Pomeczowe wypowiedzi

Prezentujemy pomeczowe wypowiedzi Rafała Grodzickiego, Krzysztofa Ostrowskiego, Waldemara Soboty oraz Mateusza Możdżenia i Piotra Reissa po meczu Śląska Wrocław z Lechem Poznań.
O trzecie miejsce ciągle walczycie bo Piast dzisiaj też zremisował, więc wszystko rozstrzygnie się w Warszawie. Jak oceniasz ten miniony mecz z Lechem?
Rafał Grodzicki: Szkoda, że tylko remis, bo myślę, że większość ludzi jest zdania, że Śląsk dzisiaj był lepszy. Taka jest piłka. Strzeliliśmy tye bramek co Lech - po jednej i wywalczyliśmy w ten sposób jeden punkt.
To jednak Lech jako pierwszy strzelił. Czy byliście przygotowani na to, że będą Was zapraszać do gry i kontrować?
Od kilku meczów już tak gramy, że każda drużyna ustawia się na naszej połowie i czeka na nasz błąd. Udało im się wyprowadzić kilka groźnych akcji, jedną wykorzystali. Z tego co wiem to strzelili bramkę ze spalonego. Graliśmy do ostatniej minuty o trzy punkty. Cały czas próbowaliśmy strzelić tę jedną bramkę więcej. Patrząc na inne wyniki, przed wszystkim Piasta, to jest cenny punkt.
Zabrakło trochę tych minut? Wydaje się, że po strzelonej bramce graliście spokojniej.
Gra się 90 minut plus to co sędzia doliczy. Wiedzieliśmy, w której wyrównaliśmy. Widocznie czasu nam na to nie zabrakło i dlatego jest tylko remis.
W Warszawie będzie nasłuch telefoniczny na Gliwice?
Nie, my o wyniku Piasta dowiedzieliśmy się dzisiaj jak zeszliśmy do szatni po meczu. Nie śledziliśmy w przerwie w ogóle jaki jest tam wynik. My do Warszawy jedziemy zagrać swoją piłkę i walczyć o komplet punktów.
Remis z Lechem Poznań w końcówce sezonu i to chyba taki mecz na luzie, bo obie drużyny nie grają o nic. My gramy o trzecie miejsce. Nikt tutaj się nie podkładał lub grał na luzie. Szkoda, że dzisiaj nie wygraliśmy, ale myślę, że dobrze się zaprezentowaliśmy. Na pewno trzeba pogratulować chłopcom za to, że udało się zremisować.
Trener Lecha mówił, że Śląsk w I połowie przeważał, a w II połowie bardzo przeważał, tylko bramki nie chciały padać.
Dokładnie tak. Szkoda tych niewykorzystanych sytuacji. Były sytuacje, w których można było się pokusić o zdobycie bramki.
Nie żal, że ten sezon się już kończy? Ta końcówka w wykonaniu Śląska jest wyśmienita.
Na pewno bardzo dobra. W nowym sezonie będzie więcej meczów i mam nadzieję, że będzie więcej dobrych spotkań. Trzeba się nastawić, że będziemy grać jeszcze lepiej.
Teraz mecz w Warszawie - będzie specjalna motywacja?
Nie możemy do tego się tak nastawiać. Jedziemy tam po prostu zagrać dobre spotkanie. Zawsze gramy o zwycięstwo.
Piłkarze Ruchu zrobili dzisiaj nowym mistrzom Polski szpaler. Jak Ty się do tego ustosunkujesz?
Trzeba oddać szacunek piłkarzom i na pewno to zrobimy. To są nasi rywale, ale byli w tym sezonie najlepsi i trzeba pochylić czoła. Bez podtekstów.
Waldemar Sobota: Wydaje mi się, że dziś to my dyktowaliśmy warunki gry. Szkoda, że nie wygraliśmy, bo zapewnilibyśmy sobie trzecie miejsce, czyli miejsce na podium. Wydaje mi się, ze pierwsza połowa była naprawdę dobra w naszym wykonaniu, zabrakło tylko kropki nad i w postaci bramki. Zawodnicy Lecha nastawili się na kontry i po naszym nieporozumieniu udało im się po takiej akcji zdobyć gola. W drugiej połowie na szczęście wyrównaliśmy, kolejnej bramki nie udało nam się już zdobyć i skończyło się remisem.Trzeba jechać do Warszawy i tam przypieczętować trzecie miejsce. Zrobimy tam szpaler, taki jest regulamin – trzeba uczcić, uhonorować mistrza. Zasłużenie wywalczyli tytuł na dwie kolejki przed końcem. Trzeba to szanować, a na boisku nie będzie sentymentów – pokazaliśmy to już niedawno w finale Pucharu Polski. Przed meczem już wszyscy ich widzieli w roli tryumfatorów, a my przyjechaliśmy tam i do końcowego gwizdka było bardzo ciekawie. Chciałbym, żeby po raz trzeci z rzędu Śląsk był na podium, to na pewno byłoby historyczne wydarzenie.
Mateusz Możdżeń: Myślę, że Śląsk oprócz sytuacji bramkowej nie stworzył zagrożenia pod naszą bramką. Zabrakło nam może nieco koncentracji bo ta akcja nie wydawała się zbyt groźna. Muszę jednak przyznać, że podanie Mili było świetne. Żałujemy, że wywalczyliśmy tutaj tylko jeden punkt. Na pewno nikogo nie zlekceważyliśmy oraz się nie rozluźniliśmy przed tym meczem. Pogoda do grania w piłkę była świetna.
Piotr Reiss: Chcieliśmy zrewanżować się na porażkę w Poznaniu, ale się nie udało. Końcówka sezonu nie jest dla nas najlepsza, po porażce w Warszawie trochę uszło z nas powietrze i gra nie wygląda najlepiej. Mamy też problemy zdrowotne w zespole, trener musi mieszać składem, łatać dziury w obronie. Mecz stał na niezłym poziomie. Padał cały czas deszcz, można było się poczuć jak na Wyspach Brytyjskich. Końcówka była bardzo emocjonująca, bo nikt nie chciał podzielić się punktami. Zarówno Śląsk jak i my chcieliśmy to spotkanie wygrać. Szkoda straconej bramki, bo nie była to jakaś składna akcja Śląska – długie podanie, ktoś chyba zaspał, strzał przeszedł między nogami. Pozostanie pewnie niedosyt, bo chcieliśmy wywieźć z Wrocławia trzy punkty, ale myślę że remis nie krzywdzi żadnej z drużyn i jest wynikiem zasłużonym.