Kto na Gdańsk? Po derbach, przed meczem przyjaźni
"Zwycięskiego składu się nie zmienia" - pomimo zainkasowania trzech punktów w spotkaniu z Zagłębiem trudno oczekiwać, aby Jan Urban postąpił zgodnie z tym piłkarskim porzekadłem. Szkoleniowiec Ślaska nie był ostatnio zadowolony z gry i zaleca raczej nie sugerowanie się korzystnym rezultatem derbowej potyczki. Wydaje się zatem, że wrocławianie wrócą w piątek do sprawdzonego w poprzednich meczach ustawienia.
Na konferencji prasowej przed meczem z Lechią Jan Urban jednoznacznie dał do zrozumienia, że z chęcią powróci do znanego z piłkarskiej jesieni zestawienia zespołu w wariancie 4-4-2. Zasadniczą przyczyną jest oczywiście powrót czwórki ostatnio pauzujących za kartki zawodników - Augusto, Mariusza Pawelca, Michała Chrapka i Jakuba Koseckiego. Istotne w tej mierze dla szkoleniowca "Wojskowych" jest wykorzystanie przetestowanych już rozwiązań taktycznych. Granie "trójką z tyłu" jak miało to miejsce w derbach, jest trudne, choćby dla stoperów przyzwyczajonych do występowania w układzie na dwóch środkowych obrońców. Dlatego w Gdańsku pewny jest środek defensywy w duecie Celeban-Tarasovs. Na uwagę zasługuje ten drugi - Łotysz rozegrał ostatnio niemal perfekcyjne zawody. W meczu z Zagłębiem na pewno nie unikał gry. Igors wykonał w meczu 39 celnych podań na 47 prób - najwięcej w naszym zespole. To daje dobrą skuteczność podań, na poziomie 83%. Łotysz stoczył 26 pojedynków, w tym 19 udanych (najwięcej Robak - 20) - to 73%. Ponadto zaliczył 4 odbiory, 11 razy przejmował piłkę i miał jedną stratę. Podsumowując, to był na pewno jeden z lepszych meczów Igorsa w barwach WKS-u.
W derbach na swoim przyzwoitym poziomie zagrał Celeban. Kapitan zielono-biało-czerwonych na 44 próby podań, miał ich udanych 32 (80%). Na 16 pojedynków wygrał 13 (81%). Zaliczył 4 udane odbiory, 3 razy stracił piłkę. Warto pod lupę wziąć występ Konrada Poprawy. Co oczywiste, młody piłkarz był w niedzielę najmniej aktywny spośród stoperów. Zaliczył 19 skutecznych podań, na 26 ich prób. To daje 73% skuteczności podań. Stoczył 12 pojedynków, 9 z nich wygrał (75%). Nie miał żadnego udanego odbioru, zaliczył jedną stratę. Za to aż 13 razy udało mu się przejąć piłkę - najwięcej w zespole.
Jeśli chodzi o linię pomocy w meczu z Zagłębiem, nadzwyczaj dobre zawody zaliczył Dragoljub Srnić. W pierwszej połowie dosyć aktywny, w drugiej skupiony na zadaniach w defensywie. Na 40 prób wykonał 33 skuteczne podania (83%). Wygrał większość pojedynków: 16 na 23 (70%). Zaliczył ponadto 2 udane odbiory, miał 4 straty, 5 razy przejmował futbolówkę. Formy szuka za to dalej Kamil Vacek. Skuteczność jego podań w starciu z Lubinem nie powaliła; to jedynie 69% (25 udanych podań przy 36 próbach). Z połowy stoczonych przez siebie pojedynków wyszedł wygrany (11/21). Dodatkowo miał 3 odbiory, 6 razy stracił piłkę. Choć Czech wydaje się u Urbana pewniakiem, liczby jasno pokazują, że jego dyspozycja wciąż nie jest w pełni zadowalająca.
Nie jest tajemnicą, że szkoleniowiec wrocławskiego zespołu lubi grę ofensywną, z wykorzystaniem obu skrzydeł. W derbach tego zabrakło: -To nie jest na pewno to, co chcemy grać, co pokazaliśmy z Zagłębiem Lubin. Wolimy grać tak jak wcześniej, kiedy graliśmy kombinacyjnie, kiedy graliśmy dobrze skrzydłami. To fajnie się oglądało. Do tego chcemy wrócić - przyznał były trener Osasuny. Roberta Picha w meczu z Zagłębiem cechowała dokładność wykonanych podań (36/45 - 80%). Oddał jeden celny strzał. Problemem Słowaka były pojedynki - na 25 prób ostatecznie 13 zakończyło się sukcesem (52%). Pich musiał się sporo popracować w defensywie - miał 3 odbiory, 5 razy przejmował piłkę.
Statystyki pokazują, że nie był to mecz Łukasza Madeja. Gra na wahadle w systemie 3-5-2 na pełnych obrotach przez niemal całe spotkanie to dla 35-letniego piłkarza nie lada wyczyn. Odbiło się to skuteczności jego zagrań, co pokazuje spora liczba zanotowanych strat (11). Jego podania zazwyczaj były dokładne (32 udane na 40 - 80%), w tym zaliczył jedno kluczowe podanie. Jednakże mało było wygranych pojedynków - jedynie 3 na 13 prób (23%). Madej nie miał ani jednego odbioru, 3 razy udało mu się przejąć piłkę. Nieźle w liczbach wyglądał Hiszpan Riera. Sito w derbowym pojedynku miał 78% dokładnych podań (35/45). Zaliczył jedno kluczowe podanie. Był górą w 9 pojedynkach na 14 stoczonych (64%). Wszystkie jego zwody były udane, ponadto miał jeden odbiór, 6 razy stracił piłkę, 4 razy ją przejmował.
Na osobny akapit zasługuje Arkadiusz Piech. Można narzekać na pewną chaotyczność w zagraniach 32-letniego napastnika. W meczu z Lubinem objawiła się ona w postaci aż 15 strat (najwięcej w zespole). Arek wygrał 10 pojedynków na 27 (37%). Skuteczność podań na poziomie 58% (14/24). Faulował 5 razy (najwięcej w Śląsku), ale był za to faulowany aż 6 razy! (najwięcej w zespole + wywalczony rzut wolny dający gola). Piech oddał najwięcej uderzeń na bramkę przeciwnika. Na 4 próby jednak tylko jedna była celna.
Marcin Robak oddał jeden celny strzał na bramkę (w sumie dwie próby). Jego dokładność podań była na poziomie 57% (17/30). Partnerzy z drużyny bardzo często szukali podań do naszego doświadczonego snajpera - spośród adresowanych do Robaka zagrań aż 44 zostało przez niego przyjętych (najwięcej w zespole). Ponadto na 42 pojedynki Robak wygrał 20 (48%). Miał jeden odbiór, 4 razy przejmował piłkę, zanotował 14 strat.
Niemal w cieniu wielkich zmian dokonanych w polu, sztab Ślaska zdecydował się także na roszadę w bramce. Z Lubinem do bramki wskoczył Jakub Słowik i na dziś wydaje się, że długo tego miejsca nie odda. Urban stracił cierpliwość do Wrąbla po meczu z Arką, czego nie ukrywał nawet od razu po spotkaniu. Słowik, mimo że miał za sobą w obecnym sezonie tylko jeden występ w pełnym wymiarze, w jego ruchach widoczna była pewność siebie. Tym występem zapewnił sobie pierwszy plac w pojedynku z gdańską Lechią.
To, co stało się w końcówce meczu z Zagłębiem, jest świetnym dowodem na to, że warto dawać szansę młodym piłkarzom. Być może debiutujący w ekstraklasie Mathieu Scalet to nie ta sama półka co nasi ligowi rutyniarze, ale faktem jest, że to Francuz w ostatniej akcji meczu walnie przyczynił się do derbowego zwycięstwa WKS-u. Tym samym młody piłkarz pokazał wszystkim w klubie, jak krótka bywa droga, od gracza występującego na IV-ligowych boiskach, do bycia jednym z bohaterów meczu na poziomie ekstraklasy. Choć w Gdańsku ujrzymy całkowicie inną ławkę rezerwowych, to przykład Scaleta dowodzi, że warto niektórych młodych "ciągnąć za uszy" i sprawdzać ich umiejętności bezpośrednio w starciach z seniorami.
Przewidywany skład na mecz z Lechią:
Słowik - Pawelec, Celeban, Tarasovs, Augusto - Chrapek - Kosecki, Riera, Pich - Robak - Piech.