Levy: Pokazaliśmy charakter
Prezentujemy poniżej wypowiedź trenera Śląska z konferencji prasowej po meczu Legia – Śląsk.
Stanislav Levy: Gratuluję drużynie Legii zdobycia Pucharu Polski. W dwumeczu nie wygrała lepsza drużyna, tylko mająca więcej szczęścia. Ale taka jest piłka. Przed meczem byliśmy w trudnej sytuacji, bo musieliśmy odrobić dwubramkową stratę. Nie udało się, ale moja drużyna pokazała charakter i mało brakowało, a tę stratę odrobilibyśmy. Nie mogę powiedzieć, że jestem zadowolony, bo nie zdobyliśmy trofeum , ale Śląsk pokazał się z dobrej strony.
Musieliście odrabiać straty, ale rozpoczęliście mecz bez napastnika. Skąd taka taktyka?
Mieliśmy na boisku siedmiu ofensywnych zawodników, w tym dwóch skrajnych obrońców i dobrze grających do przodu pomocników. Z przodu miała być rotacja i ta taktyka okazała się dobra, ale zabrakło nam strzelenia drugiej i trzeciej bramki.
Nie wiem, czy Pan się obrazi, ale odniosłem wrażenie, że Pana zawodnikom w ostatnich 20 minutach nie zależało na strzeleniu drugiej bramki. Brakowało pressingu, a w ostatniej akcji gracze podciągali getry…
Widzieliśmy w takim razie inne mecze.
Kibice Śląska grę swojej drużyny nazywają „agonią”. Czy zespół, który wygrywa na Legii, jest w agonii? Jak Pan się do tego odniesie?
Przyzwyczaiłem się do krytyki. Jak wygramy, to mówi się, że ze słabym przeciwnikiem. Jak przegramy, to też ze słabym. Krytyka musi być konstruktywna.
Czy to był najlepszy mecz Śląska za Pana kadencji?
W wielu meczach graliśmy dobrze w piłkę, ale nie przez 90 minut jak dzisiaj.
Jaka była taktyka na ten mecz?
Nie chcieliśmy stracić gola, bo trudno byłoby tutaj strzelić trzy gole, a naszym zadaniem była gra pressingiem w środku.
Jak ten mecz wpłynie na rywalizację ligową? Na pewno straciliście dzisiaj dużo sił.
Gramy w niedzielę mecz z Piastem w Gliwicach i to będzie walka o trzecie miejsce i puchary. Musimy tak przygotować drużynę do tego pojedynku, żeby zagrała jak dzisiaj. Wiemy, że to nie będzie łatwe, ale musimy zrobić wszystko, żeby to zrobić.
Jak Pan oceni grę bocznych obrońców Sochy i Ostrowskiego? Czy ten eksperyment będzie kontynuowany?
Obaj grali naprzeciw dobrym pomocnikom, ale zagrali bardzo dobrze, podobnie jak cały zespół. Dla Ostrowskiego to nie była łatwa sytuacja, bo grał z lewej strony, ale zasłużył na komplement. Jak wszyscy.