Piotr Ćwielong: Przegrałem w marynarzyka
Piotr Ćwielong: Każdy kto grał wybiegał się po 45 minut i to jest najważniejsze. Wygraliśmy dość znacząco. Był to towarzyski mecz ale każdy walczy o miejsce w składzie i dla wszystkich jest to szansa na wykazanie się. Dla mnie ważne jest, że moja gra wygląda nieźle. Praktycznie w każdym meczu strzelam bramkę. Podoba mi się, że tak często rozgrywamy sparingi. Szkoda jednak, że na śniegu a nie zielonym boisku. Same wyniki świadczą o tym, że drużyna jest zgrana i przygotowuje się do obrony mistrza Polski.
Chciałem dzisiaj strzelić karnego, ale ochotę na to miał również Mateusz Cetnarski. Doszliśmy do wniosku, że zagramy w marynarzyka, niestety przegrałem. To fajne, że potrafimy się tak dogadać. Miło było również zobaczyć Janusza Gancarczyka – szkoda, że nie było Marka, bo sporo tutaj spędziliśmy razem czasu. Taki jest zawód piłkarza, raz jest się tutaj, a raz gdzie indziej.