Śląsk w nowym ustawieniu? Wrocławianie w systemie 3-5-2
Śląsk w trakcie przerwy na reprezentację rozegra mecz sparingowy. Rywalem będzie pierwszoligowy GKS Katowice. Najważniejsze jest to, aby zawodnicy nie wypadli z rytmu meczowego, a sztab szkoleniowy miał szansę spokojnie przetestować nowe rozwiązana taktyczne. Nie jest bowiem tajemnicą, że Jan Urban myśli o grze w systemie 3-5-2. Czy w kontekście wrocławskiego zespołu takie ustawienie ma w ogóle rację bytu?
Przerwa na kadrę to dla zespołów z dołu tabeli zbawienny okres. Możliwość dodatkowych jednostek treningowych daje szanse na poprawę niedoskonałości w grze. Inaczej sprawa ma się dla drużyn w formie - wówczas jedynym zmartwieniem jest to, jak podtrzymać dobrą dyspozycję. Jan Urban z pewnością jest w tej drugiej sytuacji. Komfort w postaci 5. miejsca w tabeli oraz całkiem dobra gra WKS-u w ostatnich tygodniach jest czymś, czego wrocławscy kibice domagali się od dawna. Publiczność spragniona przede wszystkim efektownej gry, nie może narzekać - efektem tego jest najwyższa od lat frekwencja na trybunach.
Duża w tym zasługa szkoleniowca zielono-biało-czerwonych. Jan Urban, który przez lata biegał po hiszpańskich boiskach, bez skrępowania przyznaje, że preferuje piłkę ofensywną. Taka filozofia gry jest obecnie w Ekstraklasie swojego rodzaju ewenementem. Z drugiej strony trzeba przyznać, że Śląsk w swoich szeregach zwyczajnie ma piłkarzy, którzy ewidentnie wolą bardziej atakować niż bronić. Nie można bowiem nie zauważyć, że skład personalny wrocławskiej szatni predysponuje wrocławian do gry kreatywnej, gry widowiskowej - gry, która zwyczajnie nie męczy oka.
O tym, że warto postawić na "futbol na tak" dobitnie w ostatnich tygodniach przekonaliśmy się wszyscy. Dla udowodnienia tej tezy warto prześledzić poczynania Wojskowych na przestrzeni bieżącego sezonu. Początek rozgrywek to kiepska gra wrocławskiej ekipy. Przegrana z Arką i Zagłębiem, dalej szczęśliwe zwycięstwo z Lechią, potem remis z Piastem (niewykorzystany rzut karny Vassiljeva), następnie kompromitująca przegrana w pucharze z Arką i remis u siebie z Bruk-Betem.
W 7. kolejce, gdy zespół wyruszał na mecz ligowy do Białegostoku, raczej niewielu wierzyło w korzystny rezultat. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1-1. Ważniejsze od jednego punktu wydaje się jednak fakt, że właśnie wtedy Jan Urban po raz pierwszy zdecydował się na postawienie od początku meczu na dwóch napastników - Arkadiusza Piecha i Marcina Robaka. Jak się potem okazało, był to strzał w dziesiątkę. Drużyna od momentu przejścia z systemu 4-5-1 na 4-4-2 prezentuje się zdecydowanie lepiej. Miejsce w środku pola stracił bezproduktywny Srnić. Praktyka pokazała, że brak jednego defensywnego pomocnika nie wpływa negatywnie na grę, a dwójka Chrapek - Riera w środkowej części boiska dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków. Gra w tym zestawieniu przyniosła triumf nad Legią i Lechem oraz remis na ciężkim terenie w Zabrzu.
Nic nie trwa jednak wiecznie, a przeciwnicy z pewnością szczegółowo analizują grę WKS-u. Choć w przypadku pojedynku z Lechem trójka Tetteh-Trałka-Majewski kompletnie nie poradziła sobie z Chrapkiem i Rierą, nie oznacza to, że wrocławianie zawsze wygrywać będą rywalizację w środku pola (szczególnie jeśli bierzemy pod uwagę zespoły grające nader agresywnie). Choćby w związku z tym godne rozważenia jest gra w ustawieniu 3-5-2.
Największym plusem systemu jest dominacja w środowej strefie. Przewaga liczebna w środku pola ma zapewnić kontrolę tej części boiska. W dodatku dzieje się to w momencie, kiedy z przodu operuje dwójka snajperów. W takiej konwencji na pozycji numer sześć z powodzeniem mógłby występować Chrapek, zaś w roli dwóch ósemek duet Riera - Vacek. Problem w tym, że Czech, który zawalił bramkę w meczu z Sandecją, nie jest jeszcze w optymalnej dyspozycji. Inną sprawą jest to, że były pomocnik Piasta o wiele lepiej czuje się w roli kreatora ustawionego nieco wyżej, zatem tam, gdzie odpowiedzialność za futbolówkę jest ciut mniejsza, niż ma to miejsce na pozycji numer sześć. Ustawienie 3-5-2 daje Czechowi taką możliwość.
Schody zaczynają się, kiedy przeanalizujemy linię obrony. W proponowanym ustawieniu potrzebna jest trójka środkowych obrońców. Niestety w tej formacji Śląsk nie ma dużego wyboru. Do duetu Celeban-Tarasovs idealnie nadaje się Kokoszka, jednak jak wiemy, defensor Śląska od dłuższego czasu leczy poważną kontuzję. W tych okolicznościach naturalnym kandydatem na trzeciego środkowego obrońcę staje się Pawelec.
Największy znak zapytania pojawia się na skrzydłach. Z uwagi na specyfikę systemu 3-5-2 miejsce w składzie zachowają tam tylko dwaj zawodnicy. Ich rola jest absolutnie kluczowa. Dwójka tzw. wahadłowych odpowiada zarówno za grę w obronie i ataku. Na tych pozycjach potrzeba piłkarzy o końskim zdrowiu - ich praca to klasyczny "box-to-box". W bocznych sektorach wymaga się od takich piłkarzy dobrego dośrodkowania, niezłego dryblingu i odbioru piłki oraz umiejętności ustawienia się w defensywie. Ta ostatnia cecha jest szczególnie istotna w przypadku szybkiego przechodzenia zespołu z ataku do obrony. Na lewej flance idealnie do tej roli pasuje Čotra. Problem pojawia się po drugiej stronie. Kandydatami do gry są Kosecki i Pich. Są to piłkarze o dużych walorach ofensywnych, przy czym nie do końca wiadomo, jak poradziliby sobie z zadaniami w obronie.
Podsumowując ustawienie 3-5-2 wydaje się ciekawym urozmaiceniem. Chwała sztabowi szkoleniowemu wrocławskiego Śląska, który próbuje różnych rozwiązań taktycznych, tak aby zaskoczyć rywala. Próba generalna nowego systemu prawdopodobnie w sobotę, podczas sparingu z GKS-em Katowice. Niestety mecz kontrolny odbędzie się bez udziału publiczności. Analizując skład personalny Śląska, można jednak uznać, że nowe ustawienie to po prostu kolejna alternatywa, która może zostać użyta w trakcie spotkania. Konieczność przejścia od systemu 4-4-2 do 3-5-2 może być podyktowana sytuacją meczową np. kontuzją. Trudno jednak wyobrazić sobie ten wariant gry jako stały. Największa siła Śląska wychodzi ze skrzydeł, w osobach Picha i Koseckiego. W przypadku 3-5-2 jeden z nich powędrowałby na ławkę - biorąc pod uwagę rolę w zespole wspomnianej dwójki, na to Śląska po prostu nie stać.