Z Polakami nie ma żadnych problemów
Śląsk w tym roku po raz pierwszy wybrał się na zimowe zgrupowanie do Turcji. Wrocławianie najpierw byli w Beleku, a obecnie przebywają w hotelu Titanic. Obiekt ten znajduje się na terenie aglomeracji Antalyi, administracyjnie należy do miejscowości Aksu. Od centrum metropolii odległy jest o ponad 18 km. Rozmawiamy z menedżerem Titanica, Hasanem Ekerem.
Dlaczego polskie kluby przyjeżdżają na zimowe zgrupowania właśnie do Turcji, do Antalyi, czy Waszego hotelu?
Po pierwsze z powodu warunków pogodowych, które są bardzo dobre w okresie zimowym. Około 2 tysięcy klubów odwiedza Antalyę i okolice. Dzięki temu łatwo znaleźć odpowiednich sparingpartnerów. Ponadto mamy znakomite boiska. Na obszarze o długości 200 km znajduje się aż 340 placów gry należących do hoteli. Są to świetnie utrzymane murawy.
Od jak dawna rozwija się ten biznes?
Ja zajmuję się organizacją obozów sportowych od 14 lat, ale w Antalyi zaczęło się to już w 1996 r.
Pojawiają się jakieś słynne kluby u Was?
Gościliśmy mnóstwo znanych firm. Oczywiście oprócz angielskich, hiszpańskich czy innych pochodzących z krajów, gdzie nie ma przerwy zimowej. Właściwie wszystkie najlepsze zespoły z Rosji i środkowej Europy były tutaj zimą na zgrupowaniach.
Również z Polski.
W ciągu ostatnich 9 lat zorganizowałem obozy dla około 12 polskich klubów. Między innymi Wisły Kraków, Legii Warszawa, Pogoni Szczecin, Jagiellonii Białystok, no i w tym roku mamy Śląsk Wrocław. Jagiellonia przyjeżdżała aż trzy lata z rzędu. W lutym gościć będziemy nawet Bytovię. Nie pamiętam wszystkich nazw. O, jeszcze Polonia Warszawa. Oni wszyscy byli w naszym hotelu w poprzednich 4-5 latach.
Z kim Śląsk obecnie współdzieli hotel?
Aktualnie przebywa u nas kazachski Taraz, który przylatuje do nas w tym roku trzy razy na dwa tygodnie: w styczniu, lutym i jeszcze w marcu. Mają bardzo długą przerwę zimową. Poza tym trzy zespoły Zenitu Sankt Petersburg: rezerwy oraz drużyny młodzieżowe do lat 20 i 21. Również młodzieżówka niemieckiego Freiburga U-23. Dalej rumuńska Concordia Chiajna, dla której w tej chwili załatwiam jutrzejszy sparing z Ferencvarosem.
Wrocławianom też organizuje Pan gry kontrolne?
Akurat nie. Jeśli jednak jakaś drużyna ma z czymś problem, to zawsze zgłasza się do mnie. Ja zawsze muszę mieć wszystko na papierze. Gdy ktoś chce zagrać jakiś mecz, podpisujemy kontrakt. Bez tego ciągle są jakieś kłopoty. W ubiegłym roku zgłosiła się do mnie kobieca ekipa Broendby, którą skojarzyłem z żeńskim zespołem rosyjskim. Wszystko było zaklepane dwa miesiące przed spotkaniem. Tuż przed ich przyjazdem postanowiłem zadzwonić, żeby zapytać, czy czegoś im potrzeba. Okazało się, że oni... zamiast do Turcji polecieli do innego kraju i nikomu nic nie powiedzieli.
Jakie ma Pan doświadczenia z polskimi klubami?
Wiele drużyn z Polski było u nas w minionych latach, jak również mnóstwo polskich turystów. I nigdy nie miałem z nimi żadnych problemów. W przeciwieństwie do ludzi z Bliskiego Wschodu, Bałkanów czy wschodniej Europy. Jedynie z Polakami i Niemcami zawsze można się dogadać.
Co prócz samej usługi hotelowej oferujecie drużynom piłkarskim?
Jest u nas kilka basenów, w tym jeden olimpijski, sauna, siłownia, spa i odnowa biologiczna. Posiadamy także własną piaszczystą plażę, co jest rzadkością w tej okolicy. Do tego baza treningowa. Jedno pełnowymiarowe boisko znajduje się na terenie hotelu. Natomiast w odległości około trzech kilometrów mamy kompleks z trzema murawami, trybunami i oświetleniem. Staramy się spełniać każde życzenie naszych gości.
Latem także funkcjonujecie jako hotel?
Oczywiście, z tym że zazwyczaj mamy pełne obłożenie i nawet, gdyby jakiś klub chciał w tym czasie do nas przyjechać, to po prostu nie mielibyśmy gdzie tych piłkarzy ulokować. Turyści przyjeżdżają do nas głównie z Niemiec, Anglii i Rosji.