Jan Urban: O zwolnieniu nic nie wiem
własne | skomentuj (7)

Zapis konferencji prasowej trenera Jana Urbana przed piątkowym meczem z Jagiellonią Białystok.
Panie trenerze nie uciekniemy dziś od trudnych pytań. Czy został Pan oficjalnie poinformowany, że jutro będzie to Pana ostatni mecz w roli szkoleniowca Śląska?
Nie jestem z tych osób, które od razu po przebudzeniu przeglądają doniesienia prasowe w mediach społecznościowych. To jest trochę tak, jak ze zdradą. Często ten najbardziej zainteresowany dowiaduje się ostatni. Ja naprawdę nie wiem nic i myślę teraz przede wszystkim o meczu z Jagiellonią. Natomiast zawsze coś do mnie dociera i wiem, że coś nie tak się dzieje. Tyle mogę powiedzieć.
Nie doszło do żadnej rozmowy, spotkania w tej sprawie?
Nie, nie, nie.
Wracając do aspektów czysto sportowych. W meczu z Bruk-Betem Robert Pich znowu zagrał w defensywie. Według statystyk ofensywnych w ciągu paru tygodni stworzył Pan najefektywniejszego obrońcę w lidze. Spodziewał się Pan, że ten eksperyment wypali?
Gdyby nie było takiej potrzeby, w ogóle taka sytuacja nie miałaby miejsca. Wiem dobrze, że Robert nadal nie jest zadowolony z gry na tej pozycji. Natomiast dużo zależy od podejścia zawodnika i tego, gdzie w danym momencie jest potrzebny. Drużyna go tam potrzebuje i niech da z siebie ile może. Usprawiedliwiony jest już na samym początku, jeśli zagra słabo, bo to nie jego pozycja. Musieliśmy podjąć takie ryzyko, bo do tego zmusiła nas sytuacja.
Zostając przy temacie obrony, czy Augusto był w pełni gotowy do gry w meczu z Piastem? Schodząc do szatni wyglądał na bardzo chorego.
Nie wiem, jak wyglądał po meczu, natomiast przed, nic nie wskazywało na to, że miał jakieś problemy zdrowotne. W życiu bym nie wystawił zawodnika, który zaalarmowałby, że nie jest w pełni gotowy do gry, że źle się czuje. Być może to on przeliczył się z własnymi siłami na to spotkanie. Nie uważam tego za mój błąd. Dużo rozmawiam z piłkarzami, wielu czasem chce wrócić do gry zbyt wcześniej, ale co mi z tego? Jeśli kontuzja się od nowi i później zawodnik nie będzie dyspozycyjny w kolejnych czterech czy pięciu potyczkach.
Czy dodatkowym smaczkiem dla Pana przed jutrzejszym meczem jest fakt, że do Wrocławia przyjedzie Jagiellonia prowadzona przez Ireneusza Mamrota, który był przez wielu typowany do objęcia Śląska przed rokiem?
Nie. Myślę, że Irek też na to nie patrzy skoro został trenerem białostockiego klubu. Tak samo Tadeusz Pawłowski. Co by się nie działo on zawsze będzie przymierzany do Śląska, zawsze będzie uznawany za kandydata na trenera. Tadeusz Pawłowski ma tutaj szacunek, jaki mu się należy. Natomiast uważam, że jeśli w pewnym momencie rzeczywiście miałby ponownie poprowadzić pierwszy zespół, to byłby to błąd. Tadziu wykonuje teraz świetną pracę w Akademii piłkarskiej Śląska. Dzięki niemu teraz wszystko zaczynam tam lepiej funkcjonować. Uważam, że należy mu pozwolić i pomóc to dokończyć. Być może Ireneusz Mamrot też będzie miał kiedyś okazję objąć stanowisko trenera w Śląsku Wrocław.
Co Pan sądzi o tym, że teraz w Polsce trenerzy są zwalniani już po 6 miesiącach pracy? Czy jest to jakaś patologia?
Tak, to prawda. W Polsce my wciąż budujemy tą polską piłkę klubową. Ciągle ją budujemy i widzimy, jaka jest rzeczywistość. Teraz można żartem powiedzieć, że “ten w Śląsku Wrocław podwójną normę wyrobił”. Oczywiście, jeśli będzie zmiana, bo jeszcze nic wiem. Natomiast uważam, że jestem tu rok, ale prowadziłem dwie różne drużyny. Jestem w piłce już tyle lat, że potrafię ocenić potencjał zespołu. Proszę mi wierzyć. Uważam za duży sukces, że Śląsk w tamtym sezonie utrzymał się w Ekstraklasie. Rozpoczynając pracę już w sezonie bieżącym, po dokonanych wzmocnieniach (nie wszyscy zawodnicy, którzy przyszli grali regularnie wcześniej) byłem zaskoczony, że tak szybko to zaskoczyło. Faktem jest, że już od początku zaczęliśmy od kontuzji (Kokoszka i Dankowski). Uważam, że w sportach zespołowych bardzo ważna jest rywalizacja o daną pozycję. A u nas niestety tego nie ma.
Co się stało w pierwszej połowie meczu z Bruk-Betem?
Rzeczywiście nie jest łatwo wytłumaczyć, co stało się w tej pierwszej połowie. Wydawało mi się, że przed meczem zawodnicy byli bardzo skoncentrowani. W przerwie musiałem powiedzieć parę męskich słów, co o tym wszystkim myślę. Była na to reakcja, bo drugie 45 minut zagraliśmy inaczej, była szansa na remis, ale przegraliśmy.
Czy Michał Chrapek będzie gotowy na grę przez 90 minut? W drugiej połowie w spotkaniu z Bruk-Betem wprowadził dużo jakości do gry, ale po spotkaniu mówił, że odczuwa ból.
Wejście Michała pomogło, natomiast reakcja pozostałych zawodników też była inna po wyjściu z szatni, dzięki temu gra się znacznie poprawiła. Ciężko powiedzieć, czy wystąpi przez całe 90 minut, ale do gry jest gotowy.
Zarzuca się Panu, że drużyna nie jest do końca przygotowana fizycznie. Większości z tych zawodników nie miał Pan nawet na obozie.
Nie widziałem spotkań, po których ktoś mówił, że Śląsk pękł fizycznie. Nie uważam, że akurat z tym mieliśmy problemy.
Czy zawodnicy, którzy latem dołączyli do zespołu to są piłkarze, których Pan chciał?
W większości przypadków było tak, że mieliśmy do wyboru takiego, bądź innego zawodnika i z nich wybieraliśmy. Czasu było naprawdę niewiele. Transfer Vacka został przeprowadzony w ostatniej chwili. Wstrzymywała nas też sytuacja właścicielska. Największego pecha mieliśmy, że przytrafiło się tyle kontuzji szczególnie w formacji defensywnej.
Jaka jest sytuacja zdrowotna Jakuba Koseckiego?
Taka sobie. Dziś spróbuje wyjść na trening.