Wypowiedzi zawodników po meczu z Pogonią

Prezentujemy wypowiedzi Krzysztofa Ostrowskiego , Rafała Grodzickiego, Sebastiana Mili, Jakuba Więzika, Adama Frączczaka Piotra Ćwielonga i Radosława Janukiewicza po meczu Śląsk - Pogoń.
Krzysztof Ostrowski: Mamy trzy punkty, a to jest najważniejsze. Nie grało się na pewno łatwo, ale kontrolowaliśmy spotkanie, stworzyliśmy kilka okazji i na szczęście zdobyliśmy zwycięską bramkę. Jest z czego się cieszyć, bo w końcu wygraliśmy mecz i z tyłu na zero. Jest progres. Jesteśmy zadowoleni i z optymizmem patrzymy na kolejny mecz. Wiem, że nas stać na lepszą grę, ale dzisiaj byliśmy akurat w takiej dyspozycji i ważne, że udało się wygrać. Może ostatnio graliśmy lepiej, stworzyliśmy sobie więcej okazji bramkowych, ale nie strzelaliśmy goli i nie wygrywaliśmy. Teraz bez presji jedziemy na Legię, powalczyć, odrobić straty i zobaczymy jak to wyjdzie. Cały czas gramy o europejskie puchary - walczymy o Puchar Polski i bronimy trzeciego miejsca w lidze.
Rafał Grodzicki: Zdobyliśmy trzy punkty, zagraliśmy na zero z tyłu i to jest najistotniejsze, bo wskoczyliśmy na trzecie miejsce.
Czy na pewno to jest najistotniejsze? Grą nie zachwycaliście dzisiaj.
Jak byśmy pięknie grali i przegrali to bylibyście Państwo zadowoleni, że mamy szanse w meczu z Legią? Tak naprawdę polskie drużyny słabo grają w ataku pozycyjnym, dzisiaj Pogoń przyjechała się przede wszystkim bronić i ciężko było sobie cokolwiek stworzyć. Mieliśmy tą jedną sytuację, wygraliśmy mecz 1:0 i według mnie to jest najważniejsze, bo dopisujemy sobie trzy punkty.
Jak to Was nastraja przed finałem z Legią? Nadzieje odżyły?
Wydaje mi się, że morale pójdą w górę. Zdaję sobie sprawę, że dzisiaj nie błyszczeliśmy, ale zdobyliśmy punkty i zwycięstwo przed następnym meczem napawa pozytywnie.
Sebastian Mila: Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego zwycięstwa, cieszymy się, że je odnieśliśmy, bo to było po dwóch porażkach i nie było to dla nas łatwe spotkanie.
Wchodzimy w taki moment, końcówka ligi, gdzie dla nas najważniejsze jest zwycięstwo w każdym ze spotkań. Nie będziemy chcieli teraz grać ładnie, ale skutecznie, co będzie pozwalało nam zdobywać punkty. Taki jest dla nas okres i myślę, że widać po wszystkich drużynach, że chcą zdobywać trzy punkty, a piękną grę zostawić FC Barcelonie.
Jest w Was wiara w to, że będziecie w stanie strzelić Legii 2 albo 3 bramki?
Już kiedyś wygrywaliśmy na Legii 2:0 pamiętam i mieliśmy sytuację na 3:0. Różnie w życiu się układa, ja w to wierzę i mam nadzieję, że ten mecz ułoży się tak, że będzie tam nerwowo.
Jak ocenisz debiutującego Więzika?
Bardzo się cieszę, że miał możliwość grania dzisiaj, bardzo pozytywnie. Cieszę się, że jest świeża krew u nas, walczył z bardzo dużym zaangażowaniem. Mam nadzieję, że dostanie jeszcze trochę szans.
Adam Frączczak: Patrząc na mecz nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, chcieliśmy chociaż wywieźć jeden punkt. To się nie udało, Śląsk w końcówce strzelił bramkę i wracamy bez punktów. Popełniłem błąd, Ćwielong wybiegł mi zza pleców i dołożył nogę. Wiadomo, że strata punktów nie jest dla nas dobra, ale tak naprawdę punkt też by nas nie urządzał. Za tydzień w sobotę mamy mecz można powiedzieć o mistrzostwo świata, o utrzymanie i musimy się teraz na tym meczu skoncentrować.
Jakub Więzik: Miałem dzisiaj patelnię, nie ma co się oszukiwać, szkoda że nie wpadło. Zabrakło chyba trochę szczęścia Liczyłem, że później będzie jeszcze jakaś sytuacja, żeby debiutancką bramkę strzelić, ale się nie udało. Dzisiaj nie byłem zaskoczony, że znajduję się w wyjściowym składzie, bo trener wcześniej wziął mnie na stronę i powiedział, że będę grać. Mecz może średnio wyglądał z trybun, ale pokazaliśmy siłę drużyny, strzelając w 85 minucie zwycięską bramkę. Czy pojadę do Warszawy nie wiem, coach zdecyduje. Trenuję, robię swoje i czekam na kolejne szanse gry od szkoleniowca.
Radosław Janukiewicz:
Wróciłeś do Wrocławia. Łezka się zakręciła?
Na pewno, ale byłoby to bardziej odczuwalne, gdybyśmy zagrali na starym stadionie. Tam się tworzyła historia. Ale fajnie, że Śląsk ma taki obiekt. Moi rodzice byli na meczu, wróciły wspomnienia, ale w trakcie gry się o tym nie myśli.
Z przebiegu meczu widać było, że remis was zadowala.
Chcieliśmy zapunktować. Może gdyby Bartek Ława lepiej przymierzył lub inną sytuację byśmy inaczej rozwiązali, mecz potoczyłby się inaczej. Niestety, przegraliśmy i widocznie o tę jedną bramkę byliśmy gorsi.
To był jedyny celny strzał Śląska.
Graliśmy dobrze taktycznie. Raz się zagapiliśmy i dostaliśmy dzwona, po którym się nie podnieśliśmy.
Kolejny mecz, w którym wchodzisz z ławki i w którym rozstrzygasz los meczu.
Piotr Ćwielong:Nie odpowiada mi to, że siedzę na ławce, ale nie obrażam się. Trener każdemu chce dać grać i ja to rozumiem. Cieszę się ze strzelonych bramek. Są dla mnie ważne. Bardzo dobrze się czuję od końcówki zeszłej rundy. Chciałbym jak najlepiej zakończyć ten sezon.
Siedem goli w tym sezonie, a późnym latem nie było wiadomo, w którym klubie będziesz grać. Czy to Twój najlepszy sezon w karierze?
Ten kto popatrzy w statystyki pewnie powie, że tak jest. Ja też najlepiej się teraz czuję. W tamtym tygodniu dowiedziałem się, że żona jest w ciąży. Dla niej dedykowana jest ta bramka.
Ostatnio trener Tarasiewicz przyznał, że fizycznie wiele się nie zmieniłeś.
Fizycznie na pewno wyglądałem podobnie za trenera Tarasiewicza. Wiem, że trener Levy mi ufa i wiem, że we mnie wierzy. Nie rozmyślam zbyt wiele ale po prostu strzelam, a te bramki padają. Myślę, że z wiekiem zdobyłem więcej doświadczenia. Jedziemy na rewanż aby powalczyć i zdobyć ten puchar.
Masz jakieś oferty z innych klubów?
Nie interesuję się tym. Chcę jak najlepiej zakończyć ten sezon.