Marcin Robak: Zgubiliśmy dwa punkty
Czwarty kolejny mecz z golem. Wyrównany klubowy rekord. Czy uda się go pobić za tydzień z Wisłą?
Marcin Robak: Na pewno jest to pocieszające, bo chce się strzelać w każdym meczu. Żeby ta seria jak najdłużej trwała. Szkoda, że dzisiejsza bramka nie dała nam 3 punktów. Szczególnie w pierwszej połowie mieliśmy swoje sytuacje, gdzie mogliśmy strzelić nie tylko jedną bramkę, strzelilibyśmy na dwa zero i mogło być po meczu. To się zemściło, przeciwnik strzelił bramkę do szatni i druga połowa była bardziej wyrównana.
Jak patrzyłeś na Roberta Picha, który miał dwie „setki”, to strzelałbyś inaczej?
Nie. Szkoda tej pierwszej sytuacji. Uderzył na bramkę, a bramkarz to wybronił. Szkoda tej drugiej sytuacji, gdzie zagrywał do Arka Piecha, bo wydaje mi się, że było trochę za blisko bramki, żeby szukać kolegi z drużyny. Mógł pokusić się o strzał na bramkę i mógł paść gol. Zdecydował inaczej. Na pewno będziemy analizować ten mecz i zobaczymy, w których sytuacjach bramkowych mogliśmy lepiej się zachować.
Macie duży niedosyt? Szczególnie po tej pierwszej połowie, w której zmarnowaliście kilka świetnych sytuacji?
No tak. Jak się stwarza w meczu 2-3 stuprocentowe sytuacje to później szkoda tych punktów. W pierwszej połowie byliśmy o wiele lepszą drużyną i tych sytuacji było sporo, dlatego jest trochę niedosyt, bo zgubiliśmy 2 punkty. Mimo, że Sandencja walczyła o ten punkt, bo przegrywali 0-1 i myślami walczyli o ten remis i w drugiej połowie trochę się to wyrównało