Paixao zaczyna od hattrick-a

Kolejny raz w trakcie przygotowań przedsezonowych WKS zmierzył się w meczu sparingowym z wrocławską Ślęzą i wygrał 4:0. Całkiem licznie zebrani kibice byli świadkami nudnego spotkania do 67. minuty, kiedy to wynik otworzył Marco Paixao, strzelec hattrick-a tego dnia. Szczególnie pierwsza połowa rozgrywana była w bardzo słabym tempie. Druga to zupełnie inny skład i dzięki grze m.in. Patejuka, Dankowskiego i przede wszystkim Marco Paixao mecz wyglądał lepiej.
Mieliśmy okazję obserwować poczynania testowanych graczy – Sato i Pawłowski zagrali po 45 min, a Hateley pełne spotkanie.
Do przerwy usypiające tempo gry z obu stron i bezbramkowy wynik. Po zespole grającym 3 poziomy wyżej od przeciwnika należało oczekiwać znacznie więcej. Pojedyncze akcje próbowano rozgrywać lewym skrzydłem z wykorzystaniem wrzutek Dudu, ale żadna z nich nie przyniosła zamierzonego efektu.
Gra nabrała tempa dopiero w okolicach 35 minuty. Blisko pokonania Gąsiorowskiego był Mila, który podciął piłkę nad bramkarzem, jednak obrońca Ślęzy wybił ją z linii bramkowej.
3 minuty później analogiczną sytuację miał Sato, wywalczył piłkę i posłał ją obok bramkarza drużyny przeciwnej, jednak Przystalski ponownie wybił ją tuż przed bramką.
Testowany Tom Hateley został ustawiony na pozycji defensywnego pomocnika w parze ze Stevanoviciem. Nie wyróżnił się niczym szczególnym poza jednym silnym strzałem, niestety w plecy przeciwnika. Większość swojego występu 1. połowie grał dość asekuracyjnie, choć miał też dwa celne crossowe podania do Mili.
Drugi z obserwowanych graczy, 22-letni Japończyk Sato, wystąpił na prawym skrzydle. Nie wyróżniał się na tle 3-ligowej Ślęzy niczym, oprócz jednej akcji sam na sam pod koniec pierwszej połowy.
Na lewym skrzydle zagrał Paweł Uliczny, lecz pomimo sympatii do wrocławskiej młodzieży ciężko napisać o jego występie coś pozytywnego. Zagrał na poziomie pozostałych pomocników Śląska. Dobrze za to pokazał się 19-letni Adamec, który zagrał na środku obrony razem z Grodzickim, rozbijając pojedyncze próby ataków Ślęzy. Jak na tak młodego zawodnika trzeba podkreślić jego dobre ustawianie się i grę ciałem – ofensywni gracze rywala odbijali się od Czecha niczym hokeiści od bandy.
W drugiej połowie kompletna zmiana składu – w Śląsku pojawiło się 10 nowych zawodników, na placu gry został Hateley, którego Levy przesunął na prawą obronę. Szansę pokazania się dostali m.in. Gavish, Fedyna, Misik, Dankowski i testowany bramkarz Wojciech Pawłowski.
Niestety wprowadzeni na boisko zawodnicy z początku dostosowali tempo gry do poprzedników i mecz oglądało się z niemałą dawką bólu. Raził brak pomysłu na rozegranie. Był to pierwszy sparing w tym roku, jednak zawodnicy grają ze sobą nie od wczoraj i zmarznięci kibice oczekiwali więcej.
W 58. minucie ciekawą akcję lewą stroną miał Patejuk, uderzył celnie, niestety w Salamagę. Do wysoko lecącej piłki dopadł Paixao, ale strzelił głową nad poprzeczką.
Chwilę później Dankowski miał ciekawą akcję, nabiegając na piłkę prawym skrzydłem uderzył po krótkim rogu, ale minimalnie obok słupka. W 66. minucie Paixao, po wrzutce Dankowskiego, wygrał pojedynek w powietrzu w polu karnym Ślęzy i wyłuskaną piłkę posłał do siatki rywala. Kolejna akcja i Portugalczyk ponownie strzelił dla WKS-u, tym razem pokazał kolegom z zespołu jak wykorzystywać sytuacje jeden na jednego.
Końcówka meczu dała nam zadośćuczynienie za wcześniejsze 80 minut, zobaczyliśmy grad akcji ofensywnych. Ciekawy rajd lewą flanką przeprowadził Ostrowski kończąc soczystą wrzutką na głowę Paixao, jednak tym razem Salamaga był górą. Kilka minut później minimalnie nad poprzeczką znów uderzał nasz najlepszy strzelec. Krótko po wznowieniu gry Marco trafia trzeci raz do siatki Ślęzy – tym razem technicznym strzałem piętką.
Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego dobrze w polu karnym ustawił się Dankowski i strzelił bramkę ustalając tym samym wynik na 4:0.
Trudno ocenić grę Pawłowskiego, ponieważ wychowanek Lechii nie miał w zasadzie żadnej pracy poza jednym słabym strzałem z ostrego kąta, który odbił nogami.
Tom Hateley w drugiej połowie zagrał poprawnie w defensywie, ale wciąż grał dość asekuracyjnie sporadycznie włączając się do akcji ofensywnych na prawej flance. Miał też całkiem sporo niecelnych zagrań.
Wrocławska młodzież, poza Dankowskim, też raczej nie będzie zbawieniem w nadchodzącej rundzie. Fedyna był kompletnie niewidoczny, Misik pokazywał się do gry, ale był bardzo nieskuteczny. Jedynie Dankowski wielokrotnie rozgrywał akcje prawym skrzydłem, próbował rozegrań z partnerami i oddał kilka strzałów. Brakowało mu ewidentnie zgrania z kolegami z drużyny i doświadczenia. Efektem jego dobrej gry była bramka w 90. minucie. Może być on alternatywą dla bardzo słabego pod koniec jesieni Plaku.
Śląsk Wrocław – Ślęza Wrocław 4 : 0 (0 : 0)
Strzelcy: Paixao 67’, 69’, 87’, Dankowski 89’
Składy drużyn:
Śląsk Wrocław:(stroje: zielone) I połowa: Kelemen - Socha, Grodzicki, Adamec, Dudu - Hateley, Stevanović, Sato, Uliczny, Mila, Cetnarski Trener: Stanislav Levy
Ślęza Wrocław:(stroje: żółto-czerwone) I połowa: Gąsiorowski - Zieliński, Ożga, Przystalski, Stawowy - Kątny, Flejterski, Niewiadomski, Bohdanowicz, Brusiło, Rajter Trener: Grzegorz Kowalski
Śląsk Wrocław: II połowa: Pawłowski - Hateley, Gavish, Kokoszka, Ostrowski - Dankowski, Hołota, Misik, Fedyna, Patejuk - Paixao
Ślęza Wrocław: II połowa: Salamaga, Molski, Wyglądacz, Leśniarek, Szymański, Celuch, Dorobek, Szydziak, Mikuśkiewicz, Góral, Jakóbczak
Sędzia: Kornel Paszkiewicz (KS Wrocław)