M.Wasiluk: Czekam na swoją szansę
Marek Wasiluk w pierwszym meczu kontrolnym letniego okresu przygotowawczego popisał się efektownym golem z rzutu wolnego. Czy tym akcentem defensor zapowiada trenerowi Levemu, że zamierza ostro powalczyć o miejsce w wyjściowej jedenastce?
Niedawno trafiłeś ze stałego fragmentu gry w meczu Młodej Ekstraklasy, teraz powtórzyłeś ten wyczyn. W nowym sezonie będziesz nowym wykonawcą rzutów wolnych?
Nie wydaje mi się, bo mamy dużą konkurencję w zespole w tym aspekcie. Wiemy jaką lewą nogą dysponuje Sebastian Mila, teraz doszedł Dudu, także niech oni się nad tym skupią, a ja będę koncentrował się nad grą z tyłu jeśli będę na boisku.
Wspomniałeś o Brazylijczyku, konkurencja o miejsce w składzie zwiększyła się.
Myślę, że mimo wszystko będę rywalizował o pozycję środkowego obrońcy i na tym koncentruję się na dzień dzisiejszy. Wiadomo, że jest silna konkurencja, chociażby Adam Kokoszka to jeden z najlepszych stoperów w naszej lidze. Trener na razie stawia na innych, a ja czekam na swoją szansę i jestem gotowy do gry.
Urlopy były krótkie, bo liga ruszy szybciej w nowym sezonie. Trener Levy przedstawił swoją wizję przebiegu okresu przygotowawczego?
Znamy tę filozofię z przygotowań zimowych i teraz mniej więcej idziemy tym samym cyklem. Jestem przekonany, że na start rozgrywek będziemy w dobrej formie. Cieszy to, że ta przerwa nie jest za długa, bo każdy chce grać i czeka, by jak najszybciej wznowić rozgrywki ligowe.
Kilku zawodników zasiliło Śląsku, kilku odeszło. To będzie równie silna drużyna, jak w ostatnim sezonie?
Mam nadzieję, że tak będzie, bo chcemy cały czas być w czołówce. Mam również nadzieję, że te sprawy organizacyjne zostaną zamknięte, bo nie ma co ukrywać takie przepychanki nie sprzyjają, by ta drużyna szła do przodu. Liczę, że wreszcie to zostanie dopięte i pozostanie nam skupić się tylko na graniu w piłkę.
W poniedziałek losowanie europejskich pucharów. Jakieś typy, wymarzeni rywale?
Tak naprawdę nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, choć wiadomo, że najlepiej byłoby wylosować rywala, do którego nie musielibyśmy lecieć na drugi koniec Europy czy nawet pod Azję. Najważniejsze, żeby po prostu awansować dalej.