Śląsk - Neftçi 3:1. Ugasili Nafciarzy

Bardzo udanie rozpoczął Śląsk drugie tegoroczne zgrupowanie w Turcji. Wrocławianie w meczu sparingowym pokonali mistrza Azerbejdżanu, Neftçi Baku 3:1 (0:0). W znakomitej formie jest Marco Paixão, który zdobył dwa gole i zaliczył asystę. Kroku dotrzymywał mu Kamil Dankowski strzelając bramkę oraz podając przy jednej z bramek Portugalczyka.
Wrocławianie posiadali przewagę przez całe spotkanie, szczególnie w drugiej połowie wypunktowując rywala. Zwycięstwo mogło być jeszcze okazalsze, gdyby nie rekordowa liczba spalonych odgwizdanych przez arbitra.
Do przerwy żadnej ze stron nie udało się stworzyć zbyt wielu okazji golowych, ale w miarę upływu czasu, to WKS miał więcej z gry. Mógł się podobać Flavio Paixão, którego angaż już od rundy wiosennej jest obecnie priorytetem dla sztabu trenerskiego.
Jako fałszywy napastnik zagrał Mateusz Cetnarski i gdyby nie pochopne decyzje sędziego oraz spóźnione podania kolegów, mógł kilka razy znaleźć się sam na sam z bramkarzem Azerów. Z kolei Marian Kelemen był praktycznie bezrobotny.
Widowisko dużo zyskało po zmianie stron. Już po 5 minutach Neftçi wyszło na prowadzenie. Bramka dla Azerów była zupełnie przypadkowa. Odbita w polu karnym piłka trafiła pod nogi Elvina Yunuszadego, a ten z bliska nie dał szans Wojciechowi Pawłowskiemu.
W następnej akcji Śląsk wyrównał. Dośrodkowywał Sebino Plaku, a Marco Paixão piękną główką nie dał szans golkiperowi rywali. Nie minęło kilka minut, a WKS już prowadził. Sylwester Patejuk zagrał w tempo na wolne pole do portugalskiego napastnika wrocławian, a ten mając przed sobą już tylko Pāvelsa Doroševsa odegrał jeszcze do nadbiegającego Dankowskiego. Młodemu zawodnikowi pozostało już tylko skierować piłkę do pustej bramki.
Na tym jednak nie skończyły się popisy podopiecznych Stanislava Levego. W 67. minucie po krosowym podaniu od Toma Hateleya i dośrodkowaniu Dankowskiego Marco Paixão uderzył wprost w bramkarza Neftçi, lecz zdołał jeszcze odbitą futbolówkę zmieścić przy słupku uderzając ją piętką.