Plaku: Dopóki są matematyczne szanse, wszystko jest możliwe
Sebino Plaku jesienią opuścił tylko wyjazdowe spotkanie z Wisłą Kraków. Pomocnik Śląska był zatem podstawowym graczem drużyny, jednak ani on, ani cała drużyna tej części sezonu do udanych zaliczyć nie może. Z Albańczykiem rozmawiamy zarówno o minionej rundzie, jak i o tej nadchodzącej.
W środowym sparingu miałeś dwie doskonałe okazje do strzelenia gola. Jak to się stało, że nie trafiłeś do bramki?
Nie wiem, co się dzieje. Wygląda na to, że jeśli chcesz czegoś za bardzo, to Ci się nie udaje. Tak już jest. Kiedy grasz mecz, jesteś zmęczony, masz tylko chwilę na podjęcie decyzji, czujesz presję.
Może masz jakąś blokadę?
Czasami tak się zdarza, że zawodnik potrzebuje strzelić pierwszego gola i potem wszystko mu idzie. Ale w sumie będąc na boisku raczej nikt o tym za dużo nie myśli.
Co się działo z Tobą i całą drużyną jesienią?
Rozmawialiśmy ze sobą wielokrotnie o tej pierwszej części sezonu. Na początku było tak, że bywaliśmy bardzo zmęczeni. Graliśmy mecze w Lidze Europejskiej, więc w sumie mieliśmy sporo spotkań do rozegrania w krótkim czasie. Potem chcieliśmy zacząć odrabiać straty w ekstraklasie, wytworzyło się ciśnienie, każdy oczekiwał kolejnych zwycięstw. Po każdej nieudanej próbie traciliśmy nieco pewności siebie. No i wylądowaliśmy w tabeli na tej pozycji, na której jesteśmy. Ale znam potencjał zespołu i z tego powodu jestem pewien, że walka wiosną o czołową ósemką nadal jest otwarta. Jestem bardzo optymistycznie nastawiony. Potrzebujemy odzyskać wiarę w nasze umiejętności. Podobnie jak ja z moimi golami. Jeśli wierzysz w siebie, wszystko będzie dobrze.
Myślisz, że wciąż jest szansa na awans do grupy mistrzowskiej?
Jak najbardziej jest. Mamy w sumie tylko 5 punktów straty. Dopóki są matematyczne szanse, to znaczy, że wszystko może się udać. Staramy się patrzeć tylko naprzód i myślimy o tym, co ta runda przyniesie.
Co sądzisz o nowych pomocnikach w drużynie?
To z pewnością są wzmocnienia. Nie tylko Flavio (Paixão), ale też Tom (Hateley). To dwaj dobrzy zawodnicy, a drużyna takich potrzebuje. Nowi graczy zazwyczaj wnoszą również presję rywalizacji o miejsce w składzie oraz świeżą energię. Z pewnością pomogą nam w walce o górną ósemkę.
Świeża energia kojarzy się z młodymi zawodnikami. Tych na obóz do Turcji trener zabrał sporo.
Tak, jest z nami dużo młodzieży. Ci chłopcy są bardzo szczęśliwi już tylko z tego powodu, że są z drużyną. Dajemy im wsparcie i zaufanie podczas treningów i sparingów. Dobrze, że ich mamy, bo są potrzebni tak samo, jak wszyscy inni. Zespół musi składać się określonej liczby graczy, żeby można było przeprowadzać odpowiednie zmiany w trakcie meczów. Z tymi mieliśmy dotychczas największy problem. Tym bardziej, że graliśmy na trzech frontach: w Lidze Europejskiej, Ekstraklasie i Pucharze Polski. Przed nami bardzo trudne spotkania i przyda się do pomocy każdy, kto będzie mógł coś wnieść do zespołu. Wszyscy tworzą drużynę i każdy jest jej potrzebny.