Co słychać u zgód?
skwk.pl, lechia.net i inne | skomentuj (2)





Za nami deszczowa majówka i pierwsze majowe spotkania naszych zgód. Tradycyjnie najciekawsze wydarzenia miały miejsce nie na boisku, a na trybunach. Zapraszamy do zapoznania się z krótkim streszczeniem sytuacji naszych zgodowiczów.
Lechia Gdańsk grała z liderującą Legią w Warszawie. Pomimo zaciętej obrony Jakub Kosecki zdobył bramkę na wagę 3 punktów dla warszawian. Frekwencja na tym meczu nie powaliła na kolana - Legionistów 15 tys., Lechia przyjechała w ok. 550 osób. W drugiej połowie wywieszone zostały flagi w ilości 7, w tym nowo-uszyta flaga CHWM.
Zdjęcia z tego meczu znajdziemy pod tym adresem.
Miedź Legnica grała na wyjeździe w Brzesku z Okocimskim. Na boisku wynik remisowy, 2:2, który niestety oddala Miedź od awansu do Ekstraklasy. Obecnie legniczanom brakuje 6 punktów do drugiej w tabeli Cracovii i aż 10 do liderującej Termaliki Nieciecza. Okocimski pomimo, że zajmuje w tabeli trzecie miejsce od końca postawił dość twarde warunki i przez sporą część meczu był stroną dominującą, prowadził już 2:0. Przed przerwą bramkę kontaktową dla Miedzi zdobył Damian Lenkiewicz, a w drugiej połowie wyrównał były zawodnik Śląska Krzysiek Wołczek.
Motor Lublin grał w niedzielę mecz u siebie z Wisłą Płock. Niestety dobrych wieści brak, trzeci mecz z rzędu zakończył się porażką. Na trybunach tego dnia zjawiło się ponad 1000 osób, na samym młynie ok. 350. Liczba niezbyt oszałamiająca, ale spowodowana w dużej mierze podziałem, jaki nastąpił po wydaniu wspólnego oświadczenia przez decyzyjnych kibiców Motoru z zarządem klubu. Nie wszystkim fanatykom z Koziego Grodu spodobała się ta decyzja. Sytuacja jest trudna, nie będziemy jej komentować, oby kibice Motoru dogadali się między sobą jak najszybciej.
SFC Opava grała na wyjeździe w Taborze. Piłkarze po raz kolejny zawiedli przegrywając wysoko 5:3. Drużyna Opavy często zapewnia swoim fanom widowisko z dużą ilością bramek. Szkoda jedynie, że tak rzadko daje im powody do radości ze zwycięstwa. Mimo żenującej postawy zawodników na praktycznie każdym wyjeździe są nasi czescy bracia - na to spotkanie wybrała się grupa fanatyków Opavy w sile 35 osób, w tym 6 wrocławian. Tutaj zobaczymy zdjęcia kibiców z wyprawy.
Wisła Kraków pojechała autokarami w 693 osoby do Poznania. Mecz wygrali gospodarze 1:0. Na trybunach z Wiślakami kibice z Wrocławia, Gdańska i Przemyśla. Sektor gości mocno oflagowany, zawisły następujące płótna: Grzegórzki, Wisła Sharks, Bronowice, Ave Silesia, Olkusz, Wierność, Wola Duchacka, Jaworzno, Bochnia, Kleparz, Nowa Huta, Trzebinia, Nieobliczalni, "5", Prądnik Biały, PDW. Krakowianie przygotowali oprawę na to spotkanie, ale sektorówka została im zabrana przy wejściu na stadion bez podania żadnej przyczyny. Udało się wnieść flagi na kijach i ognie wrocławskie, które zostały zaprezentowane w drugiej połowie.
Co do flag – nie pierwszy raz Poznaniacy skutecznie współpracują z ochroną. Flaga Nieobliczalni została porwana przez ochronę poznańską, następnie przy próbie odbicia przez Wiślaków do akcji wkroczyła policja z gazem łzawiącym. Flaga stracona, ale ciśnie się na usta słowo na literę „f” jeżeli chodzi o sposób jej zniszczenia przez poznaniaków. Jak widać każdy ma swoje standardy.
Po meczu Wiślacy byli przetrzymywani i spisywani przez policję tak długo, że Bułgarską opuścili 6 godzin (sic!) po meczu.