Pożegnanie z pucharem: Arka - Śląsk 4:2 p.d. (2:2, 0:2)

Śląsk nie zrewanżował się za porażkę ligową w Gdyni – w ramach 1/16 finału Pucharu Polski przegrał po dogrywce z Arką 2:4, choć po pierwszej połowie WKS prowadził 2:0 po golach Pawelca i Piecha. Tym samym wrocławianie pozostają nadal bez wyjazdowego zwycięstwa w sezonie, a fani WKS-u na zwycięstwo z Arką w Gdyni czekają już 24 lata.
Wrocławianie przystąpili do meczu w dość eksperymentalnym zestawieniu, z debiutującymi w wyjściowym składzie Jakubem Słowikiem i Adrianem Łyszczarzem. Trener Urban tego dnia nie mógł skorzystać z pauzującego za kartki Michała Chrapka, a także kilku kontuzjowanych graczy, co przełożyło się na tylko 17-osobowy skład w protokole meczowym. Na ławce rezerwowych usiedli m.in. młodzi Daniel Łuczak, Konrad Poprawa i Maciej Pałaszewski.
Przed pierwszym gwizdkiem przewaga psychologiczna mogła być po stronie gospodarzy, którzy w tym sezonie na własnym stadionie jeszcze nie przegrali, w odróżnieniu od Śląska, który nie zaznał smaku zwycięstwa poza Wrocławiem. Trener Leszek Ojrzyński mógł cieszyć się także z powrotu do Gdyni Mateusza Szwocha, który zameldował się od początku meczu na murawie.
Wrocławianie nie zamierzali jednak oddawać inicjatywy Arkowcom i od początku wyszli na boisko z ofensywnym nastawieniem. W 4 minucie groźnie z dystansu uderzył Łukasz Madej, a Krzysztof Pilarz końcówkami palców zdołał odbić piłkę. Po chwili równie efektownie interweniował po drugiej stronie Jakub Słowik. Po kwadransie szybkiej gry obie drużyny nieco spuściły z tonu i emocje nieco opadły. Ożywienie na trybunach przyniósł zaskakujący strzał z rzutu wolnego Szwocha oraz uderzenie z dystansu Rafała Siemaszki. Swoje okazje wypracował sobie także WKS – w 30 minucie Krzysztof Sobieraj musiał ratować się faulem, gdy groźnie atakował Arkadiusz Piech, zza pola karnego szczęścia próbował także Jakub Kosecki.
Końcówka pierwszej połowy należała jednak do zielono-biało-czerwonych. W 42 minucie z rzutu rożnego dośrodkował Augusto, a świetnie w polu karnym znalazł się Pawelec, który posłał piłkę do siatki – to trzeci gol defensora w barwach Śląska i każdy z nich strzelony Arce. Stracona bramka zdekoncentrowała szczególnie Pilarza, który po chwili zamiast wybić piłkę zbyt długo trzymał ją pod nogami, co skrzętnie wykorzystał Piech, wyłuskując ją i mając przed sobą pustą bramkę, podwyższył prowadzenie WKS-u.
Taki wynik z pewnością nie satysfakcjonował obrońców trofeum, którzy – co nikogo chyba nie zdziwiło – ruszyli po zmianie stron z animuszem do odrabiania strat. Wrocławianie długo odpierali napór, jednak gospodarze osiągnęli swój cel, niemal kopiując wyczyn Śląska z pierwszej połowy. Najpierw po rzucie rożnym głową piłkę do siatki posłał Damian Zbozień, a po kilku minutach precyzyjnie uderzył Siemaszko i kibice na stadionie eksplodowali z radości.
Remis niczego nie dawał żadnej drużynie, dlatego obaj szkoleniowcy wzmacniali ofensywę. Trener Urban posłał do boju Marcina Robaka, a u rywali na murawę wszedł Michał Nalepa. W 75 minucie w barwach Śląska zadebiutował także Boban Jović, który niedawno dołączył do ekipy WKS-u. W natarciu nadal jednak byli gospodarze. W 77 minucie szansę na trzeciego gola miał Filip Jazvić, ale posłał futbolówkę obok słupka, a po chwili gospodarze byli znów bliscy szczęścia po rzucie rożnym. Wrocławianie w drugiej połowie rzadko gościli pod bramką Pilarza, a jedyną godną odnotowania sytuacją był niecelny strzał Piecha w 81 minucie. Inicjatywa zdecydowanie należała do Arki.
Żadnej z drużyn nie udało się zdobyć trzeciego gola w regulaminowym czasie gry, co oznaczało konieczność rozegrania dogrywki. A w niej próbkę indywidualnych możliwości pokazał Kosecki, który rozpędzony z piłką przy nodze minął dwóch rywali, ale strzelił wprost w Pilarza. To był jednak jeden z wrocławskich przebłysków, za to będący na fali Arkowcy co rusz przedzierali się w okolice pola karnego Śląska, nie chcąc czekać na rzuty karne. Trud opłacił się w 102 minucie, gdy Kakoko huknął z 20 metrów i Słowik był bez szans. Wrocławianie musieli atakować – szczęścia szukał Kosecki – ale nadziali się na zabójczą kontrę zakończoną efektowną główką Siemaszki i stało się jasne, że Śląsk na 70-lecie klubu nie zagra 2 maja na Stadionie Narodowym.
Arka – Śląsk 4:2 p.d. (2:2, 0:0)
Strzelcy: Damian Zbozień 63, Rafał Siemaszko 66, 110, Yannick Kakoko 102 – Mariusz Pawelec 42, Arkadiusz Piech 43
Arka Gdynia: Pilarz - Zbozień, Sobieraj, Helstrup, Socha, Sambea, Kriwiec, Marciniak, Jazvić (84 Danch), Szwoch (72 Nalepa), Siemaszko
Śląsk Wrocław: Słowik – Pawelec, Celeban, Tarasovs, Augusto (75 Jović), Łyszczarz (71 Robak), Madej, Srnić, Mak (46 Łuczak), Kosecki, Piech
Żółte kartki: Sobieraj, Nalepa, Zbozień – Piech, Łyszczarz, Augusto, Kosecki, Robak, Jović, Madej.
Sędziował: Jarosław Przybył
Widzów: 6584