Rafał Gikiewicz: Czuję się lekko jak frajer
Jakie to uczucie stracić zwycięstwo w takich okolicznościach?
Rafał Gikiewicz: Nie jest to przyjemne. Gdy sędzia doliczał 3 minuty, to Marco Paixao miał jeszcze sytuację na 3:1. Tracimy jedną bramkę, nagle drugą. Na własne życzenie, no bo zawsze gramy od środka długą piłkę do boku na walkę. Zaczęliśmy rozgrywać. Mario Pawelec chyba tam blokował, a Sebino Plaku się nie zorientował. Kolejna bramka praktycznie w tunel wjeżdża gość z 20 metra sam na sam. Musimy się namęczyć, sytuacje stwarzamy, nie wykorzystujemy ich, a Górnik nam strzelił bramki praktycznie z niczego.
Miałeś jakieś szanse, żeby któryś z tych goli obronić?
Przy drugiej bramce Iwan dał wcinkę nad nogą. Ja usiadłem, myślałem, że da gdzieś po ziemi. Adam Kokoszka tak samo wślizgiem próbował ratować. Trzecia: Adam myślał, że Nakoulma będzie mijał na szybkości, a strzelił szczura po ziemi i wpadła. Zawsze się można lepiej zachować. Przy odrobinie szczęścia bym jakąś obronił. Nie obroniłem, przegraliśmy jako zespół.
Trudno się będzie podnieść po takim meczu?
Na pewno, bo mamy 8. pozycję, przyjeżdżamy na gorący teren. Mamy 2:0 do połowy, Tomek Hołota ma sytuację, w 50 minucie z głowy też ma okazję. Marco Paixao przy 2:1 ma szansę. A tracimy bramki praktycznie po długich piłkach, po jakichś bitych piłkach czy z rzutu wolnego, a wiemy, kto ma jaką strefę przykryć. Tomek nie przykrył i strzelili nam bramkę. Ja się czuję tak lekko jak frajer, bo w 2 minuty straciliśmy dwie bramki w bardzo ważnym meczu, bo dzisiaj zwycięstwo, potem 2 mecze u siebie, mogłyby nas wywindować do góry. A teraz liczymy na to, żeby rywale remisowali, bo będą nam uciekali. Mamy założenie grać o medale w tym sezonie.