Cz. Michniewicz: Dzielenie punktów i gra w grupach to poroniony pomysł

Skończyła się dla nas gra w grupie finałowej, była to do dla nas swego rodzaju droga przez mękę. Zostawiliśmy mnóstwo zdrowia w tej grupie finałowej - zagraliśmy 7 spotkań, przegraliśmy aż 6, wywalczyliśmy jeden punkt. Byli kilka razy bliscy wywalczenia punktów, nie udało się. Na pocieszenie zostaje nam fakt, że grało wielu młodych zawodników, którzy w przyszłości mogą być siłą Pogoni, ale na pewno nie teraz.
Odnośnie samego spotkania, to w pierwszej połowie Śląsk był zespołem zdecydowanie lepszym, dojrzalszym. Wykorzystał jedną ze swoich pierwszych sytuacji i zdobył bramkę. My długo nie mogliśmy złapać właściwego rytmu. Kilka momentów było niezłych, ale to za mało , żeby zdobyć wyrównująca bramkę. Po przerwie ten mecz się troszeczkę wyrównał. Zaczęliśmy grać składniej, lepiej, zdobyliśmy wyrównująca bramkę. W pewnym momencie wydawało się, ze jesteśmy bliscy zdobycia drugiej bramki, mieliśmy swoje dobre momenty. Oczywiście Śląsk też miał swoje sytuacje. Później z mojej perspektywy problematyczny rzut karny spowodował, że musieliśmy po raz kolejny gonić wynik, a nie mieliśmy za bardzo doświadczonych piłkarzy na ławce rezerwowych. W miejsce Kamila Wojtkowskiego, młodego 17-latka wchodzi kolejny 17-latek Marcin Listkowski i to on miał sytuację w 90 minucie, która mogła nam dać remis. Być może gdyby miał doświadczenie rezerwowych Śląska - Marco Paixao czy Dudu, to by tę sytuację wykorzystał. Tego doświadczenia nie ma i dzisiaj płacimy wysoką cenę za brak doświadczenia kilku zawodników. Dodatkowo mieliśmy problem, bo tuż po przerwie kontuzji doznał Ricardo i nie mieliśmy nikogo na lewą obronę, z konieczności zagrał tam Dominik Kun i był zamieszany przy tym rzucie karnym. Nie ułożyło nam się to wszystko tak jak powinno. Patrzymy w przyszłość z optymizmem, za 2 tygodnie rozpoczynamy przygotowania. Dziękuję mojej drużynie za postawę w dzisiejszym spotkaniu, bo nie mamy się czego wstydzić. Przegraliśmy z zespołem, który wywalczył udział w europejskich pucharach. Gratulacje dla Tadeusza Pawłowskiego i jego ekipy. Mam nadzieję, że zajdą daleko, do fazy grupowej. Życzę z całego serca żeby reprezentowali naszą piłkę na jak najwyższym poziomie. A nam pozostaje żmudna praca, by za rok znów być w pierwszej ósemce i zdobyć więcej niż 1 punkt.
Skąd decyzja dotycząca przyszłości Radosława Janukiewicza?
Decydują sprawy wyłącznie sportowe, nie ma żadnego konfliktu miedzy Radkiem a mną czy kimkolwiek w klubie. Radek dużo zrobił dla Pogoni, ale szukamy innych rozwiązań. Radek to bramkarz numer 1 i jeśli sprowadzamy bramkarza, to nie po to by siedział na ławce. Są bramkarze, którzy się godzą na bycie numerem dwa. Mam nadzieję, że Radek szybko znajdzie klub, w którym będzie grać i to długo. Nie ma w tym żadnych podtekstów pozasportowych.
Narzekał Pan na grę w rundzie mistrzowskiej.
Wolę ponarzekać w miłej atmosferze, niż patrząc na to co działo się w piątek, gdzie ciężka praca cały rok, a jeden błąd czy nieszczęśliwe zdarzenie mogło sprawić, że ta praca pójdzie na marne. Nie podoba mi się dzielenie punktów i podział na grupy. Od początku mówiłem, że to jest poroniony pomysł. To nic dobrego nie wróży. W naszym przypadku, mając pewne utrzymanie grając 30 czy 34 mecze, też byśmy ogrywali młodzież. Niektórzy mogą mieć pretensję o taki skład, ale my nikogo nie lekceważymy, problemy kadrowe powodują, że oni musza grać. Nie podoba mi się ten system. Podoba mi się cytat Ryśka Tarasiewicza, że w grupie dolnej każdy mecz gra się z pistoletem przy skroni. Niezrozumiałe jest dla mnie również to, że kartki po 30 meczach liczą się dalej i ktoś taki jak Drygas musi za każdą kolejną kartkę pauzować mecz w fazie finałowej. To jest chore dla mnie. Ktoś musi się nad tym zastanowić. Mówię o tym głośno, bo nie tylko ja, ale inni trenerzy też przeżywają takie sytuacje. Zbyt szybko ,zbyt łatwo został wprowadzony ten system rozgrywek i nie było konsultacji z trenerami. Na dłuższą metę to nic dobrego polskiej piłce nie przyniesie.