18.02.2015 (08:51) |
Posypały się gromy na Tadeusza Pawłowskiego. I nie chodzi tu nawet o niedzielną formę piłkarzy Śląska, ale o jej pomeczową ocenę. Nie wiem, czy Trener Roku 2014 w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna” czyta komentarze kibiców, ale jeśli to czyni, ma prawo je – delikatnie rzecz ujmując – zignorować. W końcu to on jest tu reprezentantem profesjonalizmu. Znany polski prozaik – notabene sympatyk Cracovii – pisze o tym tak: „Teraz każdy, kto władanie klawiaturą utożsamia z pracą umysłu, natychmiast paple, co mu ślina na mózg przyniesie. Są oczywiście, i to bardzo liczni, internauci rozumiejący, ale i im anonimowość moralnie szkodzi i szkodzi im przede wszystkim nikczemne środowisko, w którym się obracają: oblepione glutami i żółciową flegmą internetowe łącza, w których głównie słychać bekanie i pierdzenie”. To mocne słowa, którym szkoleniowiec WKS-u może nawet by przyklasnął. Jednak w tym przypadku bliżej mi do tego nikczemnego środowiska. [więcej]