ostatnia transakcja nabycia akcji Legii przez Dariusza Mioduskiego od Bogusława Leśnodorskiego i Macieja Wandzla.
Ostrzega jednak, że ten biznes może być łakomy dla tych, którzy chcą inwestować w piłkę nożną. Jak sam powiedział, potrafiłby znaleźć w tej chwili z tysiąc lepszych propozycji.
Zapytany o to, czy zgadza opinią, że w polskim sporcie jest za dużo prezesów-działaczy, a za mało prezesów-menadżerów, odpowiedział stanowczo dodając, że sama znajomość biznesu w tej kwestii nie jest wystarczająca. "Jeśli ktoś zna się na biznesie, a nie zna się na piłce nożnej, nie ma zdolności menadżersko-sportowych, to na pewno będzie musiał nauczyć się tego na własnych błędach. Będzie go to bardzo drogo kosztowało. To niezwykle specyficzny rynek, część rynku „przyjemnościowego”, który w Polsce dynamicznie rośnie, bo się bogacimy jako społeczeństwo. Stwierdzenie, że mamy za dużo działaczy, a za mało menadżerów jest błędne w tym sensie, że trzeba mieć jednocześnie kompetencje zarządcze i ekonomiczne oraz mieć pojęcie o tym rynku. Bez tych dwóch elementów będzie bardzo słabo".
Z zadań, które wykonywał już w życiu, misję w Śląsku uważa za trudną, argumentując, że to klub miejski i ustawa nakłada pewne rygory na obecnego właściciela Śląska, które powodują, że proces sprzedaży w sensie prawnym jest zdecydowanie trudniejszy. Po drugie we Wrocławiu nie ma aż takiego wielkiego boomu na piłkę jak w innych polskich miastach.
Dowiedzieliśmy się także, że udało się rozwiązać problem "dzierżawy" herbu Śląska od klubu wojskowego. "Udało się wynegocjować takie umowy, które są z jednej strony korzystne dla Wojskowego Klubu Sportowego (stowarzyszenia), a z drugiej strony dla inwestorów".
Sprzedaż klubu odbywała się będzie jako przetarg. Oprócz przetargu i ceny za akcje będzie jeszcze umowa inwestycyjna. Dzięki temu będzie możliwość weryfikowania inwestorów. Cały proces ma zamknąć się do pierwszego tygodnia lipca.