T.Pawłowski: Legia miała duży respekt przed nami
Wypowiedź trenera Tadeusza Pawłowskiego na konferencji prasowej po meczu Śląska z Legią Warszawa.
- To był dobry mecz z obydwu stron, wysokie tempo, dużo sytuacji bramkowych. Początek się tak ułożył, że Legia pierwsza miała sytuacje do zdobycia bramki. Niemniej uważam, że oglądaliśmy bardzo dobrą grę mojego zespołu. Chciałbym pogratulować chłopcom. Graliśmy w piłkę, stworzyliśmy dużo pięknych akcji, też mieliśmy w pierwszej połowie dwie okazje bramkowe. Prowadziliśmy.
Jeśli chodzi o pół godziny drugiej połowy, to żaden zespołu nie jest w stanie tak zdominować Legii, jak my to zrobiliśmy. Prawie sztycha nie zrobili. Szkoda, że było trochę kontuzji, bo najpierw musiał zejść Stevanović, później Tom z obojczykiem. Trochę zabrakło nam siły.
Bramka dla Legii padła ze stałego fragmentu gry, bardzo łatwa sytuacja, po wrzucie z autu. Nie ma prawa zawodnik przyjąć i się obrócić. Prawie dokładnie taka sama jak z Ruchem Chorzów. Ale wielkie brawa dla zespołu, bo znowu wystąpiła drużyna. Musimy dalej na fali tego dobrego meczu, na fali optymizmu jechać do Lubina i zagrać podobnie albo jeszcze lepiej.
Jak Pan ocenia debiut Flavio?
Grał bardzo dobrze, dobrze obaj z bratem kombinowali, jest silny, umie się zastawić, przytrzymać piłkę. Doskonale nadaje się do filozofii, jaką ja chcę wprowadzić, czyli do gry kombinacyjnej, krótkim podaniem, widowiskowej. Uważam jego debiut za udany.
Nie miał Pan pokusy zagrać dwoma napastnikami?
Ciężko było się ustawić tak ze względu na to, jak zagrała Legia. Moim zdaniem mistrz Polski wystąpił bez środkowego napastnika we Wrocławiu od pierwszej minuty. O czym to świadczy? Że mieli duży respekt przed nami. Chcieli zagrać jak Barcelona, chcieli zdominować środek pola. Dlatego ja musiałem tak zagrać, bo by mieli zdecydowaną przewagę, a tam nie grają ogórki. Tam grają reprezentanci Polski, świetni zawodnicy.
Dlatego ja nie chciałem na hurra partyzantki grać, tylko żebyśmy mieli środek zatkany. Stąd ta zmiana taktyki, krótko przed meczem, kiedy zobaczyliśmy, że Legia gra bez napastnika, a mają przecież świetnych graczy – zobaczcie, kto wszedł. Żeby zagęścić środek pola, musieliśmy tak zagrać.
Na ile poważne są urazy?
To są tylko stłuczenia. Doktor przebadał Stevanovicia, mówi, że tam jest kolano stabilne. Zobaczymy jutro, ale myślę, że to nie są urazy, które wykluczyłyby ich z gry. Tom też zagrał bardzo dobry mecz, 15 minut mu zabrakło troszeczkę poweru, ale jesteśmy na dobrej drodze.
Jak wypadł Robert Pich?
Spełnił swoje zadanie. To jest zawodnik, który też pasuje mi do gry kombinacyjnej. Jest szybki, zwrotny, nie traci piłek.
Jakie są teraz szanse na czołową ósemkę.
Ja nawet nie wiem, kto grał wczoraj i dzisiaj, nie patrzę w tabelę. Bardzo się cieszę, że chłopcy złapali tę moją filozofię, że najważniejszy jest każdy następny mecz. Tak się mobilizowaliśmy w szatni i nastawialiśmy przed wyjściem na boisko. Nawet powiedzieliśmy, że nieważny jest wynik, ale żebyśmy zaprezentowali dobrą grę, żebyśmy tę publiczność ponieśli swoją grą i myślę, że to nam się udało.
Jak długo Śląsk potrafi grać takim pressingiem jak w drugiej połowie?
W sumie żadna drużyna na świecie nie potrafi tak grać przez 90 minut. Może te najlepsze. Jeżeli byśmy to przedłużyli do 60 minut, to by było dobrze, na nasze możliwości doskonale. Ale to są lata pracy. To musieliby być zawodnicy od małego przygotowywani. Drużyna jest dobrze przygotowana, pokazała to na boisku i nie chciałbym szukać żadnego alibi. Jak byśmy zagrali tak cały mecz, to mógłbym powiedzieć, że moglibyśmy się mierzyć w pucharach ze słabszymi drużynami w Europie.
Nie martwi Pana to, jak Śląsk wszedł w mecz?
Legia nie miała wypracowanych sytuacji. One wynikały z prostych strat piłki naszego zespołu. Nie zdominowali nas, nie rozklepali, nie grali jakichś cudów. Mamy za dużo prostych strat w rozegraniu. Na przykład w końcówce pierwszej połowy Grodek zagrał do Ostrego za bardzo do tyłu. Ten próbował wyprowadzać. Nie może ostatni czy boczny obrońca robić tego kiwką.
Jeszcze są niuanse do dopracowania. Na razie próbowaliśmy szybko nadrobić, mamy duże zasoby w taktyce atakowania i bronienia. W tej chwili po mału chcemy przejść, żeby koncentrować się na dwóch elementach, ale dopracować je do perfekcji. Na razie skaczemy, żeby podnieść jakość gry.
To są sprawy koncentracji i jakości. Oglądałem na żywo spotkanie z Ruchem i w telewizji z Lechem. Uważam, że zagraliśmy najlepszy mecz na wiosnę. Musimy analizować i poprawiać błędy, ale nie chciałbym tu doszukiwać się jakichś negatywnych niuansów w grze, bo za dzisiejszy mecz mogę im tylko pogratulować.
Nie uważa Pan, że w ostatnich dwóch meczach Śląsk zagrał niezwykle szczęśliwie?
Nie. Dzisiaj też mogliśmy wygrać. To nie było szczęście. Marian był tylko jednym z najlepszych. My patrzymy tylko, kto zrobi błąd. My też mieliśmy sytuacje, przepiękne akcje, strzały głową, na bramkę, które minęły cel. Dobrze, Legia miała może czystsze okazje, ale nigdy bym nie powiedział, że to jakieś szczęście nam pomogło. Graliśmy bardzo dobry mecz i jeszcze raz gratuluję zespołowi i członkom sztabu trenerskiego, a przede wszystkim wrocławskiej publiczności, która niosła nas cały czas.
Jak byśmy grali słabo i szczęśliwie zremisowali, to by nie podziękowali w ten sposób. Zachowali się super. Stadion w połowie wypełniony, prawie 20 tysięcy, ale na Górniku będzie jeszcze lepiej, bo przyjdą z powrotem. Przyjdą, bo widzieli dobry mecz.
Trener Berg powiedział, że sędzia nie powinien podyktować karnego. Jak to wyglądało z Pana perspektywy?
Ja w ogóle nad tym nie zastanawiałem się. Podyktował i koniec. Dla mnie to jest fakt. Moja ławka też jest baaardzo daleko. Jeżeli został podyktowany, to jest karny. Trener Legii dużo reklamował, cały czas stał przy linii i wywierał presję. Jak ktoś oglądał jego, to widział, że on tylko to robi. Trzeba patrzeć na mecz, a nie reklamować.
Bracia Paixao też robili dużo teatru.
Tak się gra teraz w Europie. Zobaczcie, co robi Ronaldo. Oni są gwiazdami Wrocławia, naszego zespołu, na miarę Ronaldo czy zawodników Bayernu. Uważam, że dobrze robią. Tak trzeba.