Nowak: Trzeba grać do końca
Dominik Nowak (trener Floty Świnoujście): Nie będę mówił o głównym aktorze tego spotkania, porozmawiajmy raczej o piłce. Muszę pogratulować swojej drużynie. Na trawiastej nawierzchni przebywaliśmy dopiero drugi raz w ostatnim czasie, na pewno po okresie przygotowawczym zawodnicy muszą się do takiego podłoża przyzwyczaić. Ze względu na brak ogrania było w naszych poczynaniach sporo niedokładności, ale pokazaliśmy też kilka ciekawych rozwiązań w ofensywie. Pokazaliśmy dość stabilną grę przy przejściu z ataku do obrony i na odwrót. Sprawa awansu jest otwarta, gratuluję Śląskowi zwycięstwa, ale my chcemy dalej grać w pucharze. Zapraszam państwa do Świnoujścia, myślę, że będzie to drugie ciekawe spotkanie, bo dzisiejszy mecz stał na dobrym poziomie, pomimo trudnych warunków, mam tu na myśli murawę. Obydwa zespoły były zaangażowane, nie brakowało ciekawych sytuacji, wynik był otwarty do samego końca. Zdarza się, czasami traci się bramkę w ostatnich sekundach. Sędzia doliczył 3 minuty, a bramkę straciliśmy w 95., ale mówiąc krótko – trzeba grać do końca.
Pytania:
Po bramce na 3:2 Piotr Ćwielong podbiegł do waszej ławki rezerwowej i coś zaczął krzyczeć, może pan zacytować, co?
Nie słyszałem tego, zresztą nigdy nie reaguje na jakieś zaczepki, jeżeli Piotrek coś do nas krzyczał, to jego osobista sprawa. Ja takich zachowań nie toleruje i zawsze tłumaczę to swoim zawodnikom, bo taka sytuacja może doprowadzić do zawieszenia czy wykluczenia zawodnika z meczu.
Dwóch pana zawodników za kartki nie zagra w rewanżu, to dla was duży problem?
Musimy to na spokojnie przeanalizować, mamy szeroką kadrę. Oczywiście szkoda Sebastiana Olszara, który dostał dwie żółte kartki. Sędzia moim zdaniem dzisiaj zbyt pochopnie, w obie strony, pokazywał kartki i gdyby to była liga angielska, to drużyny prawdopodobnie nie skończyłyby tego meczu w siedmiu zawodników. To była walka, ale walka fair. Przeanalizujemy jakie mamy ubytki, zanalizujemy też mecz i wtedy będziemy mądrzejsi.
Jaka będzie murawa za dwa tygodnie murawa w Świnoujściu?
Na pewno zrobimy wszystko, żeby murawa była idealna, żeby pozwalała na lepszą grę piłką, bo o to w tym wszystkim chodzi. Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie znam prognozy pogody. Generalnie murawa w Świnoujście jest naprawdę na najwyższym poziomie. Będziemy robili wszystko, tak jak na pewno robiono we Wrocławiu, żeby murawa była jak najlepsza. Dziękujemy też za przyjęcie nas tutaj we Wrocławiu, m.in. mieliśmy możliwość trenowania na Oporowskiej. Powiało tu trochę Europą, także bardzo dziękujemy.
Rozpoczęcie spotkania było planowane w taki sposób, żeby piłkę przerzucić dalekim podaniem pod bramkę Śląska?
Tak, analizowaliśmy grę Śląska m.in. po meczu z Widzewem i wiedzieliśmy o tym, że przy takim rozpoczęciu gry możemy przeciwnika zaskoczyć. Rzeczywiście udało się to wykorzystać, otworzyliśmy wynik, ale szkoda, że nie udało nam się tego dobrego początku wykorzystać.
Jest pan zadowolony z formy Grzegorza Kasprzika, który ma problemy z utrzymaniem wagi? Przy bramce Soboty rzucał się jak Gołota na ring w ostatni weekend.
Ja tego w ten sposób nie odbieram, zresztą zapraszam do szatni, to pan sobie sprawdzi, że Grzegorz ma wzorową wagę. Jestem mocno wyczulony na aspekty wagi, nie toleruję przede wszystkim tkanki tłuszczowej, która przy przygotowaniu motorycznym odgrywa bardzo ważna rolę. Pilnujemy wagi zawodników, mamy regulamin. Odnośnie bramki Soboty musimy to przeanalizować, na gorąco nie chce nikogo oceniać, Grzesiek obronił dzisiaj kilka piłek, z kolei Waldek Sobota dobrze tę piłkę uderzył. Nieprzypadkowo jest reprezentant kraju.
Przegrał pan kiedyś ze Śląskiem? Bo pamiętam tylko dwa zwycięstwa.
Tak, była też jedna porażka, więc mam nadzieję, że po meczu w Świnoujściu ten bilans będzie jeszcze lepszy. Będziemy chcieli wygrać przynajmniej jedną bramką, ale nie 4:3. Jesteśmy silni w rzutach karnych, bo już jedną rywalizację wygraliśmy. Nie chcę typować, Śląsk to jest klasowa drużyna, doskonale o tym wiedzieliśmy. Flota nie zrobiła tu żadnego blamażu, graliśmy na dobrym poziomie i mam nadzieję, że Śląsk-Flota to będą fajne pojedynki, najpierw w rewanżu, a później zobaczymy jaki będzie terminarz i kiedy tutaj ponownie zawitamy.
Nie obawia się pan, że gra w pucharach odbije się na lidze?
Wszystkie drużyny klasowe grają w pucharach krajowych i europejskich. To jest abstrakcja, bo ciągle chcemy się czymś usprawiedliwiać. Nie odbije się to na lidze i jeżeli są takie rozgrywki jak Puchar Polski, to trzeba grać te mecze na sto procent, a nie kalkulować, że tutaj odpuścimy, bo tam coś zdobędziemy. W piłce trzeba zawsze grać o zwycięstwo, nawet jeśli jest to mecz charytatywny.
Czy z pana perspektywy czerwona kartka dla Gikiewicza była słuszna?
Nie wiem, będę musiał to zobaczyć, bo nie wiem jak był ustawiony obrońca względem piłki i Olszara. Abstrahując od tej czerwonej kartki, cieszę się, że żaden z zawodników nie ucierpiał bardzo poważnie, bo wyglądało to dość nieszczęśliwie.
O co były takie pretensje do sędziego po meczu?
Są jakieś zasady, po meczu zapytałem dziennikarzy telewizji Orange Sport , jak oni to oceniają, ale nie będę ich tutaj lepiej cytował. Chodzi mi o sprawiedliwą ocenę – w dwie strony. Teraz mówię o tym bez emocji, chociaż po meczu były one większe, zresztą rozmawiałem o tym z sędzią, ale jeżeli sędzia mi mówi, że na jego zegarku była 94. minuta, a doskonale państwo wiecie, że bramka padła w 95., to co, ktoś cofa sobie zegarek w trakcie meczu? Zresztą arbiter w dwie strony moim zdaniem się mylił. Jeżeli jest 93. minuta, to dobrze, skończmy w 94., bo była zmiana, ale nie w 95. Być może dzięki temu nie byłoby tylu kontrowersji. Trudno, pewnie jak my byśmy strzelili, to ja bym się dzisiaj cieszył, ale piłkarze Śląska mieliby pretensje. Zapominamy o arbitrze, przed nami daleka droga, mamy już płyty z meczu przygotowane, także będzie co analizować. Ten mecz to też przed ligą dla nas przetarcie, bez względu na wynik musimy wyłapać słabsze momenty i wskazać też zawodnikom dobre rzeczy.
Czy w swojej karierze spotkał się pan kiedyś z taka sytuacją, żeby tak szybko była czerwona kartka i rzut karny?
Nie, miałem różne sytuacje, wysoko wygrywałem i wysoko przegrywałem, ale tak szybkiej kartki i karnego nie pamiętam.
Jak pan ocenia wytrzymałość zespołu?
Nie wyglądało to źle. Słyszałem opinie na temat wczorajszego meczu Legii z Olimpią Grudziądz, że Olimpia w drugiej połowie całkiem opadła z sił. Wydaje mi się, że utrzymywaliśmy tempo, chociaż zimę ciężko przepracowaliśmy, a Śląsk mocno z piłką podjechał do przodu.