Piotr Celeban: Suma szczęścia wychodzi na zero
Wypowiedź Piotra Celebana po meczu z Zagłębiem Lubin (1:0).
Zastanawiamy się, analizujemy i wciąż nie wiemy, kto tego gola strzelił?
Ja! Ja strzeliłem i sędzia tak uznał, w protokół jestem wpisany. Fajnie, że strzeliłem, ale i Mathieu ma udany debiut, bo zaliczył asystę. Dzisiaj liczy się zwycięstwo.
Takie same uczucia miało Zagłębie w lipcu po wygraniu derbów w doliczonym czasie gry, jak Wy dzisiaj?
Na pewno. Wtedy my straciliśmy gola w 90 minucie, teraz oni, więc suma szczęścia i nieszczęścia wychodzi na zero.
Ale to nie był taki mecz, w którym któraś drużyna miała więcej okazji i zasłużyła na zwycięstwo.
To były takie piłkarskie szachy, można powiedzieć. Wiadomo, jaka była nasza sytuacja kadrowa. Mieliśmy dużo zawodników wykartkowanych i zagraliśmy w nowym ustawieniu. Ćwiczyliśmy taką grę od wtorku, potrzebowaliśmy na to więcej czasu, ale liczy się efekt. Dzisiaj zagraliśmy na zero z tyłu, chwała wszystkim zawodnikom. Cierpieliśmy po ostatnim meczu, bo przegraliśmy, ale dzisiaj pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem i każdy, kto czeka na swoją szansę, wykorzystuje ją.
Najistotniejsza zmiana była na pozycji bramkarza. Kiedy jako drużyna się o tym dowiedzieliście i jak ocenisz występ Jakuba Słowika?
Jak się gra na zero z tyłu, to trzeba powiedzieć, że każdy zagrał dobrze. Ale dzisiaj Kuba wybronił jedną praktycznie dwustuprocentową sytuację, bo właściwie z 5 metrów uderzał Woźniak z całej siły, a on instynktownie to obronił. To był kluczowy moment. Najważniejsze dla bramkarza jest czyste konto. Kuba wykorzystał swoją szansę i zobaczymy, kto będzie bronił w kolejnym spotkaniu.