Rafał Grodzicki: Odkupiłem winy
Rafał Grodzicki: W pierwszej połowie chcieliśmy grać bardzo konsekwentnie – krótkimi podaniami. To nam się nie udawało, wymienialiśmy 2-3 podania, a kolejne kończyło się stratą i groźną kontrą Zagłębia. Druga część meczu wyglądała w naszym wykonaniu zdecydowanie lepiej, mimo że długo graliśmy w dziesiątkę. Nastawiliśmy się na kontry i wydaje mi się, że byliśmy groźniejsi od przeciwnika. Mecz mógł się podobać, podobnie jak doping naszych kibiców. Wielkie słowa uznania dla nich, bo wspierali nas przez 90 minut.
Strzeliłeś gola na 2:2. Ćwiczycie takie zagrania na treningach?
Tuż przed samym zagraniem z rzutu wolnego ustaliliśmy, że Mateusz wrzuci lekką piłkę nad murem, a ja tam pójdę w ciemno. Wszystko zgrało się idealnie, dołożyłem głowę i strzeliliśmy gola wyrównującego. Trenujemy inne rozwiązania ze stałych fragmentów gry, a dzisiaj zaskoczyliśmy.
Czujesz się bohaterem Śląska?
Absolutnie nie. Gdy Arek Piech strzelał drugą bramkę, to uciekł mi. Powiedzmy więc, że moja bramka na 2-2, to odkupienie win.
Czerwona kartka paradoksalnie poukładała waszą grę.
Tak, zaczęliśmy grać dużo lepiej, spokojniej. Nastawiliśmy się na kontry i potrafiliśmy w ten sposób stworzyć sobie dobre sytuacje, a od czasu do czasu utrzymywaliśmy się częściej przy piłce. Nie było widać, że graliśmy o jednego zawodnika mniej.
W trakcie i po meczu iskrzyło.
Ja nie miałem do nikogo pretensji. Mecz był twardy, ale z zachowaniem zasad fair play.
Ten remis przedłuża wasze szanse na awans do górnej ósemki?
Tak naprawdę punkty nam uciekają, dziś po raz kolejny. Tabela mocno się nie zmienia, drużyny, z którymi walczymy o tę ósemkę, też potraciły punkty i został zachowany status quo. Skupiamy się na kolejnym meczu – przed nami Górnik Zabrze. Trzeba zdobyć trzy punkty u siebie, żeby myśleć o podskoczeniu w tabeli. Na razie nie myślimy, ile punktów nam potrzeba, żeby wskoczyć do ósemki, skupiamy się na najbliższym meczu.