Prasówka: Futbol kocha bandytów
Czeski defensywny pomocnik Lukaš Droppa najprawdopodobniej zwiąże się ze Śląskiem dwuipółletnim kontraktem. Zawodnik może zadebiutować już podczas niedzielnego meczu z Ruchem Chorzów na Stadionie Miejskim. Na pewno będzie można obejrzeć specjalną instalację na promenadzie okalającej sektor B. A sędzia tego spotkania jeszcze niedawno miał... nadwagę.
Jak podaje Przegląd Sportowy nowy nabytek wrocławian musi już tylko przejść testy medyczne.
Czeka go jeszcze cykl badań lekarskich. Raczej nie ma możliwości, żeby nie dogadał się w kwestiach finansowych, bo według naszych informacji to zawodnik niesamowicie tani – w Baniku miał około 2 tysięcy euro miesięcznie.
Fakt dodaje, że Czech zwiąże się z WKS-em na 5 rund. Piłkarza chwali jego rodak, który swego czasu trenował parę zespołów ekstraklasy.
2,5-letni kontrakt ze Śląskiem Wrocław ma podpisać w piątek Lukas Droppa (25 l.). Czeski pomocnik może wystąpić już w niedzielnym meczu przeciwko Ruchowi Chorzów. (…) Jesienią piłkarz grał w Baniku Ostrava. Z powodu trudnej sytuacji finansowej rozwiązał jednak swój kontrakt z ostrawskim klubem i szukał pracy w Polsce.
Na swoim koncie zawodnik ma kilkadziesiąt meczów w Gambrinus Lidze. – To jeden z lepszych defensywnych pomocników w lidze czeskiej – uważa Werner Liczka (60 l.), świetny czeski szkoleniowiec, który pracował w kilku polskich klubach.
***
To będzie pojedynek ostatniej szansy nie tylko dla drużyny, jeśli chce awansować do czołowej ósemki, ale i dla Stanislava Levego – wieszczy FanŚląsk.
Niedzielny (godzina 18:00) mecz Śląska z Ruchem może być ostatnim, podczas którego jeszcze się można łudzić o wejściu do pierwszej ósemki. Powiedzmy to sobie szczerze, przegrana i remis zakończą ostatnie już debaty o tymże wejściu. (...)
Tak, wiadomo, nie ma Hołoty, nie ma Pawelca, czyli zawodników, którzy jesienią robili za najlepszych. Nie ma też zmienników, czyli tych, których trener miał przysposobić do gry. O ile kontuzje są nieprzewidywalne, to wychowywanie zmienników leży w gestii szkoleniowca.
***
Jak podaje Slaskwroclaw.pl w niedzielne popołudnie warto dotrzeć na stadion nie tylko dla boiskowych emocji.
Wyjątkowa niespodzianka czeka na kibiców, którzy przyjdą na niedzielny mecz z Ruchem Chorzów. Na Stadionie Wrocław, a dokładnie na promenadzie okalającej sektor B, stanie „Pokój Śląska”, czyli artystyczna instalacja przeznaczona dla fanów WKS-u. To wspólna inicjatywa Śląska Wrocław, stadionowej spółki Wrocław2012 oraz dwóch wrocławskich artystów i kibiców WKS-u: Mariusza Mikołajka oraz Witolda Liszkowskiego. Widnieją na nim barwy WKS-u oraz portrety najbardziej zasłużonych piłkarzy dla wrocławskiego klubu.
- To inicjatywa, z którą chcemy wyjść do kibiców. To oni tworzą atmosferę wokół drużyny i tak naprawdę to dla nich ten klub funkcjonuje. Chcemy ich docenić i sprawić, aby poczuli się częścią Śląska. Każdy może złożyć pamiątkowy podpis, czy sfotografować się na tle ręcznie malowanych portretów gwiazd wrocławskiej piłki. Z biegiem czasu chcemy zaktywizować kibiców Śląską i zaprosić ich do wspólnego uczestnictwa w różnych warsztatach artystycznych - kontynuuje Mikołajek.
***
Grzegorz Mielcarski w swoim felietonie w Przeglądzie Sportowym pisze o Adamie Kokoszce.
Faktycznie jest jednym z najostrzej grających piłkarzy w ekstraklasie. To ten typ zawodnika, który interweniując ryzykuje własnym zdrowiem, choć moim zdaniem jedenaście żółtych kartek to wcale nie tak wiele, bo przy jego sposobie gry może mówiąc o szczęściu, że kilka razy nie obejrzał kartonika koloru czerwonego. Często rusza na rywala wyprostowaną nogą, nie bacząc na konsekwencje i nie sądzę, by to wyeliminował. Są bowiem piłkarze, którzy mają we krwi takie zachowania.(...)
Ktoś powie, że to nadrabianie braków w umiejętnościach i pewnie będzie miał sporo racji, ale to również dodawanie drużynie odwagi. Nawet zespół największych wirtuozów musi mieć jednego zabójcę. (...)
W piłce prędzej czy później poleje się krew. Oby jak najrzadziej, ale nie potępiajmy Kokoszki, bo tacy jak on też są potrzebni. Futbol kocha wirtuozów i bandytów.
***
Wynikami drużyny martwią się również w spółce Wrocław 2012. Jej prezes, Robert Pietryszyn udzielił wywiadu Gazecie Wyborczej.
Co do frekwencji - nie ma co ukrywać, że momentami było porażająco słabo. 5 tys. kibiców na tak dużym i nowoczesnym stadionie to dramat. (...) Myślę, że nowe władze i nowi właściciele Śląska dadzą mu dodatkowy impuls. Udziałowcy klubu sami zbudowali duże biznesy, nawet o randze europejskiej, więc wniosą do piłki swoją wiedzę i skuteczność. Liczę, że po prostu Śląskowi pomogą. (...)
Nowi właściciele to osoby z Wrocławia, mocno zaangażowani w tym regionie, często bywający na stadionie, jeden z nich jest stałym klientem, który zostawia u nas spore pieniądze. Myślę, że sukces, który osiągnęli, tworząc swoje biznesy, i ich bezpośrednie zaangażowanie w klub staną się inspiracją naszych kolegów z WKS-u.
***
Fakt odkrywa, że arbiter niedzielnego meczu jeszcze niedawno nie nadawał się do gwizdania w lidze.
Choć Adam Lyczmański (34 l.) na obozie w Turcji miał nadwagę, to i tak po ponad roku niespodziewanie wraca do ekstraklasy. Sędzia z Bydgoszczy, który w poprzednim sezonie z powodu kompromitujących błędów został odsunięty od prowadzenia meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej, w niedzielę będzie arbitrem spotkania Śląsk Wrocław – Ruch Chorzów.
– Lyczmański wraca do ekstraklasy? Teraz? Przecież on miał nadwagę! Wszyscy sędziowie to widzieli. I teraz taka nagroda dla niego? – dziwi się człowiek ze środowiska.
– Potwierdzam, że Lyczmański na obozie w Turcji ważył o 3 kilogramy za dużo, ale już schudł. Pod okiem nadzorującego przygotowania sędziów Grzegorza Krzoska pozbył się nadwagi. Wiem, że będzie na cenzurowanym, ale arbiter na poziomie ekstraklasy musi sobie poradzić z takim stresem – mówi szef Kolegium Sędziów Zbigniew Przesmycki (63 l.).