Olszar: Jeszcze nigdy w życiu sędzia mnie nie atakował

Druga żółta i w konsekwencji czerwona. Jak oceniasz cały mecz?
Sebastian Olszar: Na pewno jest niedosyt ale spowodowany wynikiem końcowym. Nie zgadzamy się absolutnie z niektórymi decyzjami, które wypaczyły wynik spotkania. Dwa razy zostałem niesłusznie upomniany żółtą kartką. W pierwszej sytuacji sędzia mnie atakuje ręką, a ja go tylko blokuję swoją. Jeszcze nigdy w życiu sędzia mnie nie atakował. Byłem tym zaskoczony, a na dodatek dał mi za to żółtą kartkę. Dla mnie to jest skandal. Sędzia nie może podnosić ręki na piłkarza. Przy drugiej - Wasiluk mądrze zagrał, ale ja nie zasłużyłem sobie na żółtą kartkę. Szanse się wyrównały. Śląsk nie strzeliłby nam kolejnych bramek gdybyśmy dalej grali w przewadze. Podejrzewam, że my byśmy wtedy inaczej wykończyli jedną z kontr i wynik byłby całkiem inny. Nie wiem - jak ten człowiek będzie dalej sędziował to ja zwariuję w tym kraju! To bandyci - nie mam słów na to.
Sebastian, ale czy nie przesadzasz?
Nie jestem jedyny, który tak mówi. Dzisiaj akurat padło na mnie.
Nie przestraszyliście się dzisiaj Śląska, próbowaliście stawiać własne warunki gry. Nie był to taki rywal straszny i groźny?
Takie były założenia, że nie podłożymy się przeciwnikowi. Świetnie się dla nas ten mecz ułożył. Mieliśmy walczyć jak równy z równym. Bramka na wyjeździe dała nam dużo wiary w to, że wywalczymy korzystny wynik.
Jak będzie za dwa tygodnie w Świnoujściu?
Nie wiem. Przykro mi, że tak to się skończyło dla chłopaków. Nie wiem czy powinienem czuć się winny. Sędziowie wybili mi tymi decyzjami trochę piłkę z głowy. Wierzę w chłopców. Przykro mi, że mnie zabraknie w rewanżu.
Co chłopcy mówili o bramce w 95 minucie?
Kolejna sprawa, o której nawet nie wiedziałem, ale warto ją poruszyć. Jeśli sędiza dolicza 3 minuty, a gra się 5 - to nie wiem na co czekał - chyba na to, aby Śląsk jednak tę bramkę strzelił.