Gikiewicz: Tak powinien grać wysoki napastnik
Świetny Twój mecz. Czy czujesz się bohaterem spotkania?
Łukasz Gikiewicz: Nie. Ja żałuję tej trzeciej, co Kowalczyk dorzucił, miałem piłkę na głowie. Zaraz napiszą, że Gikiewicz przesadza, bo niektórzy na zawał padną, jak strzelę trzy bramki. Jestem faktycznie na siebie troszkę zły.
Czy tym meczem zagwarantowałeś sobie pierwszy skład na Jagiellonię?
Nie wiem. Ja bodajże od 4 spotkań nie wychodziłem w I jedenastce. Ciężko pracowałem, nie obrażałem się. Dzisiaj 2 godziny przed meczem trener powiedział, że gram.
Miałeś coś do udowodnienia?
Nie przesadzajmy. Fajnie, że wpadło. Po to napastnik schodzi na krótki słupek, żeby tam być i strzelać.
Poprzestawiałeś Chaveza jak chciałeś. Mówi się, że to bardzo twardy obrońca. W polu karnym radziłeś sobie z nim perfekcyjnie.
Nie czułem, że Chavez grał ostro. Może grał ostro ale taki jest sport. Może jestem tylko nieco pokopany.
Świetne podania dzisiaj dostałeś, nie było innego sposobu jak trafić do bramki.
Ta pierwsza padła chyba tak samo jak z Bełchatowem. Drugiej nawet do końca nie pamiętam, pamiętam, że pod poprzeczką, modliłem się aby wpadła. Ćwiczyliśmy takie rozegrania skrzydłami na treningach. Tak wysoki napastnik powinien grać.
Myśleliście coś o braku licencji na puchary.
Nie, najpierw musimy wywalczyć puchary na boisku. Później dopiero będzie decyzja za biurkiem. Musimy zająć trzecie miejsce.
Po przegranej w Gliwicach ten mecz będzie takim dodatkowym bodźcem?
Tak, w końcu zagraliśmy na zero. Cały zespół dobrze bronił. Fajnie dzisiaj mój brat wybronił. Mecz w Gliwicach nam się nie ułożył.