Bo jak nie Pawelec, to kto?
Przed meczem z Piastem Gliwice trener Jan Urban wyrażał zadowolenie, że jego piłkarzy - z małymi wyjątkami - omijają kontuzje. Niestety w ostatnim spotkaniu groźnie wyglądającego urazu kolana doznał Adam Kokoszka, który po godzinie gry został zniesiony na noszach. Na szczęście więzadła kolanowe nie zostały zerwane, a jedynie naciągnięte, ale Kokosa i tak czeka co najmniej tygodniowa przerwa w treningach.
Obrońca na pewno nie wystąpi zatem w sobotnim spotkaniu przeciwko Ruchowi Chorzów. Pod znakiem zapytania stoi także jego gra w Lubinie, bo derby zostaną rozegrane już we wtorek 16 maja. Kto może go zastąpić? W Gliwicach był to Mariusz Pawelec, który został przesunięty z lewej strony na środek, a jego wcześniejsze miejsce zajął Augusto. Dla Pawelca była to już trzecia pozycja w tym meczu, bo w pierwszej połowie grał jako prawy obrońca.
Na środku mógłby wystąpić też Mateusz Lewandowski, ale Urban nie zaryzykuje tego niesprawdzonego rozwiązania, tym bardziej, że wypożyczony z Pogoni Szczecin zawodnik - pisząc delikatnie - nie zachwyca nawet na swojej nominalnej pozycji.
Warto przypomnieć, że czwartym centralnym obrońcą w Śląsku był Lasza Dwali, ale Gruzin został do końca sezonu wypożyczony do Irtyszu Pawłodar, gdzie zbiera dobre recenzje. Gdyby nie przepis o maksymalnie dwóch zawodnikach spoza Unii Europejskiej na boisku, Dwali na pewno zostałby we Wrocławiu. Teraz okazuje się jednak, że beznadziejny w tym sezonie Royota Morioka co raz rzadziej pojawia się na murawie, co dawałoby miejsce Dwalemu. A trenerowi opcję do wystawienia Kokoszki w pomocy, gdzie spisywał bardzo dobrze.
Gdyby Kokoszka został wyłączony z gry na dłużej, Śląsk pozostałby z dwoma środkowymi obrońcami. Kiedy ostatnio byłego gracz Wisły Kraków zabrakło w składzie, wrocławianie stracili aż cztery gole i przegrali przed własną publicznością z Piastem Gliwice.