Pawelec: Chcemy złapać serię zwycięstw
Obrońca Śląska, Mariusz Pawelec, opowiada ŚLĄSKnetowi o swojej grze na pozycji stopera, obecnym sezonie w wykonaniu drużyny oraz kolegach z reprezentacji.
Skąd się wzięła Twoja świetna forma w tym sezonie?
Czy ja wiem, czy jest ona aż taka świetna? Na pewno moja aktualna dyspozycja bierze się z wcześniejszej pracy: w okresie przygotowawczym i ogólnie na treningu. Trochę została zmieniona moja pozycja. Wydaje mi się, że grając na środku obrony prezentowałem się nieco lepiej niż na boku. Zawsze staram się do treningów podchodzić ze stuprocentowym zaangażowaniem i ta praca procentuje później.
Wolisz grać na stoperze niż jako boczny obrońca?
Na pewno jest to inne granie. Na środku jest więcej miejsca do tego, żeby rozegrać piłkę, więcej jest możliwości, jednak ta pozycja jest bardzo odpowiedzialna. Nie można się na niej mylić, bo z tyłu zostaje tylko bramkarz. Na boku mniej jest rozwiązań, jeśli chodzi o rozegranie piłki, a w nowoczesnym futbolu trzeba grać bardzo ofensywnie. Nie jestem jakimś wirtuozem, jeśli chodzi o grę do przodu, jednak zawsze starałem się na boku wywiązywać ze swoich zadań jak najlepiej. Przyznaję jednak, że bywało z tym różnie.
Wcześniej grywałeś już jako stoper?
Tak, zaczynałem na tej pozycji jako junior. Ostatni sezon w Górniku Łęczna również spędziłem na środku obrony. W Górniku Zabrze także grałem tam dosyć często, więc nie jest to dla mnie problem.
Za kartki wypada Adam Kokoszka. Prawdopodobnie będziesz tworzył parę z Rafałem Grodzickim. Jesteście zgrani?
Mieliśmy przerwę, podczas której każdy rywalizował o miejsce w składzie. Jest nas kilku, jeżeli chodzi o stoperów i do ostatniego dnia trzeba będzie walczyć o wyjściową jedenastkę. Nie jest powiedziane, że ja muszę grać. Na treningach staram się zrobić wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Nic nie ma za darmo. Każdy ciężko trenuje po to, żeby grać.
Ale na tej pozycji potrzeba jakiejś stabilizacji i zgrania.
Jestem przekonany, że trener podejmie dobrą decyzję co do składu wyjściowego. Czy to będę grał ja czy ktoś inny, najważniejsze, żeby Śląsk wygrał. To nasz podstawowy cel
W październiku przegraliście 3 mecze z rzędu. To był kryzys, który już przełamaliście?
Każdy wie, jak te mecze przegrane wyglądały. Choć w końcówkach dostawaliśmy bramki i traciliśmy punkty, to nasza gra moim zdaniem nie była jakaś fatalna. Graliśmy nieźle, stwarzaliśmy sytuacje, jednak te mecze przegrywaliśmy. Na pewno to bolało. Bo co innego, jeżeli grasz źle i w konsekwencji przegrywasz - wtedy wiesz, że po prostu jesteś słabszy. A my nie byliśmy gorsi od rywali, a jednak schodziliśmy z boiska pokonani. Z drugiej strony dzięki temu, że nasza gra była pozytywna, mieliśmy wiarę, że karta się wreszcie odwróci. Chcieliśmy złapać serię zwycięstw i ciągnąć ją jak najdłużej.
Z Jagiellonią już dwa razy przegraliście w tym sezonie. Co zrobić, żeby a wyjeździe osiągnąć lepszy wynik?
Jedziemy do Białegostoku, a nam się tam dobrze gra. Poprzednio prezentowaliśmy się tam naprawdę dobrze w piłkę i osiągaliśmy przyzwoite wyniki. Głęboko wierzę, że każdy z nas będzie przygotowany na 100 procent. Wszyscy zostawią serce i zdrowie, by trzy punkty pojechały do Wrocławia.
W poprzednich sezonach przyzwyczailiście kibiców do lepszych wyników. Jak widzisz resztę sezonu?
Ja patrzę bardzo pozytywnie, bo jestem tu już długi czas i znam tych zawodników, wiem, na co nas stać. Jesteśmy bardzo ambitną drużyną, a każdy z nas chce wygrywać i odnosić sukcesy. Ciężko trenujemy, żeby być przygotowanym do każdego meczu jak najlepiej i żeby wygrywać. Jestem optymistą i wierzę w nasz zespół.
Wczoraj w kadrze zagrało 5 byłych piłkarzy Śląska. Łatwo z naszego klubu trafić do kadry czy trzeba z niego odejść, by dostać szansę.
To świadczy o tym, że w Śląsku grali bardzo dobrzy piłkarze. To trzeba uczciwie powiedzieć. Na pewno to miłe uczucie, gdy patrząc na wyjściowy skład reprezentacji Polski widzi się swoich kolegów. Wtedy taki mecz ma zupełnie inny wymiar, ponieważ kibicuje się nie tylko kadrze, ale i ludziom, których doskonale się zna. Bardzo się cieszę ich sukcesami. Szkoda tylko, że nie udało się zagrać Tomkowi Hołocie, bo to obecny gracz WKS-u i fajnie by było, gdyby dostał szansę debiutu. Jednak jest on bardzo młodym i ambitnym zawodnikiem, który sumiennie pracuje. Jestem przekonany, że nie było to dla niego ostatnie powołanie.
Widzisz w zespole jeszcze jakichś zawodników z takim potencjałem, żeby mogli wystąpić w reprezentacji?
Ja mam swoje zdanie na ten temat. Ostateczne decyzje podejmuje selekcjoner. Jednak znam swoją drużynie i wiem, że kilku zawodnikom należałyby się powołania, bo mają naprawdę bardzo duże umiejętności i każdemu tego życzę. Przede wszystkim gra, postawa w meczach ligowych będzie decydująca. Każdy pracuje i walczy o to, żeby grać jak najlepiej w klubie. Wszyscy marzą o grze w kadrze, ale najpierw trzeba grać bardzo dobrze w lidze, żeby to powołanie dostać.
A Mariusz Pawelec jeszcze kiedyś wróci do kadry?
Jak każdy piłkarz bardzo bym tego chciał i na pewno będę robił wszystko, aby być w kręgu zainteresowań selekcjonera. To zależy tylko i wyłącznie od mojej postawy na boisku.
Młodsi kibice mogą nie pamiętać, że zagrałeś w niej 2 razy. Jakie masz wspomnienia?
Zdarzało mi się też kilka razy jeździć na zgrupowania i siedzieć na ławce rezerwowych. Na pewno to jest zaszczyt i spełnienie marzeń każdego zawodnika. Grać z orzełkiem na piersiach to jest wyróżnienie i wielki honor.