Stawowy: Cała wina spoczywa na moich barkach
Wojciech Stawowy: W prawdzie jeszcze się kolejka nie zakończyła, ale poprzednie mecze dawały nam szanse, żeby po ewentualnym zwycięstwie wrócić do pierwszej ósemki. Porażka na własnym stadionie ze Śląskiem bardzo nam tę sytuację komplikuje. Atmosfera zaczyna się zagęszczać. Przegrywamy trzeci mecz z rzędu. Nie będę mówił, że zabrakło szczęścia. Każdy widział to spotkanie. Ja jako szkoleniowiec muszę uderzyć się w pierś. Wiemy, co się dzieje w momentach, kiedy drużyna przegrywa trzecie spotkanie z rzędu. Cała wina spoczywa na moich barkach. Biorę za to całą odpowiedzialność i mam na względzie to, jakie mogę ponieść konsekwencje. Dzisiaj w meczu mieliśmy parę momentów, które różnie się mogły dla nas zakończyć. Przegrywaliśmy walkę w powietrzu. Znowu zdarzyła nam się dekoncentracja i kosztowało nas to bramkę. Potem zabrakło sytuacji. Może nie wszystko stracone, jeśli chodzi o pierwszą ósemkę, ale sytuacja na pewno nie jest dobra. Musimy tutaj mocno się zastanowić nad wszystkim, a przede wszystkim ja.
Czy bardziej zależałoby Panu na nowym napastniku czy stoperze?
To trudne pytanie, chciałbym, żeby nasza ofensywa została wzmocniona, ale również i linia obrony. Przegrywamy drugie piłki, choć w drugiej linii gramy bardzo zbliżoną kadrą, a mimo to ten element gry szwankuje u nas. Przyjście nowego zawodnika powinno sporo pomóc Cracovii. Cieszę się z ostatniego transferu.