Cetnarski: Zachowujmy się jak ludzie
własne | skomentuj (3)
Zapraszamy do lektury wywiadu z pomocnikiem Śląska Wrocław, Mateuszem Cetnarskim. Po wygranej 2-0 w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów, piłkarz dzieli się swoimi przemyśleniami dotyczącymi samego spotkania, a także niepokojącymi doniesieniami ze stadionu w Podgoricy oraz tym co się stało poza trybunami.
- Wychodzisz rozemocjonowany z szatni, ale to nie tylko wynikiem spotkania, prawda?
- Zacznijmy od tego, że wygraliśmy ten mecz po bardzo mądrej grze. Wydaje mi się, że druga połowa była znacznie lepsza niż pierwsza. Kontrolowaliśmy przebieg spotkania, a wynik 2-0 jest niesamowitą przewagą przed drugim meczem u siebie, przed naszymi kibicami. I tyle o meczu, bo wydaje mi się, że to wystarczy. A to co się działo przed meczem, poza stadionem, te głosy które do nas dochodziły - nawet od kibiców, którzy przed drugą połową prosili nas byśmy poczekali bo policja czarnogórska zachowywała się jak barbarzyńcy. Ponoć bili rodziny, dzieci i ludzi, którzy przyjechali na mecz. Blisko trzystu osób nie wpuścili, zachowywali się jak na dzikim zachodzie. Z całym szacunkiem dla Czarnogóry, ale niech oni zachowują się jak Europejczycy, a nie jak ludzie, którzy żyli 300 lat temu i musieli walczyć mieczami o swój teren. Zachowujmy się jak ludzie, przede wszystkim jak ludzie. Wydaje mi się, że my jesteśmy wychowani w kulturze szacunku do drugiego człowieka, a to co się dzieje tutaj... i to jeszcze policja, nie mówię tu o kibicach rywali, ale policji, która ma ochraniać i przeciwdziałać złemu, a sama bije i to kobiety, dzieci przemierzające tysiące kilometrów za drużyną. To nie tędy droga. Piłka nożna powinna jednoczyć, a nie zmierzać ku temu, by policja biła naszych kibiców i tu bardzo duży minus w kierunku Czarnogóry. Miejmy nadzieję, że nigdy więcej tutaj nie przyjedziemy.
- Czy częściej będziemy oglądać Ciebie na prawej pomocy?
- To zależy tylko od trenera. Dzisiaj dostałem takie zadanie, wcześniej występowałem już na boku pomocy i wiedzieliśmy, że ta lewa strona rywali jest dosyć groźna i chyba trener starał się to jakoś zabezpieczyć, a ja już grałem jako defensywny pomocnik. Taka była taktyka, a ja wypełniam założenia trenera.
- Czy rewanż bedzie tylko formalnością?
- Nie z pewnością nie. To nie jest jeszcze wynik przesądzający, ale jesteśmy pewni naszych umiejętności i za tydzień czekamy na rywala, chcemy przypieczętować to zwycięstwem. Niesamowita sprawa, że wygraliśmy na wyjeździe, bo to duża przewaga, ale musimy u siebie to przypieczętować.
- Teraz czas na Polish Maters, gdzie będą klasowi rywale i to chyba będzie miły przerywnik w przygotowaniach?
- Oczywiście, można się zastanawiać nad terminem, ale to dla nas świetna przygoda i sprawa mierzyć się z takimi rywalami. Pewnie byśmy i tak w te dni trenowali, a teraz możemy zagrać z przeciwnikami wyższej klasy. PSV, Benfica, Athletic... Wielcy piłkarze, wielkie mecze.