Czy Śląsk się rozpędzi?
W niedzielę przy Alei Śląska odbędzie się mecz przyjaźni pomiędzy drużyną z Trójmiasta a zawodnikami ze stolicy Dolnego Śląska. Gdańszczanie od początku sezonu nie wygrali jeszcze ani jednego spotkania. Co więcej ich fatalna seria trwa od 20. maja kiedy to zwyciężyli w Zabrzu 0:1. Każda seria ma jednak to do siebie, że prędzej czy później się kończy.
Wszyscy mamy w pamięci poprzedni sezon, gdy Śląsk po wspaniałej jesieni nagle przestał punktować. Lekarstwem na problemy Śląska i przepustką do Ligi Europy okazała się Lechia Gdańsk, z którą Śląsk nie przegrał, a nawet nie zremisował żadnego meczu w ubiegłym sezonie. Trener Pawłowski prawdopodobnie znalazł patent na drużynę z Trójmiasta. Jednocześnie wydaje się, że od ostatniego spotkania tych zespołów niewiele się zmieniło jeśli chodzi o podejście do przeciwnika, pomijając w tym momencie kwestie personalne. Śląsk nastawia się jak zawsze na trudny mecz z uwagi na brak punktów Lechii i słabe morale. Czy nie brzmi to jak wielokrotnie powtarzany scenariusz? Lechia gra słabo jak na swój ogromny potencjał – co stało się już niemal normą - i zagościła na dłużej w dolnej części tabeli. Niewykluczone, że szybko z tego dołka nie wyjdzie.
Z drugiej strony - wiosną ubiegłego sezonu wiele drużyn odbudowywało się właśnie po meczach ze Śląskiem Wrocław. Czy w niedzielę możemy spodziewać się takiej samej sytuacji? Szanse Lechii na sprawienie niespodzianki swoim kibicom wydają się paradoksalnie rosnąć wraz z jej każdą kolejną porażką, bowiem wszystko ma kiedyś swój koniec. Co więcej chyba nikt nie spodziewał się takiej sytuacji w ligowej tabeli po 3. kolejkach. O ile pozycja Legii, czy Cracovii uważanej za czarnego konia tego sezonu, są jak najbardziej logiczne, to wyniki Korony, Górnika Łęczna, Ruchu i Piasta są absolutnym ewenementem. Śląsk, Jagiellonia i Lech z uwagi na rozgrywane jednocześnie spotkania pucharowe naturalnie zostały w tyle. Podobna sytuacja czeka wszystkich bowiem zbliżają się rozgrywki w Pucharze Polski. Jak przypuszczam zweryfikują one bardzo wiele.
Prędzej czy później musi nastąpić przełamanie, a to doprowadzi do wywrócenia całej tabeli do góry nogami. Wszystkie serie jak już wspomniałem kiedyś się kończą. Po nich przychodzą kolejne. Z różnym skutkiem. Dla jednych sezon już trwa i wielu by chciało, aby szybko się nie kończył. Dla innych nabiera rozpędu po letniej czkawce i zapewne niedługo ruszy. Miejmy nadzieję, że Śląsk ostatnim meczem z Termalicą rozpoczął swój pościg za stawką, a ekspres z napisem Śląsk Wrocław długo się nie zatrzyma. Przed nami 4. kolejka ekstraklasy i mecz z Lechią Gdańsk!