Kocian: Będziemy sobie z Levym pomagać

Wypowiedź Jana Kociana, trenera Ruchu, po meczu ze Śląskiem.
Ja nie wiem czy zdobyliśmy punkt czy straciliśmy dwa, ale chyba straciliśmy. To szkoda, bo wypracowaliśmy sobie już w pierwszej połowie wiele okazji, żebyśmy my zdobyli pierwszą bramkę i wyszli na prowadzenie. Do dziesiątej minuty mieliśmy dwie okazje, potem trzecią.
Kiedy Śląsk strzelił gola, mieliśmy z tym problem. Mentalnie po porażce z Jagiellonią byliśmy w dole. Śląsk pierwszy strzelił. Obawiałem się trochę, jak to będzie wyglądać. Ale strzeliliśmy wyrównującego gola.
Potem Kuświk miał świetną szansę, którą musiał wykorzystać. Jeśli oczekujemy od obrońców, żeby pracowali w defensywie, to musimy też od ofensywnych zawodników wymagać, żeby z takich sytuacji strzelali gole. To była okazja stuprocentowa. Wynik jest taki, że straciliśmy dwa punkty.
- Jakie zauważył Pan pozytywne rzeczy?
- Jak widzieliście po meczu w Białymstoku przebudowaliśmy praktycznie całą obronę. Buchalik nowy, Malinowski nowy, Helik na prawej stronie. Miałem tylko trzy dni, żeby z tą defensywą coś zrobić. Po tych sześciu bramkach na Jagiellonii musieliśmy coś zmienić. Myślę, że ta obrona pracowała dziś dobrze. W tej sytuacji w tabeli, w jakiej jest Ruch, musimy mieć dobrą obronę. Więc na tej defensywie będziemy dalej budować. Szansą dla nas będą kontrataki, które musimy wykorzystywać. Trzeba powiedzieć, że ta obrona dziś dobrze funkcjonowała.
- Znajomość z trenerem Levym pomogła w ustaleniu taktyki?
- Nie. Nie miałem do niego nawet numeru. Dał mi go dopiero teraz po meczu, więc w kolejnych meczach będziemy sobie już pomagać. Wymienimy się doświadczeniami. Przed meczem nie rozmawialiśmy. Nie widzieliśmy się może z 15 lat.
- Dlaczego zszedł Jankowski?
- Miał uraz, problem z kolanem. Wygląda to niedobrze. Mamy zbyt wielu kontuzjowanych graczy, a teraz doszli kolejni dwaj. Jutro zobaczymy, co z Helikiem. Kolano Jankowskiego już było operowane. Będziemy się cieszyć, jeśli znajdziemy 18 piłkarzy do autobusu na Widzew.
- Co z Kamińskim, który puścił sześć goli w Białymstoku?
- Widziałem dvd z jego występami. Oczywiście to dobry, młody bramkarz. Ale po tych sześciu golach na Jagiellonii widziałem, że trzeba jakiegoś nowego impulsu tej drużynie. Konsultowałem tę sytuację z trenerem bramkarzy. Doszliśmy do wniosku, że trzeba dać szansę nowemu. Buchalik lepiej dyryguje drużyną, dużo mówi, to jest dobre. Z tego powodu on zagrał na bramce, a Malinowski przed nim jako organizator. Defensywa musi mieć szefa.
- Co się Panu najbardziej podobało w pierwszym meczu w ekstraklasie, a co nie podobało?
- To, że obie drużyny walczyły. Przez 90 minut był to bój. Może czasami brakowało trochę jakości, ale szła akcja za akcję. Negatywne było to, że straciliśmy dwa punkty.