Zapowiedź: Powrót kapitanów

Już po raz trzeci w tym sezonie Śląsk Wrocław spotka się z Jagiellonią, ale w przeciwieństwie do poprzednich dwóch starć gospodarzem tym razem będą białostoczanie. W lipcu podopieczni Piotr Stokowca wygrali na Stadionie Miejskim 3:2, a w październiku 1:0 w meczu Pucharu Polski. W obu drużynach z niecierpliwością czekają na powrót kapitanów: Sebastiana Mili oraz Rafała Grzyba.
Wrocławski rozgrywający ma za sobą miesięczną przerwę. Od wtorku trenuje z zespołem. Nieco bliżej powrotu jest pomocnik białostoczan, który zdążył już zagrać w spotkaniu rezerw. Obaj byli bohaterami pierwszej konfrontacji tych zespołów w bieżących rozgrywkach.
Grzyb wówczas otworzył wynik. Podwyższył kontuzjowany obecnie słowacki obrońca Martin Baran. Trzecie trafienie dla gości było dziełem Albańczyka Bekima Balaja. Mila pojawił się na boisku po przerwie, przy stanie 2:0 dla Jagi. Wyraźnie pociągnął grę kolegów, efektem czego były debiutanckie gole w Śląsku portugalsko-brazylijskiego duetu. Najpierw strzelił Marco Paixăo, potem Dudu Paraíba, jednak wyrównać gospodarze nie zdołali.
W pucharowym boju sprzed kilku tygodni kapitanowie nie wystąpili. Emocji było jak na lekarstwo, a bramka padła tylko jedna. W doliczonym czasie gry na listę strzelców wpisał się Paweł Drażba, rezerwowy białostoczan.
W Białymstoku nie zobaczymy Adama Kokoszki, który uzbierał już 8 żółtych kartek w tym sezonie ligowym i musi pauzować. Po drugiej stronie zabraknie kilku kontuzjowanych zawodników, wśród nich Jana Pawłowskiego, który ucierpiał we wrocławskiej potyczce.
Śląsk świetnie sobie radzi ostatnio przy Słonecznej. Przegrał tam tylko raz od powrotu do ekstraklasy, a z poprzednich dwóch wypraw przywiózł komplet punktów, przy okazji nawet nie tracąc gola. Wcześniej strzelcem gola dla Jagiellonii był nieaktywny już Tomasz Frankowski po mocno kontrowersyjnym rzucie karnym.
Wrocławianie jadą na Podlasie nie tylko wzmnocnieni Milą, ale też pokrzepieni rezultatami osiąganymi w minionych kolejkach. Po wygranych nad Podbeskidziem Bielsko-Białą (4:0) i Lechią w Gdańsku (2:1) zespół dał sobie wyrwać kolejną wygraną w ostatniej minucie meczu z Koroną Kielce (1:1).
Z kolei Jagiellonia smak zwycięstwa zaznała tylko raz w 8 poprzednich ligowych pojedynkach. Przed 3 tygodniami ograła u siebie Lecha Poznań (2:0). Drużyna spadła na z trzeciego na 10. miejsce. Ma jednak tylko 2 punkty mniej od Śląska. Stawką sobotniego widowiska jest więc między innymi miejsce w górnej półówce tabeli.