Tadeusz Pawłowski: Będziemy chcieli wygrać
Tadeusz Pawłowski: Wkraczamy na europejskie salony. W naszym zespole mało chłopców posiada ogranie międzynarodowe. Myślę, że czeka nas ciekawy mecz jak i cały okres. Chcielibyśmy jak najlepiej zaprezentować polsku futbol. Zdajemy sobie sprawę, że bardzo dużo zależy od pierwszego meczu i chcielibyśmy dobrze w tym meczu wypaść i pokazać dobrą piłkę. Chcemy uzyskać dobry wynik, który w perspektywie dwóch meczów da nam awans do II rundy.
Czy wie Pan dużo o rywalu i może czuć się spokojny?
Wiedzę mamy dużą, bo trenerzy Barylski i Czajka byli na ostatnim sparingu w Celje i widzieli ten zespół na żywo. W następnym meczu oglądali jeszcze spotkanie rezerw i zawodników, którzy są zgłoszeni do tego meczu. Mamy nakręcony film z tego spotkania. Nawet wczoraj w nocy oglądaliśmy inne mecze ligowe tego zespołu. Na pewno ten zespół troszkę się zmienił. Jest to mieszanka zawodników młodych i rutynowanych. To ciekawy zespół, który gra nowoczesną piłkę. Jeśli zagramy na swoim dobrym poziomie, to mamy szansę na dobry wynik.
Pojawiają się głosy, że to trochę drużyna podobna do Was. Zgadza się?
Tak, wczoraj oglądaliśmy mecz z Mariborem, czyli mistrzem Słowenii. Ten mecz dał nam obraz, że to drużyna, która gra piłką. Zresztą jak większość drużyn z byłej Jugosławii. To zespół, który gra piłką i próbuje ją rozegrać od tyłu. Chciałbym, żeby z tego podobieństwa wyszło to, że jesteśmy lepsi.
Co to znaczy dobry rezultat?
Musimy zawsze brać pod uwagę, że to są dwa mecze. Awansuje ten, który będzie miał lepszy bilans. Wierzę, że to będziemy my. Na pewno byśmy chcieli wygrać, ale remis 2:2 czy 3:3 to też niezły handicap. Co widzieliśmy na filmach, nasz przeciwnik jest taką samą drużyną. Też pewnie zagra ofensywnie.
Widzieliście pewnie sporo tych spotkań, ile Pana zdaniem oznacza utrata ich najlepszego zawodnika?
To zawodnik, który sporo strzelał i miał bardzo dużo asyst. Nie jest łatwo takiego zawodnika zastąpić. To bardzo duża dla nich strata. Siła tego zespołu leży jednak w zespole. Będą musieli tę moc rozłożyć na cały zespół. Nie jest łatwo takiego zawodnika zastąpić.
Czy uważacie, że ich lewa strona jest słabsza? Ich doświadczony lewy obrońca skończył karierę.
Zgadza się. W meczu sparingowym zastąpił go zawodnik, który też bardzo gra ofensywnie. Tam trzeba będzie zwrócić na to uwagę, bo w każdej akcji uczestniczą boczni obrońcy. Tak było w ostatnim meczu sparingowym.
Macie obawy o pogodę? Może być gorąco.
Temperatury będą wysokie. O tyle nam się fajnie udało, że w Trzebnicy mieliśmy świetną pogodę do treningu. Mieliśmy przeplatankę deszczu, chmurek i trochę słońca. Do treningów to było idealne. Pogoda jest taka sama dla zespołów. Jesteśmy cały czas w dobrej formie fizycznej. Uważam, że ta forma jest i nie widzę jakiegoś problemu, że będziemy grali przy wysokiej temperaturze.
Grał Pan w pucharach w Śląsku jako zawodnik. Czy teraz ma Pan inne podejście?
Takie same. To wszystko rośnie w środku. Jeśli przejdziemy do kolejnej rundy, z każdą kolejną będzie coraz lepiej. Ja sam jak grałem, na początku był Cypr, Malta, a kończyło się na Liverppoolu czy Levskim. Chciałbym dotrzeć do momentu, gdzie będziemy mogli się zmierzyć z rywalem o podobnej renomie lub nazwie.
Czy był ktoś z Celje na sparingu z Zagłębiem?
Nie wiem. Ale z tego co kojarzę był kamerzysta z Zagłębia Lubin i druga osoba (redakcja ŚLĄSKnetu, przyp. red.) Nie mamy żadnych tajemnic. U nas jest wszystko jasne, kto będzie grał. Jest ewentualnie problem jednego lub dwóch zawodników. Czy zagra Machaj czy Grajciar, to takie nasze problemy. Ewentualnie, kto zagra na lewej obronie. Kadra nie jest duża. Może jest lekka kontuzja Krzysia. Wczoraj Mario Pawelec „poczęstował wślizgiem” Danielewicza. Jedziemy 18, gdzie są Idzik i Pałaszewski. Kto jest zdrowy, to jedzie.
Jak psychicznie wygląda Mariusz Idzik?
Z Lubinem miał jedną fajną okazję. Wybrał zły wariant, czyli brakuje mu ogrania. Zamiast iść prosto do bramki zrobił sobie kąt i zrobił to za wolno. Tych chłopców trzeba przygotować do wejścia.
Bartkowiak miał krótką przerwę. Musimy zaaplikować mu inny trening – tlenowy. Zastanawiamy, czy w ogóle nie dać mu tygodnia urlopu, bo jak my go mieliśmy, to on grał w reprezentacji. Musimy go oszczędzać.
Wszystkich młodych zawodników prowadzimy indywidualnie. Dadzą nam jakość za 1, 2 może 3 lata. Uważam, że robimy to dobrze. Będzie z tego pożytek. Fajnie, że reagujemy na reakcje ich organizmów. Szybko się aplikuje im indywidualny trening. Musimy być cierpliwi. Wytrzymaliśmy z ciśnieniem z Bartkowiem i jak wszedł to pokazał klasę z Pogonią. On był źle eksploatowany w Górniku Wałbrzych. Takim podejściem się niszczy zawodników, on tam grał we wszystkich klasach wiekowych, w tym reprezentacji szkoły. W trakcie kontuzji Marek z nim pracował nad innymi rzeczami i teraz jest duży postęp. W dalszym ciągu jestem przekonany, że musimy patrzeć nie tylko na czwartek, ale na całą jesień. Potrzebujemy jeszcze co najmniej 4 zawodników.