T. Pawłowski: Jesteśmy jedną drużyną
Prezentujemy pomeczową wypowiedź Tadeusza Pawłowskiego po meczu Śląska Wrocław z Lechią Gdańsk.
Tadeusz Pawłowski: Dobry wieczór, jestem ogromnie szczęśliwy, bo było to moje pierwsze zwycięstwo we Wrocławiu. Do tego dobra gra drużyny i jesteśmy na 12. miejscu, także cztery mecze u siebie.
Jeśli chodzi o mecz to chciałbym bardzo serdecznie pogratulować chłopakom, to drugi mecz na zero, mądry taktycznie. Uważam też, że graliśmy ładną piłkę. Może jeszcze troszeczkę w niektórych momentach, moim zdaniem, brakuje siły, ale uważam że stwarzaliśmy sobie sytuacje po ładnych zagraniach w trójkątach. Byliśmy o tę jedną bramkę lepsi, także jeszcze raz gratuluję chłopakom, dostali za to dwa dni wolnego. Przygotowujemy się do baraży.
Czy Lukas Droppa zszedł z boiska z powodu kontuzji bądź kondycji?
Lukas już sugerował wcześniej, że w dwie nogi go skurcze łapią. Także on był kompletnie odwodniony. Nie grał przez ostatnie trzy miesiące. Dzisiaj starał się być wszędzie. Naturalnie to też odbiło się na jego formie psychicznej w końcówce. I tak przeciągnęliśmy to o dziesięć minut, on już prosił wcześniej. To była zmiana wymuszona jego stanem fizycznym.
Czy zgodzi się Pan, że to tego momentu, w którym przebywał na boisku, t był to najlepszy gracz tego meczu?
Tak. Lukas już przez ostatnie trzy tygodnie na treningach dawał sygnały, że jest w bardzo dobrej formie. Przede wszystkim niesamowicie walczył i biegał. Ja już rozmawiałem z nim przed meczem z Podbeskidziem i cieszę się bardzo, że mamy kolejnego pełnowartościowego zawodnika, który pomoże nam w zdobywaniu punktów.
Ma Pan świadomość, że Marco wyrównał, powiedziałbym Pana „brodaty” rekord? 16 bramek to tyle co Pan w najlepszym sezonie.
Nie liczę. Bardzo się cieszę, gratuluję mu. Niech strzela jeszcze więcej. Cieszę się, że będę dalej najlepszym polskim strzelcem, a Marco zagranicznym.
Żółte kartki dla Rafała Grodzickiego, obie Pana zdaniem zasłużone?
Uważam tak: sędzia mógł dać, mógł nie dać. Wiem, że przy pierwszej kartce ostrzegał już trzy razy. Nie wiem, czy trafił go, czy nie. Uważam, że trzeba to odhaczyć. On chyba zawieszony nie będzie, bo to są dwie żółte. Tutaj bym nie dyskutował. Po prostu jest fakt, że dostał akceptujemy to i jest ok.
Jak Pan planuje spędzić tę przerwę z drużyną? To będą intensywne treningi? Nad czym Pan będzie jeszcze pracował?
Jeśli chodzi o najbliższy okres, to usłyszałem, że Lechia była dopingowana przez swój zarząd w inny sposób. Dlatego ja postanowiłem zdopingować mój zespół wolnym dniem. Powiedziałem im przed meczem, że jak wygrają są dwa dni wolnego. Wtedy Sebastian zapytał mnie, a jak wygramy 5:0, to ile będzie? Będziemy pracować, jest czas na trening, na badania. Szczególnie wczoraj trenowaliśmy jeszcze przez godzinę taktykę. Poświęciliśmy czas na grę w defensywie, na przesuwanie się. Ja nie chciałbym powiedzieć, że to efekt, ale cały czas pracujemy nad tym, żeby naszą grę ulepszać w defensywie i ofensywie. Nadal chcemy grać ofensywnie, naturalnie z równowagą. Bardzo fajnie, że dzisiaj tą równowagę zrobił Lukas Droppa. Przygotowujemy się, bo ile dobrze się orientuję, to pierwszy mecz gramy u siebie z Zagłębiem Lubin.
Niezła zmiana Picha z Podbeskidziem, dzisiaj też wniósł mnóstwo do gry. On inaczej reaguje, gdy wchodzi z ławki czy zaczęliście z nim inaczej pracować?
Problem leży w tym, że został przesunięty do drugiej drużyny w Żlinie, jak nie podpisał kontraktu. On potrzebuje czasu albo normalnego przygotowania z nami, żeby zademonstrować swoje umiejętności. Ja myślę, że jego stać na dużo więcej. Ja też nie brałem udziału w naszych przygotowaniach i w tej chwili cieszę się, że nasza gra wygląda, tak jak wygląda, bo zdobywamy punkty. Możemy zawsze przyczepić się, że jest dużo remisów. Każdy mecz jest trudny, zwłaszcza jak jest się na dole, jest nerwowo. Bardzo się cieszę, że dzisiaj zdobyliśmy trzy punkty.
Jak Pan ocenia Sebastiana Milę, z takiej dłuższej perspektywy? Podjął Pan na początku decyzję mocno kontrowersyjną, teraz stawia Pan na niego w stu procentach.
Jeden z dziennikarzy powiedział bardzo fajną rzecz po meczu w Bielsku-Białej: Daliśmy Sebastianowi drugie życie. Jest to drugi mecz, w którym Sebastian, nie chciałbym powiedzieć, że króluje na boisku, ale jest na dobrej drodze do powrotu do swojej gry w czasach świetności. Na pewno to nie jest optimum, ale mam nadzieję, że te dwa tygodnie pozwolą nam wznieść Sebastiana na jeszcze wyższy pułap. Na dzień dzisiejszy nasza współpraca układa się bardzo dobrze. Rozmawiamy jak normalni goście, przyjaciele. Cieszę się, że przyczynił się do wygrania tego meczu.
Czy Flavio Paixao nie powinien grać lepiej?
Zawodnik, który miał dużą przerwę. Uważam, że jego najlepszym meczem było spotkanie z Legią, teraz ma dołek. Gdzie leży problem? Potrzeba więcej gry ciałem, więcej utrzymania się przy piłce. Trzeba pracować. Każdy punkt jest na wagę złota. Cieszy mnie, że wszyscy się starają, że jesteśmy jednym zespołem. Na pewno stać go na dużo więcej.