Pawłowski: To była rozrywka
Na treningu kolega nadepnął mnie na stopę i zrobiła się opuchlizna, ale pan Jurek, czy pan Jarek, dobrze mówię? Pan Jarek (Szandrocho – przyp.red.) opatrzył mnie na noc i opuchlizna zeszła, także na spokojnie mogłem w tym spotkaniu wystąpić. To już chyba taki tradycyjny mecz ze Ślęzą był, chłopaki mi mówili, że zawsze z nimi gramy. To była taka trochę rozrywka dla nas. Gra była na jedną bramkę (Pawłowski wystąpił tylko w drugiej połowie – przyp.red.). To spotkanie zagraliśmy bardziej rozrywkowo, żeby wejść w okres przygotowawczy i żeby w Turcji było co raz lepiej. Odnośnie mojej przyszłości jeszcze nic się nie wyjaśniło, jesteśmy w trakcie rozmów, do poniedziałku wszystko będzie już wiadomo.