Pomeczowe wypowiedzi

Zachęcamy do zapoznania się z pomeczowymi wypowiedziami: Sebastiana Mili, Marcina Kowalczyka oraz Łukasza Gikiewicza.
Sebastian Mila: Przy drugim karnym emocje były dosyć spore. Nie ukrywam, że decyzja o tym jak go strzelić nie była łatwa. Udało się i z tego powodu bardzo się cieszę. Jesteśmy usatysfakcjonowani wynikiem. Dedykujemy to zwycięstwo naszym kibicom, którzy pojawili się na stadionie i tym, którym nie udało się wejść. Cała drużyna powiedziała, że mecz jest dla nich i im to dedykujemy.
Miejmy nadzieję, że dzisiejsza zaliczka nam wystarczy do awansu. Mamy jednak świadomość, że ten mecz dla nas jeszcze się nie skończył. Jesteśmy głodni gry w Lidze Mistrzów. Zachowujemy przy tym jednocześnie pokorę. Jesteśmy drużyną, która ma szacunek dla rywala ale i jest świadoma własnej wartości.
Byliśmy faworytem w tym meczu. Łatwo jednak nie było. Wracamy do Wrocławia i liczę, że w kolejnych meczach będziemy się coraz bardziej rozkręcać.
Debiut marzenie...
Marcin Kowalczyk: Możemy być zadowoleni tylko z tego, że wygraliśmy ten mecz. Sporo jest do poprawienia i na tym trzeba się skupić przed kolejnym spotkaniem.
Brak straconej bramki to dobry znak dla defensywy.
Coraz lepiej dogadujemy się z Mariuszem. Dzisiaj doszło do kilku moich i jego udanych interwencji. Ponadto Marian jak zawsze bardzo pewnie bronił. Biorąc pod uwagę to, że wszyscy mówili o tym, że najlepszą linią rywala jest atak, to my możemy być zadowoleni z gry w defensywie. Zaczęliśmy trochę zbyt nerwowo ale nie straciliśmy bramki i to jest bardzo ważne.
Przed Wami jednak jeszcze rewanż.
Podchodzimy do rewanżu rozważnie. Musimy być skoncentrowani. Mamy dwie bramki zaliczki więc powinno być dobrze.
Dzisiaj zagrać nie mógł Grodzicki. Czy Twoim zdaniem dojdzie do zmian w obronie?
Ja na to tak nie patrzę. Decyzja należy do trenera. Na pewno nie ma co się obrażać bez względu na to kto zagra. Ja mogę zagrać również na pozycji prawego obrońcy.
Jakie masz wrażenia z tego europejskiego wyjazdu?
Na pewno będą dobre wspomnienia z dwóch względów: wyniku oraz wsparcia kibiców. Wielki szacunek dla nich, że mimo, że jest tak daleko, przyjechali tak licznie i nas wspierali.
Piłkarze rywala mówili, że największym zagrożeniem będzie Mila i Diaz. Jednak Argentyńczyk spotkanie rozpoczął na ławce, a na boisku pojawił się Gikiewicz.
Łukasz Gikiewicz: Taką trener miał koncepcję. Cieszę się, bo to ważne dla zawodnika aby grać a nie siedzieć na ławce. Ważne, że wygraliśmy. Szkoda kibiców, którzy nie zostali wpuszczeni na stadion. To jest nie do pomyślenia aby kibice niepełnosprawni jechali tak daleko i nie mogli zobaczyć meczu.
Ten faul był na Tobie, prawda?
Najpierw był karny na mnie. Jak najbardziej słuszny. Zawodnik dotknął piłkę ręką. Później poszedłem za Brazylijczykiem, poczułem kontakt, on uderzył mnie łokciem i zasłużył na czerwoną kartkę.