WKS rozbity w Kielcach: Korona 3:0 Śląsk

Po 6 latach bez porażki na Kolporter Arenie, wrocławianie kapitulują w Kielcach. Mecz kończy się bolesną przegraną Śląska 0:3.
Trener Urban nie dokonał na mecz z Koroną żadnych zmian. W podstawowej jedenastce pojawili się ci sami zawodnicy, co w spotkaniu z Pogonią Szczecin. Na murawę wybiegł Robert Pich, którego występ stał pod znakiem zapytania (łapała go grypa). Skrzydłowy WKS-u ponownie zagrał na prawej obronie.
Śląsk mógł otworzyć wynik już w 8. minucie spotkania. Robak podał do Koseckiego, który celnie zagrał do Chrapka. Defensywny pomocnik wrocławian oddał strzał na bramkę, ale piłka odbiła się od poprzeczki.
Gorąco w polu karnym WKS-u zrobiło się za to w 23. minucie. Po błędzie Cotry piłkę przejęli kielczanie. Z ostrego kąta strzelał Możdżeń, ale Jakub Wrąbel zdołał obronić.
Chwilę później młody bramkarz Śląska zahaczył, idącego “sam na sam” Kaczarawę i sędzia podyktował jedenastkę dla gospodarzy. Rzut karny pewnie wykorzystał Cvijanović. Korona nabrała rozpędu i zaczęła coraz groźniej atakować. Sytuacje stwarzali: Soriano, Kaczarawa i Żubrowski. Śląsk zdołał oddać w tym czasie zaledwie jeden strzał - z 20 metrów próbował Vacek, ale Gostomski pewnie złapał piłkę.
Podopieczni trenera Urbana mieli dużo szczęścia przy uderzeniu Możdżenia. Jakub Wrąbel popisał się znakomitą paradą bramkarską, ratując Śląsk po raz kolejny w tym meczu. Przed przerwą WKS nie stworzył zbyt wielu okazji, by doprowadzić do remisu. Z dystansu szansę miał Pich, ale jego strzał z lewej nogi nie zaskoczył bramkarza gospodarzy.
Rzut wolny dla Śląska, kombinacyjnie wykonany przez Chrapka i Cotre, również nie zmienił rezultatu i sędzia zakończył pierwszą część spotkania.
W przerwie trener WKS-u dokonał zmiany. Robert Pich został przesunięty do przodu, a jego miejsce zajął Mariusz Pawelec. Środek obrony uzupełnił Tarasovs, natomiast boisko opuścił Piech.
W drugiej połowie Śląsk zaczął atakować, co zmusiło Koronę do zachowawczej gry. Klarownych sytuacji po stronie wrocławian nadal, jednak brakowało.
W 67 minucie kielczanie ruszyli na bramkę WKS-u i dopięli swego. Po strzale głową Możdżenia piłkę do siatki wpakował Kaczarawa. Śląsk nie mógł wyjść z własnej połowy i tylko się bronił. Wrocławscy defensorzy wybijali kolejne bardzo niebezpieczne strzały gospodarzy. Korona poszła za ciosem i już w 72. minucie dołożyła kolejne trafienie. Na listę strzelców ponownie wpisał się Cvijanović.
Śląsk nie zdołał odpowiedzieć nawet jednym golem. Wrocławianie wracają do domu bez punktów.
Korona Kielce 3:0 Śląsk Wrocław
Cvijanović 26’ (k) 72’, Kaczarawa 67’
Korona: Gostomski - Kosakiewicz, Rymaniak, Kovacević, Kallaste - Cvijanović, Żubrowski, Możdżeń, Cebula - Soriano, Kaczarawa
Śląsk: Wrąbel - Pich, Celeban, Pawelec, Cotra - Srnic, Chrapek - Kosecki, Vacek, Piech - Robak
żółte kartki: Cebula 16’,
sędziował: Zbigniew Dobrynin
widzów: 8147