Tadeusz Pawłowski: Wszyscy palą się do gry
- Spotkanie z Podbeskidziem jest dla nas bardzo ważne, bo po zwycięstwie będziemy mogli na stałe zadomowić się w górnej części tabeli. Powinniśmy te dwa najbliższe dni, które mamy do meczu, potraktować bardzo poważnie i wznieść się na wyżyny naszych umiejętności. Chcemy pokazać dobrą piłkę i wygrać - powiedział na konferencji przed meczem z Podbeskidziem szkoleniowiec Śląska Tadeusz Pawłowski.
Jak sytuacja zdrowotna w zespole?
Gecov i Grajciar trenują indywidualnie – jutro rozstrzygniemy czy będą w kadrze. Natomiast wszyscy inni są zdrowi i palą się do gry. W tym sezonie mamy dużo większą jakość i od jedenastki, która wyjdzie, będę oczekiwał dobrej gry.
Czy to dobrze, czy źle, że w ciągu miesiąca dwa razy zagracie z Podbeskidziem?
Paweł Barylski oglądał Podbeskidzie, Łukasz Czajka był na pucharowym meczu z Miedzią, także jeśli chodzi o rozpoznanie, to podchodzimy do tego bardzo poważnie. Wszystko rozstrzygnie się jednak na boisku, dlatego ja w ogóle nie myślę, czy to dobrze, czy źle. Skupiamy się przede wszystkim na pierwszym, sobotnim spotkaniu. Naszym marzeniem jest zagrać na Stadionie Narodowym, dlatego musimy przejść dalej.
Czy to ile grają młodzi w tym sezonie, to jest rzecz wystarczająca? Czy może ma Pan jakiś dyskomfort, że powinni grać więcej?
Nie. To nie jest taki czas gry, jaki bym sobie wymarzył. Nie ukrywam, że liczę na Dankowskiego, Bartkowiaka, Idzika czy Wrąbla, bo oni w przyszłości będą stanowili o naszej sile. Oczywiście o ile ich utrzymamy. Bardzo się cieszę, że chłopcy grają w reprezentacji. To jest kolejny krok, żeby się rozwijali. Ze swojego doświadczenia wiem, że mecze międzynarodowe dają bardzo dużo. Szczególnie gdy tak jak Kamil, ma się okazję sprawdzić na tle Szwajcarii czy Niemiec. Po meczu w Łęcznej, gdy dałem szansę bardziej doświadczonym, to widziałem, że byli trochę sfrustrowani. Krok po krok i na pewno niedługo będą mocnym punktem naszego zespołu.
Jak często ćwiczycie obronę przed stałymi fragmentami? To jedna z waszych największych bolączek.
Są mecze, w których w ogóle nie tracimy bramek, ale są też takie jak z Legią, w których regularnie tracimy je po stałych fragmentach gry. Myślę jednak, że jest poprawa od zeszłego roku, bo mamy wyższych zawodników. Każdy wie, za co odpowiada, potrzeba nam determinacji i odpowiedzialności.
Czy znów zagra Pan dwójką napastników?
Rozważamy ten wariant. Zagramy Jackiem i Kamilem na środku ataku lub z jednym „podwieszonym”. Jest też opcja gry jak w końcówce meczu z Łęczną, czyli z Danielewiczem na „10”. Jutro zapadnie decyzja.