Zapomnieć o poprzednich derbach

Już po raz 30. spotkają się w meczu o punkty piłkarze Śląska Wrocław i Zagłębia Lubin. Dolnośląskie derby elektryzują kibiców w całym regionie, chociaż obie drużyny zawodzą w rozgrywkach ligowych. Wrocławianie nie wygrali trzech kolejnych spotkań i osunęli się na 9. pozycję. Dzisiejsi goście zgromadzili raptem 9 punktów i są 4 lokaty niżej. Początek widowiska dziś o godzinie 20.30 na Stadionie Miejskim.
WKS po remisie w Chorzowie z Ruchem przegrał u siebie z Cracovią aż 0:3 i w Warszawie z Legią 1:2. Trener Stanislav Levy niemal od początku sezonu korzysta praktycznie z 12 graczy z pola. Brak rezerw powoduje zmęczenie fizyczne, ale też psychiczne. Drużyna potrzebuje impulsu, aby się odbić. Z pewnością byłabym nim wygrana nad lokalnym rywalem.
Ale Zagłębie nie zamierza ułatwiać sprawy. Szczególnie zmotywowany przed tą potyczką jest nowy trener lubinian. Orest Lenczyk wrócił na ławkę trenerską po rocznej przerwie. Poprzednio prowadził Śląsk w Hanowerze (1:5). Nową pracę rozpoczął od pechowego remisu na własnym boisku z Jagiellonią Białystok (1:1).
Przeciwko ekipie z Podlasia nie mógł zagrać Adam Banaś pauzujący za kartki. Tym razem 30-letni stoper będzie do dyspozycji szkoleniowca. Lenczykowi wypadł za to inny obrońca, Bartosz Rymaniak, który uzbierał już cztery żółtka. Tyle tylko, że w Lubinie jest z kogo wybierać zastępców. W poprzedniej kolejce pierwszy raz w wyjściowym składzie tej jesieni zagrał David Abwo i strzelił gola.
Problemów kartkowych nie ma Levy, ale i tak pole manewru jest we wrocławskiej drużynie mocno ograniczone. Kłopoty bogactwa istnieją jedynie przy obsadzie pozycji bramkarza. Z przodu można jedynie zastąpić Tadeusza Sochę Krzysztofem Ostrowskim oraz wpuścić gdzieś do pomocy Tomasza Hołotę. Trener nie bardzo ma zaufanie do innych członków kadry, choć szansę warto dać choćby młodemu pomocnikowi Marcinowi Przybylskiemu.
W poprzednich rozgrywkach dwukrotnie górą byli "miedziowi", którzy we Wrocławiu triumfowali 2:0, zaś wiosną u siebie rozgromili WKS aż 4:0. Szczególnie w tym drugim starciu posiadanie piłki mieliśmy dosyć duże, tylko co z tego? Czy wreszcie czeski coach znajdzie sposób na tego przeciwnika?
Wszyscy spodziewają się, że Śląsk tradycyjnie zagra ofensywnie, a jedenastka Lenczyka będzie usposobiona obronnie i nastawiona na kontry. Czy będzie tak rzeczywiście, okaże się tuż po godzinie 20.45, kiedy zabrzmi pierwszy gwizdek łódzkiego arbitra Pawła Pskita.