Pasieczny: Transfery Śląska oceniam pozytywnie
W sobotę i niedzielę 28-29 sierpnia we Wrocławiu odbyło się szkolenie skautingowe zorganizowane przez Tomasza Pasiecznego – byłego skauta Legii Warszawa i West Bromwich Albion, a ostatnio dyrektora sportowego Cracovii. W kursie wzięło udział kilkanaście osób, w tym wąskim gronie znalazło się też miejsce dla naszego dziennikarza, który miał okazję zadać kilka pytań postaci, której CV, pomimo młodego wieku, jest naprawdę bogate. Pasieczny ukończył m.in. prestiżowe studia FIFA Master, co pozwoliło mu na staż w Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej. Wśród Polaków mamy tylko trzech absolwentów tych studiów.
Podczas dwudniowego kursu uczestnicy mogli poznać tajniki zawodu skauta, omawiając system skautingowy m.in. West Bromwich Albion. Organizator zadbał także o przygotowanie prawne potencjalnych skautów, dlatego dużo czasu zastało poświęcone na omówienie zasad m.in. prawa Bosmana i Webstera. Najciekawszym element szkolenia był czas poświęcony na prezentację portali internetowych, wspierających pracę nie tylko skautów, ale też całego sztabu szkoleniowego.
W ciągu kilku minut użytkownicy takich portali jak wyscout.com, instatfootbal.com, i-foot.com czy clubs.scout7.com są w stanie dowiedzieć się praktycznie wszystkiego o konkretnym zespole lub zawodniku, wystarczy kilka kliknięć myszką. Chcemy zobaczyć urywki meczów, w których Waldemar Sobota drybluje z piłką? Nie ma problemu. Interesuje nas, w jaki sektor boiska i do kogo najczęściej podaje Sebastian Mila? Proszę bardzo, możemy nawet te podania zobaczyć. Okazuje się, że żeby stworzyć bardzo solidny materiał dotyczący danego zespołu czy piłkarza, tak naprawdę nie trzeba wychodzić z domu. Portal wyscout.com daje możliwość darmowego przetestowania swoich możliwości – polecam każdemu do przetestowania, jak możemy w łatwy sposób sprawdzić, czy król strzelców Ekstraklasy Robert Demjan radzi sobie w swoim nowym klubie. W wersji próbnej (darmowej) mamy okrojony dostęp tylko do ligi belgijskiej, w pełnej wersji możemy śledzić poczynania zespołów z około 150 państw!
Zobacz film promocyjny wyscout.com
Zobacz film promocyjny instat.com
Zobacz film promocyjny optasportspro.com
Zobacz stronę Tomasza Pasiecznego
Krzysztof Banasik: Podczas kursu rozmawialiśmy o systemach lub po prostu sposobach skautingowych Lecha, Legii, Arki czy nawet Polonii Bytom. Nie mówiliśmy w ogóle o Śląsku, to znaczy, że nie ma o czym?
Tomasz Pasieczny: Nie, nie, absolutnie. Jeżeli chodzi o polskie kluby, rozmawialiśmy tylko o kilku z nich, bo nie o wszystkich mam dokładne informacje. Szczerze powiedziawszy, nie wiem jak to dokładnie wygląda w Śląsku, więc się tym nie dzielę. Natomiast biorąc pod uwagę jakość ostatnich transferów Śląska, to można stwierdzić, że ten skauting tutaj zadziałał dobrze. Plaku i Paixao dobrze wkomponowali się w zespół i dali mu nową jakość.
Czyli ostatnie transfery Śląska oceniasz pozytywnie?
Jak najbardziej tak. Ci nowi zawodnicy prezentują się naprawdę dobrze, sztab szkoleniowy czy też skautingowy może być zadowolony ze ściągnięcia ich do Wrocławia.
Najgorętsze nazwisko we Wrocławiu to teraz Sobota. Pojawił się kiedyś w twoim notatniku?
Myślę, że kiedyś to nazwisko pojawiło się w notatniku wielu skautów w Polsce, jeszcze jak Sobota grał w Kluczborku. W jego przypadku musimy zdawać sobie sprawę, że jeżeli obserwujemy Waldemara Sobotę tylko w Ekstraklasie, to ocena jego gry jest inna od oceny gry w reprezentacji Polski lub w europejskich pucharach. Sobota jest łakomym kąskiem na rynku transferowym z trzech powodów. Po pierwsze kończy mu się kontrakt, po drugie ma niedużą klauzulę odstępnego, po trzecie gra naprawdę na wysokim poziomie w spotkaniach międzynarodowych. Biorąc pod uwagę, za jakie pieniądze odchodzili już inni zawodnicy z polskiej ligi, to suma odstępnego za Sobotę jest przeceną – o ile rzeczywiście w grę wchodzi ten słynny milion euro.
To jest dobry moment dla Soboty na odejście?
Jeżeli chce zaistnieć na poważnie w futbolu, to jak najbardziej. Jest w dobrym wieku, dojrzał, jest w wysokiej formie. Poza tym fakt, że nie trzeba za niego dużo płacić, daje mu dogodną pozycję do negocjacji kontraktu z nowym klubem. Sobota jest w przysłowiowym gazie. Ja zawsze patrzę na Pawła Brożka i mówię, że on przegrał swoją szansę na zaistnienie w zachodnich ligach, bo za długo czekał z wyjazdem. Sobota jest w takiej dyspozycji, że śmiało mógłby przejść do większego klubu za granicą i tam się od razu sprawdzić.
Znasz jakiegoś utalentowanego piłkarza Śląska spoza pierwszego zespołu?
Obiło mi się kilka nazwisk o uszy, ale to w takich sytuacjach, że wolałbym tego dalej nie przekazywać. Opinie o byłej drużynie Młodej Ekstraklasy Śląska, którą widziałem może raz, były pozytywne. To było raczej na zasadzie, że są to ciekawi zawodnicy.
Tak, tylko że tak naprawdę żaden z tych zawodników nie przebił się do pierwszego składu.
Trzeba wziąć pod uwagę, że to, czy danemu piłkarzowi uda się przebić, jest zależne od wielu czynników. Jeżeli drużyna gra o konkretny wynik, na pewno nie jest łatwo dać szansę komuś młodemu. Czasami młodzi gracze mają problemy mentalne, nie są w stanie pokazać swoich umiejętności i zagrać na takim poziomie, jak grają w zespołach młodzieżowych. Ciężka praca zawsze popłaca, bo kiedyś ci zawodnicy muszą gdzieś dostać szansę i będą mogli się pokazać. Taki gracz może być też szybko sprzedany, ale zawsze jest możliwość powrotu. Popatrzmy na Real czy Barcelonę, te drużyny mają w swoich ligach do 100 wychowanków. Na przykład taki Jordi Alba – niby się nie przebił, sprzedano go, a teraz wrócił za grube pieniądze do Barcy. Podobnie Fabregas czy Pique, to też są wychowankowie, którzy zostali odkupieni. Czyli to, że teraz komuś nie idzie nie oznacza, że nigdy w tym czy innym klubie nie zaistnieje.
Gdybyś miał stworzyć swoją drużynę marzeń i musiałbyś do niej powołać trzech graczy Śląsk, kto by to był?
Zawsze będzie to Sebastian Mila. To od kilku lat jest jedyny prawdziwy rozgrywający w naszej lidze. Mila od dawna robi na mnie wielkie wrażenie, więc na pewno dla niego znalazłoby się miejsce. Na skrzydle chciałbym Sobotę – z wiadomych powodów. Nie chciałbym wybierać samych zawodników ofensywnych. Wymienię nazwisko zawodnika, który zrobił największe postępy w ostatnim czasie i jest w świetnej formie. To jest Rafał Gikiewicz, który kiedyś grał w Śląsku sporadycznie, był raczej zmiennikiem. Gikiewicz pokazuje, że taka prawdziwa, wyrównana rywalizacja na pozycji bramkarza jest niezwykle potrzebna i pożyteczna. Kelemen bez wątpienie jest dobrym golkiperem, spokojnie mógłby co tydzień grać w Ekstraklasie, kiedyś był nawet wybrany bramkarzem sezonu, a teraz Gikiewicz wygrał z nim rywalizację i prezentuje się fenomenalnie.
Poruszaliśmy podczas szkolenia temat możliwości zablokowania transferu jakiegoś zawodnika. Mila i Celeban graliby w Legii, gdyby nie bawili się w karaoke?
Od dawna w Legii brakuje takiego prawdziwego rozgrywającego. Występujący na tej pozycji Radović nie do końca się sprawdza, bo jego atuty to drybling czy przebojowość, co prawda potrafi też zagrać prostopadle do partnera, ale prawdziwy rozgrywający robi to częściej. Sprowadzony teraz Helio Pinto na razie nie jest w formie i nie jestem w stanie go obiektywnie ocenić. Wydaje mi się, że gdyby Mila wtedy tak nie postąpił, to na pewno byłby w bardzo wąskim gronie piłkarzy, którzy mieliby szanse trafić do Legii. Tym bardziej, że kiedy Sebastian był młodszy, to Legii kibicował. W kwestii Celebana to już kilka osób z Warszawy oficjalnie się wypowiedziało, że gdyby nie przyśpiewki, to grałby w Legii. Niestety czasami takie różne sytuacje rzutują na karierę zawodnika, na to nie mamy wpływu. Mila przedłużył kontrakt ze Śląskiem, pasuje do tego zespołu, dobrze reguluje tempo gry i na pewno we Wrocławiu jest szczęśliwy.
Rynek transferowy w Polsce to rynek transferów bezgotówkowych?
Głównie tak. Mamy światowy kryzys w finansach, który wbrew pozorom dotyczy również nas. W związku z tym nikt nie jest skłonny do wydawania pieniędzy. Zawodnicy korzystają z prawa Bosmana, rzadziej z prawa Webstera i na tej zasadzie zmieniają kluby. W Polsce raczej w ogóle nie mamy do czynienia z wewnętrznymi transferami za konkretne pieniądze. Jeżeli już ktoś się decyduje na wydanie gotówki, to kwoty rzędu miliona złotych to są dla naszych klubów bardzo duże pieniądze. Takie transfery się raczej się nie zdarzają. Jestem w stanie sobie wyobrazić Legię, Lecha czy Śląsk, którzy robią to w miarę regularnie, ale na pewno nie teraz.
Piłkarze w Polsce są przepłacani i przez to nie mamy jakiś spektakularnych transferów wewnątrz ligi?
Nie oszukujmy się – porównując poziom naszej ligi, naszych piłkarzy do ligi chociażby słowackiej i tamtejszych zawodników, to na pewno polscy gracze są przepłacani. Ja mam zawsze proste porównanie. Oglądam sobie piłkarzy z ligi słowackiej lub czeskiej i porównuję sobie ich jakość i oczekiwania finansowe do Polaków, to wtedy stwierdzam, że polscy piłkarze są przepłacani. Chociaż moim zdaniem piłkarze np. w Anglii czy Hiszpanii też są przepłacani. Pod tym względem polski rynek trochę się stabilizuje, szczególnie po odejściu Józefa Wojciechowskiego. Wisła Kraków też swego czasu za Bogdana Basałaja płaciła duże pieniądze, teraz większości tych graczy już pod Wawelem nie ma. Wydaje mi się, że sytuacja dąży do normalności.
Jak według ciebie miałby wyglądać profesjonalny skauting w jakimś polskim klubie?
Po pierwsze musimy mieć pieniądze. Skauting na bardzo dobrym europejskim poziomie kosztowałby około miliona złotych, bardzo przyzwoity połowę tej kwoty, ale to nie znaczy, że polskie kluby musiałyby tyle wydawać. Dzięki wolontariuszom potrzebowałbym 100-200tys. złotych, co moim zdaniem nie jest dużą kwotą w stosunku do budżetów polskich klubów. Pierwsza zasada jest taka, że szukamy zawodników ze swojego regionu z niższych lig. Potem szukamy w innych częściach kraju. Następnie możemy oglądać piłkarzy z lig zagranicznych, z których jesteśmy w stanie wyciągać zawodników, spełniając ich oczekiwania finansowe. Te rynki się zmieniają, mamy w polskiej lidze już graczy ściągniętych z Cypru czy Portugalii, kiedyś to były kraje dla nas niedostępne, ale kryzys to wszystko wywrócił. Zawodnicy z tych lig już pokazali, że dają więcej jakości swoim zespołom. Trzeba się dostosowywać do rynku. Kluby, które mają mniejszy budżet, mogą też korzystać ze skautów na zasadzie wolontariatu, ale trzeba im coś w zamian zaoferować, np. szkolenia, spotkania z dyrektorem sportowym, czyli ich kształcić. I za rok, dwa, to już nie będzie skaut amator, tylko profesjonalista, który jest przez klub wykształcony i do niego przywiązany. Można taki system oprzeć na takich ludziach.